Internauci uratowali żyrafę!

Chociaż duńskie zoo postanowiło zabić zdrową żyrafę, to zwierzę będzie żyło. Głośny protest dyrekcji krakowskiego ogrodu zoologicznego i medialny szum wokół sprawy przyniosły nadspodziewany skutek.

Czytaj też: Krakowskie zoo uratuję żyrafę skazaną na śmierć? >>

O Danii zrobiło się głośno tuż po śmierci pierwszej żyrafy. Marius, który był owocem związku kazirodczego, okazał się być dla kopenhaskiego ogrodu ciężarem. Zupełnie zdrowe zwierzę postanowiono zabić, gdy opiekunowie uznali, że nie jest najlepszym materiałem do rozrodu. Żyrafa została zastrzelona, poćwiartowana i podana lwom jako posiłek. Cały proces, łącznie z zabijaniem Mariusa i rozrywaniem zwłok przez inne zwierzęta, mogli obserwować zwiedzający - w tym spore grono dzieci.

Ostry protest z Krakowa

W ślad za Kopenhagą poszedł Ogród Zoologiczny na Półwyspie Jutlandzkim. Tym razem powód był jeszcze bardziej prozaiczny. Dla żyrafy po prostu nie było już w placówce miejsca. – Reagowaliśmy już w pierwszej sprawie, ale nie dało to żadnego rezultatu. Teraz postanowiłem zabrać głos jeszcze ostrzej, bo tak bestialskie i niehumanitarne zabijanie zwierząt przeczy idei ogrodu zoologicznego, w którym gatunki mają być chronione, a nie zabijane – mówi dr Józef Skotnicki, dyrektor Parku Miejskiego i Ogrodu Zoologicznego w Krakowie.

Tutejsze zoo złożyło nawet propozycję, by żyrafa trafiła do Krakowa. Tysiące osób z całego świata działały, by nie dopuścić do kolejnej niepotrzebnej śmierci. Droga do ostatecznej decyzji wciąż się wydłużała. – Wysyłałem listy protestacyjne, a od Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów dowiedziałem się tylko, że Marius zabity był w sposób zgodny z prawem, że śmierć była humanitarna. Nie widzą więc żadnego problemu – opowiada dyrektor krakowskiego zoo.

WAZA po stronie zwierząt

Na szczęście zupełnie inne stanowisko zajęła WAZA, czyli Światowe Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów. – Dostałem list od Geralda Dicka, dyrektora wykonawczego WAZA, w którym wyraża zaniepokojenie taką sytuacją. Podobnie jak ja uważa, że traktowanie zwierząt powinno być humanitarne. Cieszę się, że ma opinię podobną do mojej – tłumaczy Skotnicki.

Wspólnymi siłami udało się przerwać tę kiełkującą duńską modę na zabijanie. Jest w tym duża zasługa takich osób, jak dyrektor krakowskiego ogrodu, które bardzo stanowczo stanęły w obronie zwierząt, ale i samych internautów, którzy słali maile protestacyjne. – Medialny szum, zaangażowanie ludzi, listy i protesty dały rezultat. Żyrafę udało się uratować, a park wycofał się ze swojego pomysłu – cieszy się Skotnicki.