Hiszpański Piast pokonał krakowską Barcelonę

Piłkarze Wojciecha Stawowego wykorzystali piękną pogodę, jaka uraczyła w sobotnie popołudnie Kraków, na odpoczynek i opalanie. Efektem krótkiego urlopu był fatalny występ kopaczy, którzy próbowali naśladować futbolistów znanych z ekranów telewizora. To oczywiście żart. Niestety nieudany. Cracovia przegrała z Piastem Gliwice 1:5.

Tak katastrofalnie grających Pasów dawno nikt nie widział. Kolejna czwarta porażka stała się faktem. Należy dodać, że jak najbardziej zasłużonym. Gospodarze zaprezentowali parodię futbolu. Długimi momentami wydawać się mogło, że gliwiczanie grają przeciwko drużynie z okręgówki. Trener Stawowy miał pozostać na swoim stanowisku do końca sezonu. Po porażce w meczu za sześć punktów rozstanie może nastąpić znacznie szybciej.

Piłkarskie jaja

W Krakowie na ławce trenerskiej zadebiutował Hiszpan Angel Perez Garcia, który zluzował z funkcji szkoleniowca Marcina Brosza. Trzeba przyznać, że debiut miał wymarzony. Wygrać na boisku przeciwnika różnicą czterech bramek to nie lada wyczyn. Ale jak mówi słynne powiedzenie, gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Cracovia nie pokazała dzisiaj za wiele, także wynik jest jak najbardziej sprawiedliwy.

Od początku spotkania kibice mogli wyczuć, że styl gry gospodarzy „śmierdzi” nudą i monotonią. Krakowska Barcelona grała schematycznie i jednostajnie. Nie dało się na to patrzeć. W ataku, oprócz aktywnego Saidiego Ntibazonkizy, nie było nikogo. Na grę obrony najlepiej spuścić zasłonę milczenia. Fatalnie dysponowana Cracovia została skarcona po raz pierwszy w 17 minucie. Hiszpańska kolonia świetnie wykonała stały fragment gry. Z rzutu rożnego dośrodkował Gerard Badia, akcję przedłużył Carles Martinez, a Ruben Jurado głową dał prowadzenie gliwiczanom. Dwie minuty później drugiego klapsa dał gospodarzom Kamil Wilczek, który z łatwością odebrał piłkę Damianowi Dąbrowskiemu. Do przerwy Cracovia przegrywała 0:2.

Nie chcieli być gorsi

W drugą połowę fantastycznie mogła wejść Cracovia. Już w pierwszej minucie drugiej odsłony kapitalnym zagraniem popisał się najlepszy wśród krakowian Ntibazonkiza. Podanie czarnoskórego zawodnika w ostatnim momencie wygarnął spod nóg Dawida Nowaka bramkarz gliwiczan Dariusz Trela. Kilka chwil później Nowak ponownie stanął przed szansą na zdobycie gola. Jego strzał minimalnie minął słupek bramki gości. Przez te kilka minut widać było Cracovię dobrze znaną kibicom z rundy jesiennej. Gra gwałtownie przyspieszyła, podania zaczęły trafiać do partnerów, akcje mogły się podobać.

Po kilku frontalnych atakach Pasów mecz się wyrównał. Piast zaczął kontrować. Jedna z takich akcji zakończyła się faulem Mateusza Żytki w polu karnym. Efektem przewinienia był drugi gol Jurado zdobyty w 58 minucie. Ponadto Pasy musiały radzić sobie bez autora nieprzepisowego zagrania. W 63 minucie goście mogli się cieszyć z czwartej bramki. Po raz kolejny celnie przymierzył Wilczek. Gospodarze najwyraźniej pozazdrościli Wiśle, która w piątek uległa w Warszawie Legii 0:5. Do powtórzenia wyczynu brakowało już tylko jednego gola.

Co się odwlecze, to nie uciecze. W 84 minucie Pasy skopiowały wynik Białej Gwiazdy. Z karnego po faulu rezerwowego Pawła Jaroszyńskiego wynik podwyższył Wojciech Kędziora. Na otarcie łez w doliczonym czasie gry gola honorowego dla Cracovii strzelił... piłkarz Piasta Adrian Klepczyński. Do bramki trafiali tylko gliwiczanie.

Krakowskie kluby zanotowały czarny weekend. Wisła i Cracovia straciły w dwóch meczach aż dziesięć goli! Dobrze, że 33 kolejka przeszła dla obu zespołów do historii.

CRACOVIA - PIAST GLIWICE 1:5 (0:2)

0:1 - Jurado 17.

0:2 - Wilczek 19.

0:3 - Jarado 58. (karny)

0:4 - Wilczek 63.

0:5 - Kędziora 84. (karny)

1:5 - Klepczyński 90. (sam.)

 

Cracovia: Perdijić - Nykiel, Żytko, Dąbrowski, Marciniak - Papadopoulos, Danielewicz (68. Kita), Štraus (46. Jaroszyński) - Ntibazonkiza, Nowak, Steblecki (46. Rakels)

Piast: Trela - Matras, Polak, Hebert, Król, Embuena (76. Klepczyński), Hanzel, Wilczek, Podgórski, Badia (80. Szeliga), Jurado (66. Kędziora)
Żółte kartki: Żytko, Ntibazonkiza, Marciniak - Matras

Czerwona kartka: Żytko (druga żółta)

Sędzia: Szymon Marciniak

Widzów: 5896