Hutnik bez szans w meczu ze smaczkiem. Piłkarze nie dostaną premii od kibiców
To było spotkanie ze smaczkiem. Wciąż pamiętamy wiosenną batalię Motoru Lublin i Hutnika Kraków o to, kto ma awansować z III ligi na poziom centralny. Do momentu przerwania sezonu przez pandemię w grupie IV prowadzi Hutnik, ale zdobył tyle samo (37) punktów co Motor Lublin. Klub z Suchych Stawów był pierwszy, ponieważ wygrał 1:0 bezpośredni mecz, który odbył się w Krakowie. Do rewanżu nie doszło, bo Polskę opanowała pandemia. Rywale argumentowali więc, że to oni powinni wejść do II ligi. Twierdzili, że skoro nie udało się doprowadzić do rewanżu, to pod uwagę należy wziąć bilans bramek, który był dla nich korzystny. Salomonowy wyrok wydał Polski Związek Piłki Nożnej, który zdecydował o awansie obu zainteresowanych drużyn.
Motor-Hutnik 3:0
Prezes PZPN Zbigniew Boniek mówił, że dzięki decyzji zwyciężył przede wszystkim sport i zdrowy rozsądek. Od inauguracji rozgrywek nieco lepiej szło piłkarzom z Lublina, którzy w 12 meczach zdobyli 14 punktów. Hutnik jechał na mecz z Motorem z dorobkiem 10 punktów w 13 występach. W niedzielny wieczór zdecydowanie lepsi okazali się gospodarze. Obrona beniaminka posypała się po przerwie – po trafieniu Tomasza Swędrowskiego i dublecie Daniela Świderskiego drużyna Mirosława Hajdy odniosła najwyższe zwycięstwo w sezonie. W końcówce idealną szansę na zdobycie bramki honorowej miał Mateusz Ozimek, ale goście nie wykorzystywali nawet stuprocentowych okazji.