Głosowanie nad budżetem obywatelskim, czyli sposoby na wyciągnięcie 4,5 miliona złotych
Budżet partycypacyjny może stać się wspaniałą okazją do nadużyć. Okazuje się, że w głosowaniu internetowym będzie można generować fikcyjne adresy e-mailowe i oddawać swój głos kilkakrotnie. Również tradycyjna metoda pozostawia wiele do życzenia. O podziale środków Gminy Miejskiej Kraków zadecydować mogą na przykład mieszkańcy Gdańska, Wrocławia czy innych miejscowości w Polsce.
Radni Platformy Obywatelskiej jeszcze w tym roku chcą przeprowadzić głosowanie w sprawie podziału części środków budżetowych. Mieszkańcy do wydania mają 4,5 miliona złotych. Samorządowcy opracowali procedury jak głosować, ale są one wyjątkowo ogólne i stwarzają pole do nadużyć.
Głosowanie internetowe: można wykorzystać program
Za kilka dni okaże się, czy na przełomie września i października będziemy mogli głosować przez internet. Radni PO dążą do tego, aby w nowoczesny sposób i bez wychodzenia z domu można było oddać głos na projekt, który zdaniem mieszkańca ma być finansowany z tzw. budżetu obywatelskiego. – Będziemy się starać, aby była możliwość takiego głosowania. Nie wiadomo jednak, czy pozwolą na to warunki techniczne – mówi LoveKraków.pl Tomasz Daros, przewodniczący doraźnej komisji ds. budżetu partycypacyjnego Rady Dzielnicy I Stare Miasto.
Grzegorz Finowski, radny z Dzielnicy II Grzegórzki, nie jest przekonany do propozycji, aby można było głosować przez internet. – Trzeba przeanalizować ten pomysł. Warto zastosować takie rozwiązanie w przyszłości, jednak teraz urzędnicy nie są gotowi na ten krok. Nie znam żadnych szczegółów, a sprawa wymaga trochę czasu, aby zrobić to porządnie – komentuje Finowski.
W sobotę w Urzędzie Miasta Krakowa radni dzielnicowi zostali zaproszeni przez pracowników magistratu na specjalne szkolenie. Tematem zebrania były procedury związane z budżetem partycypacyjnym. Z naszych informacji wynika, że samorządowcy najwięcej zastrzeżeń mieli do braku konkretnych informacji.
Podczas spotkania w budynku przy placu Wszystkich Świętych wyszło na jaw, że procedura internetowa może stać się areną nadużyć. Zastępca dyrektora wydziału spraw społecznych Mateusz Płoskonka znalazł się w ogniu krytyki radnych. Przedstawiciele dzielnic pytali, czy będzie można wytworzyć fikcyjne adresy mailowe i z jednego komputera głosować kilkaset razy, podając zmyślony numer PESEL. Padła twierdząca odpowiedź.
Może okazać się, że osoba zgłaszająca projekt budowy ogródka jordanowskiego obok swojego bloku, stworzy prosty algorytm informatyczny, zgodnie z którym głosy przez kilka minut będą oddawane na ten pomysł. – Nie wierzę w takie nadużycia. Budżet obywatelski ma charakter edukacyjny – tłumaczy Tomasz Daros.
– Wie pan, w tym momencie w internecie można wiele rzeczy – komentuje całą sprawę dla LoveKraków.pl Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa. – Jeśli zawsze będziemy zakładać, że ktoś spróbuje oszukiwać, to do niczego nie dojedziemy i nigdy niczego nie zrobimy – dodaje.
Nie tylko internet może okazać się pułapką
Tradycyjne głosowanie również może spowodować wiele problemów. – Dyrektor w Urzędzie Miasta Krakowa powiedział, że głosować będzie mogła na przykład osoba z Gdańska. Wystarczy tylko oświadczenie, a nie zaświadczenie, że mieszka się w Krakowie – mówi Grzegorz Finowski.
Prezydent Krakowa ma nadzieję, że głosowanie odbędzie się bez opisanych przez nas potencjalnych problemów. – Boję się, że o ile przy budżecie dzielnicowym nie ma problemu, bo to jest kwestia mniejszej skali, o tyle w przekroju miejskim mogą dziać się różne rzeczy. Dlatego rok na przetestowanie jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Mogą się pojawić różne pomysły, jak obejść procedury i wykorzystać w sposób mało etyczny luki w przepisach. Przyjęliśmy zasadę, że ufamy mieszkańcom – mówi Jacek Majchrowski.