Filharmonia do likwidacji?
W Filharmonii Krakowskiej doszło do sporu pomiędzy dyrektorem a pracownikami. Główną przyczyną nie były jednak kwestie ekonomiczne, a troska o upadek instytucji. – Filharmonia jest grą zespołową. Wymaga jasnego kierownictwa, którego dzisiaj nie posiada – mówi Jadwiga Emilewicz, Radna Sejmiku Województwa Małopolskiego, prezes małopolskich struktur Polski Razem.
Emilewicz poproszono o mediację w sprawie sporu pomiędzy dyrekcją a zespołem Filharmonii. – Jako meloman i konsument kultury, sama obserwuję spadek poziomu tej instytucji. Trudno mi przypomnieć sobie, kiedy ostatnio byłam na koncercie, którego producentem był jej zespół. Najczęściej są to produkcje zewnętrzne. Filharmonia jako wojewódzka instytucja kultury od lat pogrąża się w chaosie – przyznaje Emilewicz.
– W ciągu trzech ostatnich lat Filharmonia ani razu nie skorzystała z żadnego z konkursów, najczęściej Ministerstwa Kultury, dzięki którym mogłaby realizować jedno czy drugie przedsięwzięcie artystyczne. Mówi się o braku odpowiedniego budynku. Przecież to nie budynek tworzy jakość, ale dobry zespół i wybitna osobowość dyrektora artystycznego.
Czasy świetności już dawno minęły
– Czasy wybitnych osobowości artystycznych Filharmonii Krakowskiej mamy dawno za sobą. Nie mamy ani dobrego zarządu, ani dobrego poziomu artystycznego. Dlatego dzisiaj chcemy wiedzieć, jak osoby odpowiedzialne mają zamiar rozwiązać ten rosnący problem? – zastanawia się Emilewicz.
– Jest szansa, żeby ktoś pokroju Karajana czy Abbado został dyrektorem artystycznym, ale tylko wtedy, jeżeli przepuszczą go polityczne bramki. Moim zdaniem, jest to taki moment, w którym rację ma albo dyrekcja, albo zespół. Może należy rozważyć rozwiązanie umowy z dyrekcją? – dodaje.