Gdzie się podziała żydowska społeczność Krakowa? Glińska przypomni zapomnianą historię
W najbliższą sobotę na deskach Teatru im. J. Słowackiego premiera spektaklu „Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]” w reżyserii Agnieszki Glińskiej. To próba ukazania krakowskiego społeczeństwa na przełomie XIX i XX wieku. Urzędnicze mieszczaństwo, młodopolscy artyści, emancypantki. Na tej barwnej mapie jest jednak wywabiony fragment…
Krakowskie społeczeństwo na przełomie XIX i XX wieku było niezwykle różnorodne. Urzędnicy, emancypantki, młodopolscy artyści, rewolucjoniści czy kołtuneria. Mapa ta jest jednak niekompletna – w tamtych czasach żydowska społeczność stanowiła 1/3 mieszkańców miasta. I to nie tylko na Kazimierzu. Wśród nich byli lekarze, adwokaci, naukowcy, architekci, literaturoznawcy, właściciele fabryk i galerii sztuki czy malarze. Spektakl „Z biegiem lat, z biegiem dni [gdzie jest Pepi]” ma przypomnieć tę zapomnianą kartę historii.
Sztuka przywoła pamięć
Adaptacja sztuki jest w całości oparta na scenariuszu Joanny Olczak-Ronikier. Warto przypomnieć, że w 1978 roku spektakl został zrealizowany przez Andrzeja Wajdę i Annę Polony. W tym samym roku został również zaprezentowany w Radiu Kraków jako siedmioczęściowe słuchowisko. Scenariusz do wielogodzinnego przedstawienia stworzyła Joanna Olczak-Ronikier, korzystając z utworów Bałuckiego, Kisielewskiego, Zapolskiej, Kaweckiego i Kadena-Bandrowskiego.
– Moja adaptacja polega na tym, że ja z tego ogromnego scenariusza wyłuskałam to, co wydawało mi się najistotniejsze i najbardziej rezonujące z dzisiejszymi czasami. Sama też zaingerowałam w tekst, bo dopisałam m.in. Gabrielę Zapolską, która wówczas żyła w Krakowie. W dużo mniejszych proporcjach wplatana jest opowieść o innej osobie, czyli Pepi – zdradza Agnieszka Glińska, reżyserka spektaklu.
Tytułowe pytanie, czyli „Gdzie jest Pepi”, ma wymiar metaforyczny. Glińska tłumaczy, że tak naprawdę chodzi o znalezienie odpowiedzi na pytanie, gdzie jest ta cała społeczność. – Wszyscy byli przecież Polakami, a ślad po nich zaginął – dodaje. Reżyserka przyznaje, że nie opowiada tutaj żadnej osobistej historii, a jedynie odnosi się do swojej prababci.
– Nie odkrywam strasznych tajemnic – mówi. – Odnoszę się do mojej prababci, żyjącej w tych czasach. Urodziła się w 1893 roku w Krakowie, a cała ta rzeczywistość była jej bliska.
Agnieszkę Glińską również zobaczymy na scenie. – W procesie powstawania przedstawienia bardzo się zżyliśmy. To szczególne przedstawienie, ponieważ siedemnaście osób jest cały czas na scenie. To wspólnotowe przedsięwzięcie, a dla aktorów spore wyzwanie. Każdy ma po kilka ról do zagrania. W pewnym momencie poczułam, że tak mocno jestem częścią tego zdarzenia, że też chcę w tym uczestniczyć – opowiada.
Premiera spektaklu w sobotę, 20 maja w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie.