Hokejowy wielki finał. Czy Pasy wytrzymają fizycznie?
Zawodnicy Comarch Cracovii nie mają chwili wytchnienia. W sobotę przed północą awansowali do finału ekstraligi, a już dziś o godzinie 18.30 rozegrają pierwszy mecz o złoto z GKS-em Tychy. – Bardzo mnie ciekawi, czy Pasy dadzą radę pod względem fizycznym – mówi Roman Steblecki, były hokeista Cracovii.
Niecałe dwie doby i dziewięć dni
GKS Tychy do finału awansował najmniejszym kosztem sił. Ślązacy wygrali rywalizację z Podhalem Nowy Targ w czterech meczach i na rywala w finale czekali od 5 marca. Dużo bardziej wyrównany był pojedynek Comarch Cracovii z Ciarko Sanok. Tu do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było aż siedem spotkań. Pasy postawiły kropkę nad „i” w sobotę przed północą.
Krakowianie nie mieli więc czasu na odpoczynek. Od końca ostatniego meczu półfinałowego do pierwszego starcia w finale miną niecałe dwie doby. W przypadku tyszan przerwa trwała aż dziewięć dni. – W sobotę Cracovia pod względem fizycznym wyglądała bardzo dobrze. Bardzo mnie ciekawi, jak pod tym względem zaprezentują się w poniedziałek – zastanawia się Roman Steblecki. – Myślę jednak, że powinno być dobrze, bo trener Rudolf Rohaczek słynie z dobrego przygotowania – podkreśla były zawodnik Cracovii.
– Nie obawiam się, że będziemy odstawać od przeciwnika – zapewnia spokojny czeski trener.
Niewygodny rywal
Tyszanie sezon zasadniczy zakończyli za Pasami, ale krakowianie długo nie potrafili znaleźć na nich recepty. Zaczęło się od porażki w Superpucharze. Cracovia przegrała również pięć kolejnych spotkań ligowych. Z aktualnym mistrzem Polski drużyna Rudolfa Rohaczka wygrała tylko raz. – Ale na ich terenie i wysoko – przypomina Roman Steblecki. – To może dać krakowskiej drużynie psychologiczną przewagę – dodaje ekspert Telewizji Polskiej.
Pierwsze dwa mecze odbędą się w poniedziałek i wtorek przy Siedleckiego, kolejne dwa – w Tychach. – Najlepiej byłoby pokonać ich u siebie dwa razy, ale to będzie trudne zadanie. Skupiam się na tym, bo wygrać pierwszy mecz – podkreśla szkoleniowiec. – To będzie bardzo zacięty finał. Nie wykluczam, że do wyłonienia mistrza potrzebnych będzie siedem spotkań. Na dziś szanse oceniam 50 na 50 – mówi Rudolf Rohaczek.
– Obstawiam, że rywalizacja rozstrzygnie się w sześciu meczach. Emocji na pewno nie zabraknie, bo w obu zespołach występuje prawie cała reprezentacja Polski – przypomina Roman Steblecki.