Historia pewnej działki. Dwa razy wracała do miasta. Przyszłością zieleń czy zabudowa?

– Park przy Karmelickiej jest w zasadzie jedynym ukłonem władz miasta w kierunku mieszkańców centrum, którzy najbardziej cierpią i ponoszą największe koszty przemian społecznych oraz ekonomicznych, które następują w Krakowie – mówiła do radnych prof. Monika Bogdanowska, w przeszłości małopolska konserwatorka zabytków.

Prezydent z ważną deklaracją

Podczas środowej sesji, 29 października, wrócił temat przyszłości parku im. Wisławy Szymborskiej, w rejonie ulicy Karmelickiej.

Radni debatowali nad obywatelskim projektem uchwały, który dotyczył takiej zmiany planu miejscowego, która wykluczałaby jakąkolwiek zabudowę na tym terenie.

Przypomnijmy, że swego czasu była tam planowana budowa sporych rozmiarów pawilonu. Z takim pomysłem wyszła Fundacja Wisławy Szymborskiej, a ten nie spodobał się niektórym mieszkańcom i aktywistom.

Prezydent Aleksander Miszalski
Prezydent Aleksander Miszalski

Prezydent Miszalski przypominał podczas sesji, że uchwalony plan miejscowy był kompromisem strony społecznej i magistratu, który nie wykluczał częściowej zabudowy. 

– Później był budżet obywatelski. Mamy park. Taka była historia – podkreślał.

Wskazywał, że podpisana jest umowa z fundacją, która oddaje jej kawałek terenu, na którym miał powstać pawilon.

– Teraz jest nowa rzeczywistość. Pamiętam, że zawarliśmy kompromis. Jednak jeśli jest tak duże oczekiwanie, żeby cały teren został parkiem, chcę z tego miejsca poprosić radnych, by uchwałę obywatelską poparli. Zmienimy ten plan. Fundacja nie będzie szczęśliwa. Ale mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, by znaleźć dla niej godną siedzibę – zadeklarował prezydent Krakowa.

Ostatecznie radni jednogłośnie przegłosowali projekt uchwały.

Apelowała o to prof. Monika Bogdanowska, w przeszłości małopolska konserwatorka zabytków. Podkreślała przy tej okazji, jak ważne jest, aby nie zabudowywać kolejnych działek w centrum miasta.

Działka dwa razy wracała do miasta

Przypominała radnym, że w przeszłości na działce przy ulicy Karmelickiej istniał ogromny, zaniedbany parking, wyłożony betonowymi płytami i wysypany żwirkiem. Co ciekawe, działka dwukrotnie stawała się własnością miasta.

Bardzo rzadko zdarza się, żeby gmina dostawała tak niesamowity prezent. Taką kurę, która znosi złote jaja – mówiła Bogdanowska.

I podawała szczegóły: – Najpierw miasto odzyskało tę działkę po wyprowadzeniu się stamtąd wojska. Wcześniej istniały tam bowiem koszary. Gmina bardzo szybko wydzierżawiła teren pod parking. Później został sprzedany.

Bogdanowska przypominała, że był pomysł, aby wybudować w tym miejscu wielką galerię z dużym parkingiem. Całość określiła mianem multipleksu.

Na szczęście pomysł nie przeszedł, a ostatecznie okazało się, że właściciel działki tak bardzo zalega z podatkami od nieruchomości, że jedyną rekompensatą był zwrot działki do miasta.
Monika Bogdanowska

W ten sposób gmina po raz drugi odzyskała teren w ścisłym centrum. Był pomysł, żeby ponownie sprzedać działkę, ale jego realizację wstrzymał ówczesny prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

– Stanęło na tym, żeby najpierw stworzyć plan miejscowy i zdefiniować w nim, co na tej działce może być – wspominała Bogdanowska.

Budowa parku im. Wisławy Szymborskiej
Budowa parku im. Wisławy Szymborskiej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

I dodawała: – Mamy zatem do czynienia z sytuacją wyjątkową, kiedy tak naprawdę za każdym razem piłka jest po stronie gminy i radnych, którzy głosują uchwały i zatwierdzają plany miejscowe.

Miejskie wyspy ciepła

Była wojewódzka konserwatorka zabytków wymieniła wiele argumentów, przemawiających za tym, żeby nie zabudowywać terenu przy ul. Karmelickiej, gdzie obecnie znajduje się park im. Wisławy Szymborskiej.

Prezentowała mapę, sporządzoną na zamówienie miasta przez Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ. 

Pokazuje miejskie wyspy ciepła. Widać wyraźnie, że najbardziej czerwono jest w ścisłym centrum Krakowa. Czyli tam są najwyższe temperatury. Wydaje się to dziwne, bo przecież w centrum jest dużo zieleni. Owszem, ale mamy tam równocześnie do czynienia z wysokim zagęszczeniem zabudowy – podkreślała.

Jej zdaniem każda inwestycja, która jest realizowana w centrum, niestety ogranicza powierzchnię biologicznie czynną. Ogranicza zieleń, która w centrum miasta jest szczególnie cenna. – To są najczęściej duże, stare drzewa – mówiła i ubolewała nad tym, że wzdłuż ulicy Czarnowiejskiej została w przeszłości wycięta aleja topolowa.

Park Szymborskiej
Park Szymborskiej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– Oczywiście, jeśli byśmy wprowadzili na działkę przy ulicy Karmelickiej nową zabudowę, sytuacja nie ulegnie drastycznemu pogorszeniu, ale nie ulegnie też poprawie – wskazywała.

Wymieniała inwestycje, które są realizowane w okolicy, np. na terenie dawnych zakładów tytoniowych.

