Finał „polowania na gobeliny” na Wawelu

Zamek Królewski na Wawelu prezentuje niezwykłe dzieła. Po raz pierwszy od XIX wieku w Krakowie można zobaczyć siedem gobelinów z kolekcji Michała Kazimierza Ogińskiego ze Słonimia.

Po raz pierwszy od XIX wieku można zobaczyć siedem gobelinów, które pochodzą z kolekcji Michała Kazimierza Ogińskiego ze Słonimia. Zamek Królewski na Wawelu od ponad trzydziestu lat starał się uratować i scalić rozproszony zespół tkanin ze Słonimskiej Sali bogiń Ogińskiego. Cztery gobeliny są własnością wawelskiego muzeum, a pozostałe trzy Fundacji Zbiorów im. Ciechanowieckich w Zamku Królewskim w Warszawie i Fundacji Książąt Czartoryskich w Krakowie. Są one dziełami warsztatu założonego na kresach dawnej Rzeczypospolitej przez Michała Kazimierza Ogińskiego, hetmana wielkiego litewskiego.

Dzieła do konserwacji

Cztery dzieła pochodzące ze Słonimskiej wytwórni zostały poddane konserwacji w Pracowni Konserwacji Tkanin Zabytkowych na Wawelu. Pierwsze dwa, Saturn i Amfitryna, poddano konserwacji zachowawczej, natomiast wobec pozostałych – Flory i Ledy, zastosowano szerzej zakrojone działania konserwatorskie. Wymagały one szybkiej interwencji konserwatorów, ponieważ były zakurzone, kruche czy brudne.

Dzieła z tragiczną historią [Rozmowa]

Na temat nowej wystawy rozmawialiśmy z dyrektorem Zamku Królewskiego na Wawelu, profesorem Janem Ostrowskim.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Jakie dzieła zobaczymy na prezentowanej wystawie?

Jan Ostrowski, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu: Pokazujemy komplet istniejących siedmiu gobelinów, wykonanych pod koniec XVIII wieku dla Ogińskich w Słonimiu. Miały one bardzo tragiczną historię. Pierwotnie zespół liczył 12 sztuk, ale część spaliła się w dworze w Czarkowach podczas II wojny światowej. Reszta została rozproszona. W ubiegłym roku zakończyliśmy proces scalania istniejącej części kolekcji, która liczy siedem gobelinów.

Jak wyglądał ten proces?

To bardzo długa historia. Wraz z innymi zbieraczami i instytucjami poszukiwaliśmy tych obiektów, gdzie tylko się dało. W każdym razie cztery z siedmiu należą do Zamku Królewskiego na Wawelu, dwa do Fundacji Zbiorów im. Ciechanowieckich, a jeden do Fundacji Czartoryskich. Zamknięciem tego długiego „polowania na gobeliny”, jak to określiła niedawno pani dr Magdalena Piwocka, był dar pana Xaviera Pusłowskiego, który przekazał Zamkowi na Wawelu dwa ostatnie z siedmiu gobelinów. Trzeba jednocześnie podkreślić, że wystawa pokazuje dzieła w stanie optymalnym, po przejściu kompletnej konserwacji. Nie dało się im oczywiście przywrócić wszystkich pierwotnych walorów, m.in. barw, ale na tyle, na ile było to możliwe, znajdują się w jak najlepszym stanie.

Konserwacja dzieł trwała zapewne długo.

Jeżeli chodzi o wcześniejszych pięć gobelinów, to proces trwający kilkanaście lat, a niekiedy nawet więcej. Natomiast te dwa ostatnie, które przyjechały z Waszyngtonu na początku 2015 roku były konserwowane przez ponad 1,5 roku.

Kogo Pana zdaniem może zainteresować ta wystawa?

Myślę, że wszystkie osoby interesujące się dziedzictwem narodowym, a szczególnie twórczością artystyczną w okresie I Rzeczypospolitej. Trzeba zwrócić uwagę, że gobelinów produkowanych w Polsce jest naprawdę niewiele. To rzadkość, czemu dajemy wyraz, celebrując skompletowanie siedmiu sztuk.

Wystawę czasową „Gobeliny Ogińskich ze Słonimia” można zobaczyć do 31 grudnia 2016 roku. W październiku: wtorek-piątek 9.30 – 17.00, sobota-niedziela 10.00-16.00. W listopadzie i grudniu: wtorek-sobota 9.30-16.00, niedziela 10.00-16.00. W poniedziałki wystawa nieczynna. Ostatnie wejście na godzinę przed zamknięciem wystawy. Bilety w cenie 5 zł – w kasach i przy wejściu na wystawę; wstęp bezpłatny z ważnym biletem do Reprezentacyjnych Komnat Królewskich.