Formalne "nie" dla Eko-Parku w Tyńcu

Po sześciu latach od wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji środowiskowej dla budowy Eko-Parku i w starorzeczy Wisły, w końcu jest decyzja. Jak mówi Mariusz Waszkiewicz, jest to jednak bez znaczenia, bo na tym terenie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Inwestycja zakładała stworzenie centrum edukacyjno-rozrywkowego na terenie starorzecza Wisły w rejonie ul. Kolnej i Tynieckiej. Pod uwagę brane było około 10 hektarów. Miało się tam znaleźć muzeum przyrodnicze, hotel czy restauracja, a także przystań kajakowa, punkt widokowy i park linowy.

Inicjatywę tę wszelkimi sposobami blokował Mariusz Waszkiewicz. W 2016 roku mówił, że najważniejsze dla tego obszaru jest to, by został objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Tak też się stało, dlatego odmowa wydania decyzji jest już tylko formalnością.

– Teraz to już nic nie znaczy, bo i tak nic tam nie mogą zrobić. Cały czas mieliśmy z tyłu głowy to, żeby powstał tam plan. Ciągnęliśmy procedury, aby wszedł on w życie – mówi Waszkiewicz.

Zdaniem ekologa okolica starorzecza jest już bezpieczna. Padła również sugestia, aby wykupić zielone tereny z prywatnych rąk i odtworzyć pierwotne środowisko.

Przy okazji warto wspomnieć, kiedy urząd może odmówić wydania decyzji środowiskowej. Mówił o tym m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku. W uzasadnieniu wyroku czytamy, że przesłanki odmowy mogą polegać m.in. na niezgodności lokalizacji z miejscowym planem, wykazaniu znaczącego negatywnego oddziaływania na obszar Natura 2000, przy jednoczesnym braku spełnienia przesłanek z art. 34 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody czy przy wykazaniu, że przedsięwzięcie może spowodować nieosiągnięcie celów środowiskowych zawartych w planie gospodarowania wodami na obszarze dorzecza, przy jednoczesnym braku spełnienia przesłanek z art. 38j ustawy z dnia 18 lipca 2001 r. - Prawo wodne (art. 81 ust. 3 ustawy).