Interwencja na os. Młodości: Straż Miejska przedstawia swoją wersję wydarzeń
W niedzielę na osiedlu Młodości w Nowej Hucie doszło do ujęcia mężczyzny, który po kilkunastu minutach spędzonych w radiowozie dostał drgawek. Część interwencji została nagrana i umieszczona w Internecie. Film wywołał oburzenie części komentujących. Strażnikom zarzucano m.in. nieprofesjonalną pomoc przy domniemanym ataku padaczki.
Dziś Straż Miejska na swojej stronie internetowej zamieściła opis wydarzenia. – To trudne i wielowątkowe zdarzenie – tłumaczą.
– Interwencja dotyczyła osób spożywających alkohol na zieleńcu w bezpośrednim sąsiedztwie placów zabaw, na których bawiło się kilkanaścioro dzieci. Jednak okazało się, że to nie oni stanowili w tym momencie największy problem – czytamy na stronie strazmiejska.krakow.pl.
Według strażników, od samego początku mieli do czynienia z agresywnym i wulgarnym zachowaniem świadków obserwujących zdarzenie, też będących pod wpływem alkoholu. – Jeden z nich, oprócz przekleństw i niewybrednych zwrotów, wykrzykiwał w ich stronę groźby pozbawienia życia.
Funkcjonariusze poprosili go o wylegitymowanie się. – Niestety, pomimo informacji o konsekwencjach wynikających z art. 65 Kodeksu Wykroczeń, odmówił okazania dokumentów, stwierdził też, że nie poda swoich danych ustnie.
– Strażnicy poprosili go o przejście do radiowozu. Ten nadal nie stosował się do wydawanych poleceń. W tej sytuacji został poinformowany o możliwości użycia wobec niego środka przymusu bezpośredniego. Ponieważ stawiał czynny opór użyto siły fizycznej.
Jak wynika z ustaleń, w trakcie wprowadzania mężczyzny do radiowozu jeden ze strażników został przez niego kilkukrotnie uderzony. – Wtedy założono mu kajdanki. Ponadto osoby obserwujące całe zajście, skutecznie przeszkadzały w realizowaniu interwencji m.in. poprzez szarpanie i popychanie strażników.
To, czego nie widać na filmie, który wywołał lawinę nieprzychylnych komentarzy, uzupełniają strażnicy miejscy. – Ujęty mężczyzna w trakcie umieszczania go w radiowozie, zaczął kopać na oślep, próbując zniszczyć samochód. Ponieważ nadal nie reagował na polecenia zachowania zgodnego z prawem, użyto wobec niego ręcznego miotacza gazu.
– Po pewnym czasie mężczyzna zaczął zachowywać się tak jakby dostał drgawek. Strażnik poinformował go, że dla jego bezpieczeństwa zdejmie mu kajdanki, ale tylko wtedy, gdy drgawki ustaną. Wtedy uspokoił się… Kajdanki zostały ściągnięte.
– Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. Załoga karetki zabrała mężczyznę do szpitala. Znalazł się tam również jeden ze strażników, w związku z silnym bólem głowy, zawrotami, mdłościami i zaburzeniami równowagi.
Teraz sprawą zajmuje się policja.