GKS Tychy – Wisła Kraków. Ostatnie słowo należało do krakowian. Na boisku i na trybunach
Od sierpnia 2023 większość klubów regularnie odmawia fanom Wisły wejścia na stadiony. Sektory gości regularnie się psują się, czasem kluby znajdują inne wymówki. GKS Tychy ugiął się pod presją PZPN, który interweniował, i przekazał kibicom Wisły 300 biletów.
Byli kibice Wisły, ale „młyn” gospodarzy pozostał pusty. Przed spotkaniem zagorzali kibice GKS-u poinformowali, że mecz odbędzie się bez flag i bez dopingu. „Zostajemy pod stadionem” – przekazało Stowarzyszenie Kibiców „Tyski Fan”. Stamtąd nieprzychylnymi okrzykami powitali Wisłę, która pojawiła się na murawie przed pierwszym gwizdkiem. Na stadionie ograniczyli się do wywieszenia na płocie transparentu skierowanego do Wisły i Jarosława Królewskiego: „Nie jesteście częścią kibicowskiej Polski, nie zmieni tego Harry Potter ani wasze wnioski”.
Błąd Brody, stłumiona radość Ertlhalera
Krakowianie od 6. minuty musieli gonić wynik po błędzie Kamila Brody, który zawahał się przy wyjściu do dośrodkowania z rzutu wolnego. Z pomyłki skorzystał Kacper Wełniak, otwierając wynik meczu. Broda nie miał najlepszego dnia, w tej sytuacji gol był na jego konto, ale później kilka razy nie interweniował pewnie. Lepiej powinien zachować się też przy trafieniu na 3:3. Te pomyłki były kosztowne, ale Biała Gwiazda, potrafiła udokumentować przewagę golami.
Jeszcze w pierwszej połowie Maciej Kuziemka idealnie zagrał z głębi pola do wychodzącego Juliusa Ertlhalera, który atakując piłkę wślizgiem dostawił nogę i zmieścił ją w bramce obok bramkarza. Po golu nie cieszył się, ograniczył celebrację do przybicia „piątki” z kolegami z drużyny, bo to właśnie z Tychów przed sezonem trafił do Wisły.
Rodado poprowadził Wisłę do zwycięstwa
Po pierwszej, remisowej połowie, Biała Gwiazda szybko po przerwie otworzyła worek z bramkami. Angel Rodado kolejny raz pokazał, ile znaczy dla drużyny.
W 55. minucie zupełnie nieatakowany przez rywali miał dużo miejsca i czasu, aby wykorzystać podanie Federico Duarte. Chociaż nie najlepiej przyjmował piłkę, przymierzył z powietrza idealnie obok obrońców i bramkarza. Parę minut później nadstawił głowę tam, gdzie z rzutu rożnego dośrodkował Ertlhaler i Wisła prowadziła już 3:1. To było jego piąte trafienie w tym sezonie.
Gospodarze wrócili do gry, ale ostatnie słowo było Wisły
Dwa gole Wisły nie sprawiły, że było lekko, łatwo i przyjemnie. Tyszanie nie powiedzieli ostatniego słowa i od razu złapali kontakt z krakowianami. Wybitą z pola karnego piłkę zebrał Jakub Bieroński i mocno przymierzył, a futbolówka odbiła się jeszcze od gąszczu nóg obrońców i zaskoczyła Brodę.
Na dziesięć minut przed końcem Damian Kądzior dośrodkował na długi słupek do Marcela Błachewicza, a ten uderzył piłkę głową w kozioł i zmieścił ją obok Brody, który spóźnił się z interwencją.
Było już 3:3, ale ostatnie słowo należało do Wisły. Duarte podał piętą do Juliusa Lelivelda, a Holender płaskim strzałem w końcówce dał Wiśle wygraną, która pozwoliła jej utrzymać fotel lidera tabeli.
Wisła straciła pierwsze gole w tym sezonie, aż trzy, ale ma imponujący wynik 13 strzelonych w trzech meczach. W niedzielę, 10 sierpnia podejmie u siebie beniaminka Pogoń Grodzisk Mazowiecki.
GKS Tychy – Wisła Kraków 3:4 (1:1)
Bramki: Wełniak (6.), Bieroński (68.), Błachewicz (82.) – Ertlhaler (29.), Rodado (55., 61.), Lelieveld (84.).
GKS: Wechsel – Lipkowski, Tecław, Głogowski – Keiblinger, Szpakowski (66. Makowski), Bieroński, Błachewicz – Kądzior, Kubik (66. Sanyang), Wełniak (66. Stangret).
Wisła: Broda – Lelieveld, Biedrzycki, Kutwa, Krzyżanowski – Kuziemka (77. Sukiennicki), Carbo (85. Igbekeme), Duda, Ertlhaler, Duarte – Rodado.
Żółte kartki: Szpakowski – Biedrzycki, Kuziemka, Lelieveld.
Sędziował: Marcin Kochanek (Opole).