Gorzki remis Cracovii z Arką Gdynia
Cracovia zremisowała z Arką Gdynia 1:1 w spotkaniu rozgrywanym w ramach 24. kolejki ekstraklasy. Zespół Pasów trzykrotnie zdołał umieścić piłkę w bramce, lecz tylko jedno trafienie zostało uznane przez arbitra. Decyzja z 11. minuty niewątpliwie była krzywdząca dla zespołu z Krakowa.
Wydarzenie: Trener Cracovii Jacek Zieliński zapowiadał przed sobotnim meczem, że teraz jego zespół w każdym spotkaniu walczy o sześć punktów. Z Arką Gdynia udało mu się zdobyć zaledwie jeden.
Bohater: Cracovia, by myśleć o górnej ósemce, musi zdobywać punkty, a te może zdobywać wyłącznie wtedy, kiedy wykorzystuje sytuacje i trafia do bramki. Podopieczni trenera Jacka Zielińskiego skutecznością jednak nie grzeszą, ale na szczęście w starciu z Arką do bramki rywala piłkę zdołał posłać Jaroslav Mihalik. Nowy nabytek Pasów w pierwszej połowie zaliczył tylko boczną siatkę. Po zmianie stron w polu karnym kapitalnie zastąpił kontuzjowanego Miroslava Covilę. Najwyżej wyskoczył do piłki i głową dał Cracovii wyrównującą bramkę. Wiara w szeregach gospodarzy odżyła. Dla Słowaka jest to pierwsze trafienie w ekstraklasie.
Rozczarowanie: Spotkanie między Cracovią a Arką było wyrównane. Było sporo walki i emocji. Szkoda, że wynik spotkania wypaczył błąd arbitrów. Sędzia Paweł Gil niesłusznie nie uznał bramki Pasów, kiedy to w 11. minucie piłka po uderzeniu Marcina Budzińskiego trafiła w poprzeczkę i spadła tuż za linią bramkową. Arka w dość kontrowersyjnych okolicznościach zdobyła gola do szatni i po 45 minutach zamiast remisu 1:1, przy Kałuży jedną bramką prowadziła ekipa z Gdyni. Gol gości był jednak prawidłowy. Błąd w obronie popełnił Budziński, stąd też nie mogło być mowy o spalonym.
Warto zwrócić uwagę: Po wyrównanym początku Cracovia mogła w 11. minucie zdobyć bramkę. Marcin Budziński długo walczył o piłkę i ostatecznie huknął z dystansu, trafiając w poprzeczkę. Mimo że futbolówka wylądowała za linią bramkową, decyzją sędziego nie przekroczyła ona całym obwodem linii i gol dla Pasów nie został uznany. Arka odpowiedziała ładnym uderzeniem z rzutu wolnego. Grzegorz Sandomierski dosłownie w ostatniej chwili wybił na rzut rożny piłkę zmierzającą wprost w światło bramki.
- Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy świetne podanie otrzymał Przemysław Trytko. Zawodnik Arki został sam na sam z bramkarzem Cracovii i idealnie zmieścił piłkę między nogami Sandomierskiego, nie dając mu żadnych szans na obronę.
- Przed tygodniem w starciu z liderem z Gdańska ekipa trenera Jacka Zielińskiego raziła nieskutecznością. W meczu z Arką Cracovia miała problem z wypracowywaniem sobie sytuacji bramkowych. Po 45 minutach nie miała na swoim koncie żadnego celnego strzału, choć niewątpliwie miała na to wpływ błędna decyzja arbitra z początku spotkania.
- W 60. minucie Cracovia po raz trzeci umieściła piłkę w bramce. Na listę strzelców mógł wpisać się Tomas Vestenicki. Sędzia gola jednak nie uznał i tym razem była to słuszna decyzja.
- Blisko dziesięć minut przed końcem Mihalik obok bramki mógł mieć dopisaną również asystę. Z lewej strony odegrał do pozostawionego bez opieki Mateusza Cetnarskiego, lecz ten minimalnie się pomylił. Piłka zamiast wpaść do bramki, na milimetry przeszła obok słupka.
Cracovia – Arka Gdynia 1:1 (0:1)
Bramki: Mihalik (55.) – Trytko (42.)
Cracovia: Sandomierski – Ferraresso (46. Vestenicky), Malarczyk (69. Polczak), Wołąkiewicz, Deleu – Dąbrowski, Budziński – Wójcicki, Steblecki (46. Cetnarski), Mihalik – Piątek.
Arka: Jałocha – Socha, Stolc, Marcjanik, Marciniak – Kakoko (63. Nalepa), Hofbauer – Marcus da Silva de Oliveira, Szwoch, Formella (71. Bozok) – Trytko (57. Siemaszko).
Żółte kartki: Wołąkiewicz - Marciniak, Szwoch.
Sędziował Paweł Gil (Lublin).