Jacek Majchrowski: Będę musiał ratować miasto [WYWIAD]
Czy dyrektor ZIKiT-u nie potrafi finalizować zadań? Przed kim Jacek Majchrowski będzie chciał uratować Kraków, ponownie ubiegając się o fotel prezydenta? Co się stanie z budynkami hoteli Cracovia i Forum oraz kiedy „Szkieletor” zostanie dokończony? – między innymi na te pytania w rozmowie LoveKraków.pl odpowiadał prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Patryk Salamon: Czy czuje się Pan człowiekiem lewicy?
Prezydent Jacek Majchrowski: Zawsze się czułem.
Jest Pan związany z SLD lub prowadzi z Sojuszem rozmowy?
Nie, nie ma żadnych rozmów. Jestem poza SLD.
Pojawił się ostatnio temat Pana ewentualnego startu w wyborach na prezydenta Polski. Zastanawia się Pan nad tym?
Nie, bo nie mam ambicji krajowych.
Czyli zostaje Pan w Krakowie.
Jeszcze przez półtora roku na pewno.
Otrzymał Pan już raport audytu wewnętrznego w sprawie kontroli, którą zarządził Pan w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu?
Jeszcze nie. Tam są dwa audyty. Jeden generalny dotyczący całej sytuacji w jednostce, a drugi dotyczący stadionu Wisły. Sądzę, że ten generalny będzie gotowy w przyszłym tygodniu, natomiast ten dotyczący Wisły pod koniec czerwca.
Dyrektor Niedziałkowska po powrocie z urlopu chorobowego może spodziewać się rozmowy dyscyplinującej? A może od razu dojdzie do dymisji?
Jak będę miał wyniki audytu, to będę wiedział o czym mówić.
Ja Pan ocenia pracę dyrektor Niedziałkowskiej?
Widzę plusy i minusy jej działalności.
Jakie są pozytywy?
To osoba, która jest bardzo kreatywna, a czasami nawet za bardzo. Osoba, która niestety w tej kreatywności nie mogła się chyba czasami odnaleźć. Wszystkie rozmowy, które wymagały uzgodnień z Agencją Rozwoju Miasta, z Zarządem Infrastruktury Sportowej, z różnymi jednostkami, czy nawet z klubem Wisłą – jakoś jej się bardzo przeciągają.
Zawodzi brak organizacji pracy?
Wie pan, na obronę pani dyrektor musze dodać, że to jest też duża jednostka.
Wspomniał Pan o kreatywności. Jakie pomysły ocenia Pan jako te zbyt kreatywne?
Było parę pomysłów. Takich, które były dosyć ciekawe, a nie zostały zrealizowane.
Proszę o jeden przykład.
Miała na przykład taki bardzo fajny pomysł, który mi się podobał, a nazywał się Pola Lawendowe, chyba na wzór Prowansji. Chodziło o to, żeby duże obszary, które są zielonymi pustymi łąkami zasiać lawendą. Pięknie by to wyglądało. No, ale jakoś to nie wyszło.
A jeśli chodzi o największe wpadki pani Dyrektor, to co może przesądzić o przyszłym odwołaniu ze stanowiska?
Obojętnie co byśmy sądzili o tym, czy będą w przyszłości jakieś oszczędności, to jednak wydawanie ponad pół miliona złotych na firmę, która zajmuje się szukaniem tych oszczędności jest moim zdaniem lekką przesadą.
Czyli Pan Prezydent twierdzi, że jednostka we własnym zakresie mogłaby to zorganizować i ten cały proces jest sztuczny?
Oczywiście. Jednostka ma audytora wewnętrznego, są nasi audytorzy w Urzędzie Miasta Krakowa, którzy mogliby to bez problemu zrobić.
Pozostając jeszcze w temacie komunikacji i infrastruktury, mam kilka pytań odnośnie do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Prezes Pilszczek jest już w wieku, w którym odchodzi się na emeryturę.
Tak, będzie zatrudniony do końca kadencji, tzn. do przyszłego roku do momentu skwitowania. Wtedy, gdy kończy mu się kadencja.
Wtedy na pewno będzie rozpisany konkurs. A kogo Pan Prezydent widziałby na tym stanowisku?
Mamy na to czas, ponad rok. Jest parę osób z wewnątrz firmy, które nadają się na to stanowisko, bo musi to być ktoś, kto zna firmę i rozumie jej funkcjonowanie.
ZIKiT zaproponował zmianę organizacji ruchu w pierwszej obwodnicy, czyli uproszczając – ruch jednokierunkowy. Godzi się Pan na to?
Zostało to przedstawione jako pewna propozycja, która została poddana bardzo szerokim konsultacjom. Na przyszły tydzień jestem umówiony na rozmowę odnośnie do wyników tej konsultacji, potem podejmę decyzję.
Jeżeli wyniki będą pozytywne i będzie zgoda mieszkańców…?
Jeżeli byłyby pozytywne, to zrobimy to. Jeżeli będą wątpliwości, a są wątpliwości, to będziemy zastanawiać się nad tym, czy wprowadzić zmiany, kiedy i ewentualnie w jakim zakresie.
Jakie są to wątpliwości? Chodzi o przedsiębiorców?
