Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta

Mecz zapowiadany był jako walka o trzecie miejsce i zbliżenie się do gry w europejskich pucharach. Wisła po czterech porażkach na wyjeździe zremisowała z Ruchem Chorzów 2:2. Wynik nie daje jednak satysfakcji obu zespołom, a najlepiej skorzysta na tym Lechia Gdańsk, która włączyła się tym samym do pogoni o najniższy stopień podium.

Początek spotkania to piłkarskie szachy w wykonaniu obu ekip. Gra ożywiła się dopiero po dziesięciu minutach. Najpierw Włodyka, potem Sadlok próbowali pokonać Miśkiewicza po rzucie rożnym, ale bez efektu. W 14 minucie Stilic świetnie wypatrzył prostopadłym podaniem Guerriera, ten uderzył obok interweniującego bramkarza Ruchu. Jednak piłka zmierzająca do bramki odbiła się na nierówności i minęła słupek. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Wisła w 24 minucie wyszła na prowadzenie. Błąd Stawarczyka, piłka trafiła do Stilicia, a ten zagrał świetną piłkę w tempo do Pawła Brożka. Napastnik Białej Gwiazdy spokojnie wyczekał Buchalika i posłał futbolówkę tuż przy słupku. W 27 minucie Niebiescy byli blisko wyrównania, nie trafił w piłkę Burliga, a strzał zmierzający do bramki z linii bramkowej wybił Piotr Brożek.

Kontrowersyjne „jedenastki”

W 28 minucie sędzia popełnił błąd. Włodyka położył się na nogach Chrapka, a sędzia podyktował rzut karny, którego na bramkę zamienił Starzyński. W 35 minucie Ruch wykonywał rzut wolny z narożnika pola karnego, ale czujni Wiślacy wybili dośrodkowanie. Trzy minuty później obrońcy Wisły, Dudka i Czekaj postanowili zrobić prezent zawodnikom gospodarzy. Piłkę wrzucił Szyndrowski, a kompletnie niepilnowany Kuświk bez problemu głową pokonał Miśkiewicza i zrobiło się 2:1. Sześćdziesiąt sekund później mogło i powinno być 3:0. Kuświk wyszedł sam na sam i tylko on wie, jak nie trafił do bramki gości. W 44 minucie Paweł Brożek przewrócił się po starciu z bramkarzem Ruchu. Sędzia Jakubik podyktował kolejną kompletnie niezrozumiałą decyzję i wskazał na „wapno”. Do karnego podszedł sam poszkodowany i doprowadził do remisu 2:2.

Tylko zrywy w drugiej połowie

Początek drugiej połowy to chaos z obu stron. Ruch próbował konstruować atak pozycyjny, ale czynił to zbyt czytelnie. Wisła szukała długimi podaniami swoich skrzydłowych lub Pawła Brożka. Większość piłek lądowała jednak na głowach obrońców Niebieskich. Ani jedni ani drudzy nie potrafili narzucić swojego stylu gry, co spowodowało spadek tempa meczu.

Aż do 68 minuty spotkania. Jankowski zgrał piłkę klatką do nabiegającego Smektały, a ten huknął z dystansu myląc się minimalnie. Wisła odpowiedziała główką Burligi, która również była bliska celu. W 75 minucie Ruch miał groźny rzut wolny na skraju pola karnego. Świetnie uderzył Starzyński, lecz kapitalnie spisał się Miśkiewicz parując piłkę na poprzeczkę. Ta spadła jeszcze przed linię bramkową, a w ostatniej chwili wybił ją Dudka! W doliczonym czasie meczu fantastycznym uderzeniem popisał się Babiarz, ale kolejny raz fantastycznie interweniował Miśkiewicz. Sędzia po chwili zakończył zawody, a remis na pewno ucieszył bardziej Wiślaków.

 

Ruch Chorzów–Wisła Kraków 2:2 (2:2)
0:1 Paweł Brożek 24 min
1:1 Filip Starzyński (karny) 29 min
2:1 Grzegorz Kuświk 38 min
2:2 Paweł Brożek (karny) 45+1 min
żółte kartki: Maciej Sadlok (Ruch)
Ruch: Michał Buchalik - Marek Szyndrowski, Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Maciej Sadlok - Kamil Włodyka (62 min - Jakub Smektała), Łukasz Surma - Bartłomiej Babiarz, Filip Starzyński, Marek Zieńczuk - Grzegorz Kuświk (46 min - Maciej Jankowski)
Wisła: Michał Miśkiewicz - Łukasz Burliga, Michał Czekaj, Dariusz Dudka, Piotr Brożek - Michał Chrapek, Ostoja Stjepanović - Łukasz Garguła (65 min - Emmanuel Sarki), Semir Stilić, Donald Guerrier - Paweł Brożek
Widzów: 6500