Gdyńskie doświadczenia z walką z bazgrołami pomogą Krakowowi?
Pogromcy Bazgrołów rozszerzają front walki z – jak ich nazywają – obszczymurkami. Tym razem spotkali się z przedstawicielem policji z Gdyni, gdzie powołano specjalną grupę zajmującą się pseudograficiarzami. Komisarz Michał Rusak z Komendy Miejskiej w Gdyni stwierdził, że dzięki policjantom, którzy rozpracowywali wandali od środka, praktycznie poradzono sobie z bazgrołami. Tymczasem przeor ojców Paulinów prosi, by na murach ich klasztoru oraz w przestrzeni miejskiej nie pojawiały się wulgarne napisy.
Gościnnie z Poznania
Kilka tygodni temu policja zatrzymała Sicoera – wandala z Poznania, który oszpecił kilkadziesiąt budynków, w tym na pewno pięć objętych ochroną konserwatorską. – Po zatrzymaniu był bardzo chętny do współpracy, wskazał nawet miejsca, które zniszczył – mówi prokurator rejonowy Bartłomiej Legutko. Po zwolnieniu stracił zapał, dlatego śledczy mają utrudnioną pracę, ale nie zrezygnują z niej. – Sam przyznał się do pomalowania ponad 20 budynków, natomiast my wiemy o przynajmniej 40. – Zwrócić trzeba jednak uwagę na to, że ta liczba codziennie się zmienia – dodaje prokurator.
Pytanie jakie się nasuwa: dlaczego niszczył? – Przesłuchiwałem go bardzo długo. Sam siebie określa jako artystę. Chciał coś pozostawić po sobie, ale też działał z potrzeby chwili. Farby miał stąd, że zajmował się malunkami i jak mu zostawały, to wychodził „na miasto” – twierdzi Legutko.
Zapytaliśmy, czy wiele jest podobnych spraw związanych z grafficiarzami. Prokurator odpowiedział, że bardzo mało, choć od początku tego roku krakowska policja zatrzymała 70 osób podejrzewanych o uszkodzenie mienia poprzez nanoszenie pseudograffiti.
Jak to zrobili w Gdyni
To nadmorskie miasto jest praktycznie trzy razy mniejsze niż Kraków, jednak problem wandali kilka lat temu był na równi z krakowskim. Jak sobie tam poradzono? – Mrówczą pracą. Pod koniec 2007 roku powstała specjalna grupa, gdy sytuacja była naprawdę poważna. W jej skład weszli policjanci kryminalni, którzy codziennie, po 8 godzin dziennie dokumentowali zniszczenia i rozpracowywali wandali – mówi komisarz Michał Rusak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni.
Trzon stanowiło trzech policjantów. Do nich dołączali funkcjonariusze z komisariatów: ds. nieletnich, dzielnicowi czy technicy – wszystko według potrzeb. W trakcie działalności tej komórki, dochodziło do 50-60 zatrzymań. – Była to mozolna praca operacyjna, ponieważ bardzo rzadko udało się złapać kogoś na gorącym uczynku – dodaje Rusak.
Rekordzistą był „artysta”, który miał na swoim koncie około 1000 czynów. Oględziny wówczas trwały dwa tygodnie. Jak mówi przedstawiciel KMP w Gdyni, są dwie, trzy grupy wandali: kibole i chuligani oraz graffciarze z hermetycznego środowiska z jakimikolwiek zasadami. Tych drugich trudniej wyśledzić, jednak i oni w końcu wpadają. – Mieliśmy 15-latka, który nie chciał się za nic w świecie przyznać do malowania, jednak zdradziły go malunki w zeszytach szkolnych – opowiada policjant.
Teraz policjanci otrzymują dwa, trzy zgłoszenia miesięcznie. Czy to oznacza, że powołanie specjalnej grupy to sukces i warto polecić taką formę walki z bazgrołami? – Nie jest to jedyne rozwiązanie, ale jak widać – skuteczne.
Przeor prosi
Od zawsze – tylko tak można datować obraźliwe malunki na murze klasztoru oo. Paulinów. Przeor Grzegorz Prus apeluje o to, by nie malować na murach świątyni. – Mur od strony Wisły jest wizytówką miasta. Jest on doskonale widoczny. Patrząc na Wawel i później na Skałkę, można przeczytać te napisy. Zamalowanie nic nie da, bo jak to robimy, to zaraz pojawia się nowy malunek. I zaczyna się wtedy walka z wiatrakami – mówi o. Prus.
Przeor liczy na Pogromców Bazgrołów oraz na rozsądek. – Proszę: nie piszmy po murach, bo to po prostu bardzo brzydkie. Warto, abyśmy spróbowali się uwrażliwić na piękno miasta. a jeśli są artyści, to może udałoby się wygospodarować ze strony miejskiej nisze i tam zagospodarować ich talent?