Front przeciw prezydentowi się rozszerza. Partie wchodzą do gry o referendum, ale bez Konfederacji
We wtorek w Krakowie zarejestrowany został obywatelski komitet referendalny w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego oraz całej Rady Miasta Krakowa.
W kolejnych dniach inicjatywa zaczęła przyciągać coraz silniejsze zaplecze polityczne. Do zbiórki podpisów włączają się partie, środowiska ideowe oraz największy konkurent obecnego prezydenta z wyborów samorządowych w 2024 roku.
Komitet obywatelski i zarzuty wobec władz miasta
W skład komitetu referendalnego weszło 21 osób – przedstawicieli świata nauki, kultury, przedsiębiorców, prawników oraz działaczy dzielnicowych. Na jego czele stanął adwokat Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto.
Organizatorzy referendum zarzucają Aleksandrowi Miszalskiemu m.in. brak skutecznych działań wobec narastającego zadłużenia Krakowa, nieprzeprowadzenie niezależnego audytu miejskich jednostek oraz politykę kadrową, którą określają jako „epidemię kolesiostwa”.
Wśród zarzutów pojawia się także krytyka stylu komunikacji prezydenta w mediach społecznościowych. Zdaniem inicjatorów inicjatywy liczne rozrywkowe materiały publikowane przez Miszalskiego „ośmieszają urząd i osłabiają jego powagę”.
Komitet wytyka również brak realizacji kluczowych obietnic wyborczych, w tym rocznego biletu dla studentów za 365 zł, 600-złotowego bonu sportowego czy bonu na kulturę. Wątpliwości dotyczą także przygotowań do budowy metra – organizatorzy referendum twierdzą, że miasto nadal nie wskazało realnych źródeł finansowania inwestycji.
Krytyka obejmuje również Radę Miasta Krakowa, w której większość mają kluby Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy. Według inicjatorów referendum rada została „zwasalizowana” i zamiast pełnić funkcję kontrolną, stała się organem zatwierdzającym decyzje prezydenta.
Ruch Narodowy: „wchodzimy na sto procent”
We wtorek do akcji referendalnej oficjalnie dołączyli działacze Ruchu Narodowego. Prezes małopolskich struktur ugrupowania Wojciech Jaskółka zapowiedział pełne zaangażowanie organizacyjne.
– To, co dzieje się w Krakowie, jest nie do zaakceptowania. Nie możemy biernie patrzeć na szkodliwe działania władz miasta oraz arogancki styl prezydenta Miszalskiego – stwierdził w oświadczeniu.
Koordynatorem działań ze strony Ruchu Narodowego został Piotr Bartosz. Jak podkreśla, poparcie dla referendum nie ma – w jego ocenie – charakteru partyjnego.
– Aleksander Miszalski powinien zostać odwołany nie w wyniku walki frakcji politycznych, ale dla dobra mieszkańców. Zatrudnianie swoich znajomych, brak dialogu, rosnące zadłużenie i podwyżki – to symbole tych rządów – mówi Bartosz.
Gibała: „najwyższa pora odzyskać Kraków”
W środę rano do inicjatywy dołączył również Łukasz Gibała, lider stowarzyszenia „Kraków dla Mieszkańców”. To on w 2024 roku przegrał w drugiej turze wyborów prezydenckich z Aleksandrem Miszalskim różnicą niespełna pięciu tysięcy głosów.
– Przytłaczająca większość osób komentujących uznała, że powinniśmy dołączyć do inicjatywy Jana Hoffmana. Sam mam podobne zdanie – napisał Gibała w mediach społecznościowych.
Zapowiedział aktywne wsparcie zbiórki podpisów. – Żeby zwiększyć nasze szanse na sukces, proszę o pomoc. Najwyższa pora odzyskać Kraków. Od układów partyjnych. Dla mieszkańców – dodał.
Prawo i Sprawiedliwość również zbiera podpisy
Polityczne emocje narastały także w środę przed południem. Przed krakowskim magistratem konferencję prasową zorganizowali parlamentarzyści i samorządowcy Prawa i Sprawiedliwości, informując o włączeniu się partii w akcję referendalną.
– Inicjatywa została podjęta przez obywateli z bardzo różnych środowisk. Łączy ich jedno: krytyczna ocena tego, co od niemal dwóch lat dzieje się w krakowskim ratuszu – mówił Rafał Bochenek, poseł PiS i rzecznik partii.
Politycy PiS zarzucali prezydentowi brak wizji rozwoju miasta, chaos decyzyjny, szybkie tempo zadłużania oraz – ich zdaniem – partyjny klucz przy obsadzaniu stanowisk w urzędzie i spółkach miejskich.
Małgorzata Wassermann mówiła o „utracie powagi miasta”, wskazując na podwyżki opłat, wprowadzenie Strefy Czystego Transportu oraz styl komunikacji prezydenta.
– Mamy prezydenta skaczącego po dachach i nagrywającego rolki, a nie mamy inwestycji ani ograniczania długu – mówiła posłanka.
Wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Michał Drewnicki podkreślał, że klub PiS od początku kadencji sprzeciwia się – jak mówił – „złym decyzjom i butnej polityce”.
– Miszalski zadłuża Kraków szybciej niż jego poprzednik. W trzy lata dług wzrósł o około 3 miliardy złotych – przekonywał.
Rafał Bochenek zapowiedział, że podpisy będą zbierane zarówno w biurach poselskich, jak i w przestrzeni miejskiej. – Nie ma minimalnego limitu narzuconego przez kierownictwo partii. Chcemy zebrać wymagane około 60 tysięcy podpisów w ustawowym terminie – dodał.
Spór o finansowanie inicjatywy
Władze miasta i politycy Koalicji Obywatelskiej kwestionują oddolny charakter referendum. Wiceprezydent Krakowa Łukasz Sęk sugerował w mediach społecznościowych, że akcja może być finansowana przez deweloperów, wskazując na „jednego dużego o nazwisku na G”.
Na te słowa zareagowała była małopolska konserwator zabytków za czasów rządów PiS Monika Bogdanowska, ironicznie odnosząc się do wypowiedzi władz miasta.
Sam Aleksander Miszalski podczas wtorkowej konferencji prasowej otwarcie podważał społeczny charakter inicjatywy.
– Jeżeli to jest oddolna inicjatywa mieszkańców, to skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy, a może miliony złotych na kampanię hejtu i nienawiści? – pytał prezydent.
W odpowiedzi Jan Hoffman, inicjator referendum, odrzuca te zarzuty.
– To absurd. Zapraszam pana prezydenta na kawę do naszego lokalu referendalnego, żeby zobaczył, w jakich spartańskich warunkach pracujemy – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl.
Konfederacja poza inicjatywą
Jak ustalił LoveKraków.pl, Konfederacja nie planuje oficjalnego włączenia się w zbiórkę podpisów.
Weto wobec udziału w inicjatywie miał wyrazić Bartosz Bocheńczak, jeden z najbliższych współpracowników Sławomira Mentzena. Partia nie zamierza angażować swoich struktur w działania referendalne.