„Gdy to przeczytałem, to opadły mi ręce”. Łukasz Gibała odpowiada Aleksandrowi Miszalskiemu

Trwa przepychanka słowna między przewodniczącym Krakowa dla Mieszkańców Łukaszem Gibałą a prezydentem miasta Aleksandrem Miszalskim. Gorąca dyskusja dotyczy m.in. hejtu, a także jego konsekwencji.

Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski poinformował, że otrzymał niedawno wiadomość od „anonimowego profilu” z groźbą, która brzmiała tak: „uważaj na siebie, bo możesz przypadkowo nie dociągnąć kadencji do końca… życia”. Sprawę zgłosił służbom, a te miały ustalić tożsamość nadawcy. „Zgadnijcie, jak tłumaczył swoje postępowanie! Wskazał na polityczną motywację, a więc hejt i nienawiść wymierzone we mnie, które skłoniły go do takich działań” – napisał w mediach społecznościowych polityk.

I dodał: „Przecież Aleksander Miszalski został prezydentem Krakowa wyłącznie dzięki bezprecedensowej w swojej skali i metodach kampanii hejtu i nienawiści wymierzonej we mnie. Przypomnijmy choćby przypadek Matysiaka, znanego jako Szalony Reporter. Ten patoyoutuber, który w przeszłości siedział w więzieniu za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, na 2 godziny przed ciszą wyborczą opublikował filmik, w którym przytoczył fałszywą historię sprzed około 30 lat. Historia dotyczy tego, jakoby mój ojciec oszukał swojego wspólnika, doprowadzając do jego śmierci. Portale związane z Platformą Obywatelską natychmiast podchwyciły ten filmik, podając go dalej i było widać, że jest to świetnie zorganizowana i centralnie koordynowana akcja”.

Podkreślił, że dla porównania jego post sprzed trzech dni dotyczył faktu, że „Aleksander Miszalski jako radny miał udziały w spółkach, które wchodziły w obszerne relacje biznesowe z instytucjami miejskimi”. „Jest to etycznie naganne i prawnie wątpliwe. Widzicie więc różnicę – ja krytykuję w sposób merytoryczny. Nie atakuję ojca Aleksandra Miszalskiego, nie przywołuję historii przed 30 lat. Skupiam się na nagłaśnianiu tego, co dotyczy tematów miejskich i co mieszkańcy mają prawo wiedzieć. Na tym polega normalna działalność opozycyjna, która jest częścią dobrze funkcjonującej demokracji” – twierdzi Gibała.

Jego zdaniem Kraków wpadł w ręce ludzi, którzy traktują miasto jak partyjny łup. „Ci ludzie zrobią wszystko, żeby utrzymać się przy władzy i żeby mnie Wam obrzydzić. Nie pozwólmy im na to. Po prostu róbmy swoje – dalej działajmy na rzecz naszego miasta” – reasumuje radny Krakowa dla Mieszkańców.