Na tym terenie powstaje 11 nowych budynków. Na tym małym terenie, w ścisłym centrum miasta, ograniczonym wąskimi ulicami, które już teraz są zakorkowane. Z kolei wszystkie istniejące budynki będą nadbudowane.
Monika Bogdanowska


– W miejscu, które było wymarłą fabryką, a później miejscem rozrywki, przybędzie nam mnóstwo ludzi. To wygeneruje poważne problemy w układzie komunikacyjnym – mówiła.

Wskazywała, że przed rozpoczęciem inwestycji na tym terenie istniała zieleń wysoka. – Teraz nie ma tam praktycznie żadnych drzew – podkreślała.

Ukłon władz miasta

Zdaniem Bogdanowskiej w centrum zieleni niestety nie przybywa.

– Park przy Karmelickiej jest w zasadzie jedynym ukłonem władz miasta w kierunku mieszkańców centrum, którzy najbardziej cierpią i ponoszą największe koszty przemian społecznych oraz ekonomicznych, które następują w Krakowie – przekonywała.

I właśnie na aspekt społeczny wskazywała w dalszej części swojej wypowiedzi.

W parku ludzie bardzo często robią sobie zdjęcia. Filmują kaczki, które pojawiły się w sadzawce. Mieszkańcy robią zdjęcia owocom, które rosną na licznych krzewach. Pojawiają się ptaki, w tym gołąb wędrowny. To miejsce, gdzie przybiegają dzieci ze szkoły przy ul. Michałowskiego. Bawią się między lekcjami. To miejsce, gdzie mieszkańcy centrum odzyskują swoją przestrzeń – przekonywała Bogdanowska.

Dawna fabryka cygar
Dawna fabryka cygar
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Rozprawiała się z argumentem, że po co nam park, skoro w pobliżu są planty? Oceniła go jako bałamutny i nieprawdziwy.

Planty są ciągiem komunikacyjnym, po którym pędzą rowery, dostawcy jedzenia, pojawiają się turyści. To nie jest przestrzeń dla mieszkańców – wskazywała.

Jej zdaniem park przy ul. Karmelickiej jest przestrzenią, gdzie naprawdę można odpocząć. – Na równi cieszy mnie widok starszych osób, które tam przychodzą, jak i bawiących się dzieci czy piesków – przekonywała.

Co się opłaca, a co nie?

Wskazywała, że niestety we współczesnym świecie bardzo istotny jest argument ekonomiczny, przed którym wszystko inne musi ustąpić.

– To argument na zasadzie: czy coś się opłaca, czy nie? Problem polega tylko na tym, że ta opłacalność ma swoje limity. To znaczy: opłaca się sprzedać działkę w tym sensie, że w danym roku budżet miasta zostanie zasilony. Ale jest druga strona medalu: nie opłaca się sprzedawać działki w sytuacji, kiedy spowoduje to określone konsekwencje społeczne – mówiła była małopolska konserwatorka zabytków.

Miasto już jedną działkę z tego obszaru sprzedało. Powstał blok mieszkalny z dobrymi restauracjami. Nie ma tam zakłócania porządku, wszystko jest dobrze. Ale pytanie, jak te pieniądze przysłużyły się miastu? W pewnym momencie zasiliły budżet, ale to tyle. Gmina straciła kontrolę nad tym terenem. Jest tam obiekt, który należy do kogoś innego.
Monika Bogdanowska

Niezwykłe miejsca do zagospodarowania

Podkreślała, że są takie lokalizacje w Krakowie, gdzie mogłoby powstać miejsce poświęcone polskiej noblistce. Wskazywała m.in. na Dom Literatów: czyli zabytkową kamienicę przy ulicy Krupniczej.

Ten dom to jest zjawisko nie tylko na skalę polską, ale i na skalę światową. Mieszkali tam polscy nobliści. To jest historia polskiej literatury, która stoi, marnieje, pomimo że jest zlokalizowana w tak prestiżowym, wspaniałym miejscu, tuż obok Ogrodu Józefa Mehoffera – mówiła Bogdanowska.

I dodawała, wskazując na swoją prezentację: – U góry jest niewielki pałacyk, który jest w rękach prywatnych. Znajduje się przy samym parku Szymborskiej. Jest opuszczony od lat. Gdyby w tym miejscu zlokalizować przestrzeń dla muzeum noblistki, byłoby to znakomite powiązanie merytoryczne: tego obiektu i parku. Na dole znajduje się wzmiankowany dom literatów.

Kościół na Wesołej
Kościół na Wesołej
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wskazywała, że miejsce poświęcone poetce można by także zlokalizować na Wesołej, skąd wyprowadził się Szpital Uniwersytecki. Niektóre monumentalne, historyczne gmachy stoją puste. – Słyszymy, że niewiele się tam dzieje, że miasto nie wie, co z tym terenem zrobić – podkreślała Bogdanowska.

Kiedyś był mały domek

Przypominała, że park im. Wisławy Szymborskiej znajduje się na obszarze bardzo mocno chronionym pod względem konserwatorskim.

– To jest obszar, który został wpisany do rejestru zabytków. W uzasadnieniu napisano, że jest to skończona kreacja urbanistyczna. Ten obszar nic nie potrzebuje. Powinien być jedynie utrwalany i poprawiany, powinna być podnoszona jego jakość – mówiła.

Na końcu wskazywała, że teren parku zawsze był otwarty. – Kiedyś był tam plac apelowy. Ten teren nigdy nie był zabudowany. Dawniej stał tam jeden, parterowy domek. Nowy budynek to zatem żadne przywracanie historii – podkreślała Bogdanowska.