Filmikami w Aleksandra Miszalskiego. Co dzieje się z byłym prezydentem?
Chodziło o standardowe praktyki
Blisko miesiąc temu mieszkańcy Krakowa zdecydowali o odwołaniu Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta. To nie był jednak koniec jego perypetii.
Premier Donald Tusk postanowił bowiem rozwiązać małopolskie struktury Koalicji Obywatelskiej, na których czele stał właśnie Miszalski.
W krótkim czasie polityk stracił więc dwa ważne stanowiska.
Początkiem czerwca opisywaliśmy, że były prezydent nadal ma pojawiać się w swoim gabinecie przy placu Wszystkich Świętych.
– Chodzi o standardowe praktyki związane z zakończeniem pracy – wyjaśniała nam Anna Latocha, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Krakowa.
Tłumaczyła, że Miszalski pojawiał się w magistracie, ponieważ musiał uporządkować gabinet.
– To standardowa praktyka realizowana w obecności i przy wsparciu pracowników sekretariatu – dodawała Latocha.
Popełnił polityczne błędy
Końcem maja Aleksander Miszalski mówił w Radiu Kraków, że popełnił polityczne błędy i nie wyczuł części nastrojów społecznych.
Zapewnił jednocześnie, że nie zamierza wycofywać się z życia publicznego.
Blisko miesiąc po tych zapowiedziach chcieliśmy dowiedzieć się od byłego prezydenta, jakie ma dalsze polityczne plany.
Dwukrotnie nie odebrał jednak telefonu, natomiast na e-maila nie odpisał.
Zapytaliśmy w nim Aleksandra Miszalskiego również o negatywne filmiki z jego udziałem, które pojawiają się w mediach społecznościowych.
Chodziło m.in. o nagranie z jednej z ulic w centrum miasta, na którym widać byłego prezydenta siedzącego na murku.
Zostało opublikowane przez profil „Dzielnica I – Magia Starego Miasta”.
Filmik był opatrzony opisem o takiej treści: „Tak się bawi elita. Krakowskie Stare Miasto, kolejna spokojna noc mieszkańców...”.
Na nagraniu widać też Dariusza Partykę, członka Rady Dzielnicy IV Prądnik Biały. Pracuje też w Zarządzie Transportu Publicznego. Na nagraniu stoi nad byłym prezydentem i robi coś na telefonie.
– Nie chcę oceniać zachowania pana Miszalskiego, bo to był jego prywatny czas. Mogę natomiast powiedzieć, że nie widziałem tam nic niestosownego. Nie zachowywał się w sposób gorszący, nie stwarzał żadnych problemów i nie robił nic, co uzasadniałoby całe to zamieszanie – dodaje w rozmowie z nami Partyka.
Uważa, że publikowanie tego typu materiałów jest co najmniej wątpliwe etycznie, zwłaszcza że pojawiają się na nich również osoby trzecie.
– Mam też wątpliwości, czy rozpowszechnianie wizerunku osób uczestniczących w takich prywatnych sytuacjach jest zgodne z przepisami dotyczącymi ochrony wizerunku i dóbr osobistych – podkreśla Partyka.
– Niestety, obecnie debata publiczna budzi bardzo silne emocje i coraz częściej prowadzi do przekraczania granicy między oceną działalności publicznej a ingerowaniem w sferę prywatną – zauważa.
– Niezależnie od ocen jego prezydentury [Aleksandra Miszalskiego, przyp. red] i przebiegu kampanii referendalnej, nie uzasadnia to nagrywania go na mieście i publikowania takich materiałów. To już zamknięty rozdział, a obecnie nie pełni on żadnej funkcji publicznej i jest osobą prywatną – dodaje Partyka.
Nie rozumie całego zamieszania wokół tego filmiku, tym bardziej, że jego zdaniem odbywa się ono kosztem osób postronnych, które przypadkowo znalazły się w danym miejscu.
– Odnoszę też wrażenie, że sposób publikacji tego materiału, w tym brak dźwięku i zestawienie go z odpowiednio sformułowanym tytułem, pozostawia odbiorcom duże pole do domysłów i własnych interpretacji, mimo że samo nagranie nie przedstawia niczego kontrowersyjnego – kwituje.
Były prezydent wziął mikrofon
To niejedyne nagranie z Aleksandrem Miszalskim, które w ostatnim czasie pojawiło się w mediach społecznościowych.
Inne przedstawiało byłego prezydenta podczas potańcówki, którą kolejny już raz w Krakowie zorganizował znany aktor Maciej Musiał. Przy Dworku Białoprądnickim były tłumy.
W pewnym momencie na wydarzeniu pojawił się Aleksander Miszalski.
– Olku, chciałbyś coś powiedzieć? – zapytał go Maciej Musiał.
Były prezydent wziął mikrofon do ręki i przemówił do zgromadzonych.
Przypomniał, że to już trzecia potańcówka w Krakowie.
– Ja już osobiście nie przypilnuję, żeby była czwarta, piąta i szósta, ale ponieważ widzę, że się świetnie bawicie i że wam się podoba... – powiedział Miszalski, ale nie dokończył zdania, ponieważ z tłumu padło obraźliwe sformułowanie w jego kierunku.
– Dzięki za ten komplement – dodał były prezydent. Stwierdził, że nie będzie na niego odpowiadać.
Po chwili zwrócił uwagę, że na wydarzeniu obecny jest również szef klubu Koalicji Obywatelskiej w Radzie Miasta Krakowa Grzegorz Stawowy.
– On teraz będzie pilnować, żeby potańcówki były w budżecie miasta – stwierdził Miszalski.
– Życzę państwu udanej zabawy: dziś, za rok i w przyszłości – powiedział z kolei sam Stawowy.
W rozmowie z nami przewodniczący klubu KO w RMK stwierdził, że wbrew twierdzeniom niektórych, Aleksander Miszalski nie został na potańcówce „wybuczany”.
Zwrócił też uwagę, że po przegranym referendum politycy koalicji nie spotykają się wyłącznie z krytyką.
Stawowy zrelacjonował, że on sam uczestniczył ostatnio w spotkaniu z mieszkańcami w Toniach, które dotyczyło planu miejscowego i jego obecność miała się spotkać z pozytywnym odbiorem.
Według Stawowego uczestnicy wyrażali zadowolenie, że rada miasta nie została odwołana, bo dzięki temu takie spotkania mogą się odbywać.
Masz informacje o możliwych nieprawidłowościach? Chcesz się nimi podzielić? Napisz do nas: p.salamon@lovekrakow.pl lub b.dybala@lovekrakow.pl