Głównie o przedsiębiorców, aczkolwiek uważam, że oni chyba nie do końca rozumieją ideę zmian. Moim zdaniem, jeśli więcej osób poruszałoby się po centrum na piechotę lub komunikacją miejską, to i częściej odwiedzaliby ich sklepy czy restauracje. Teraz wiele osób jeżdżących samochodem z tego rezygnuje ze względu na problem z parkowaniem. Trzeba również rozwiązać problem ulicy Grodzkiej i okolic, gdzie koncentruje się cały ruch turystyczny. Moim zdaniem obecne ograniczenie ruchu kołowego nie jest wystarczające.
Czyli jednokierunkowy ruch wokół Plant to jeszcze kwestia do dogadania. Rozumiem jednak, że ulica Grodzka na pewno zostanie zamknięta?
Nie, nie mówię w tej chwili nic na pewno. Ja tylko zwracam uwagę na pewne elementy, które mogą być dyskusyjne. Podobna sytuacja była w przypadku nakazu skrętu w prawo, budziło to pewne sprzeciwy. Również to powoduje zamknięcie pewnych fragmentów obwodnicy. Musimy wszystko dokładnie przemyśleć.
Mamy w Krakowie kilka budynków jak na przykład Hotel Cracovia, „Szkieletor”, Hotel Forum, które albo straszą, albo w przyszłości mogą straszyć, jeżeli nic się z nimi nie zrobi. Czy podejmie Pan jakieś działania w celu uregulowania kwestii na przykład budynku Hotelu Cracovia, żeby urzędnicy doszli do porozumienia z firmą Echo Investment?
Cały czas trwają rozmowy na ten temat. Echo Investment już zrezygnowało z niektórych pomysłów, bo w pierwszym momencie była propozycja, żeby zabudować praktycznie cały teren, na którym jest w tej chwili parking przed budynkiem. Powiedzieliśmy, że to jest dla miasta nie do przyjęcia i wspólnie przyjęliśmy zasadę, że mogą budować do wysokości pierzei ulicy Piłsudskiego.
Czyli można spodziewać się, że po spełnieniu pewnych warunków Echo Investment będzie mógł zrealizować swoje plany, czyli wyburzenie Hotelu Cracovia?
To jest kolejny problem. Sam pan prof. Cęckiewicz, który jest projektantem tego hotelu, gdy tylko prywatny inwestor kupił ten teren, zabiegał – z rezultatem pozytywnym z resztą – o to, aby wpisać budynek do ewidencji zabytków. W tej chwili jest na etacie u tegoż inwestora i już nie ma nic przeciwko wyburzeniu.
Ale, czy według Pana jako prezydenta Krakowa, warto zachować ten budynek? Czy zrewitalizować miejsce, aby nie straszył w przyszłości?
Jest taka koncepcja, aby nie tyle zachować, ale by nowa inwestycja miała kształt fasady Cracovii, bo do ewidencji wpisana jest fasada oraz schody, które są wewnątrz.
Czyli musi zostać wiernie odwzorowana fasada i wtedy będzie zgoda miasta na wyburzenie pozostałej części budynku?
Tak.
„Szkieletor”. Od tylu lat stoi i straszy.
Jest w tej chwili przygotowany plan miejscowy, który jest w końcowej fazie uchwalania.
Kiedy możemy spodziewać się, że inwestor dostanie pozwolenie na dokończenie budowy?
Myślę, że w przeciągu kilku najbliższych miesięcy.
Jesienią powinno być już wszystko w tym temacie załatwione?
Tak, już wtedy powinno być wszystko gotowe i jeśli plan nie zostanie zaskarżony, inwestor będzie mógł ruszyć z budową.
Budynek dawnego Hotelu Forum. Kolejna rzecz, PRL-owska budowla w Krakowie, z którą też są problemy.
Tam jest cały czas problem z planem miejscowym bulwarów Wisły. Jak dobrze wiemy, właścicielem obiektu jest prywatny przedsiębiorca, który mówi, że na samo wyburzenie hotelu będzie musiał wydać jeszcze około 10 milionów złotych. W związku z tym, że w budynku jest wiele podziemnych elementów i zabezpieczeń przeciwpowodziowych, więc będzie chciał, aby zwróciło mu się to, na co wydał. Mamy więc obecnie całą dyskusję o tym, co tam może być, a czego nie można zrealizować. Architekci mają w tej sprawie bardzo różne zdanie.
Wszystkie te opuszczone budynki stały się symbolem, są w pewnym sensie niezwykle zauważalne i wszystko rozbija się o braki w planach zagospodarowania przestrzennego.
Nie chodzi o brak planów, ale o ich kształt. Plan Wisły mógłby być uchwalony dawno temu. Jest jednak tyle kontrowersji, tyle interesów właścicieli przylegających terenów, że to się wszystko przeciąga.
W uchwalaniu planów największym problemem jest połączenie sprzecznych interesów miasta, mieszkańców i przedsiębiorców?
Z jednej strony ekonomiczne interesy właścicieli, a z drugiej interes miasta, żeby to miasto jakoś wyglądało. Oczywiście jest jeszcze głos mieszkańców, który też trzeba brać pod uwagę.
Nowa Huta Przyszłości. Wielki projekt wyłoniony w międzynarodowym konkursie. Na jakim etapie jest teraz?
W tej chwili dążymy do powołania spółki, która zajmowałaby się tymi sprawami. Tam jest kwestia przede wszystkim własności. Ten teren częściowo należy do Mittala (Lakshmi Narayan Mittal, prezes ArcelorMittal – przyp. w.), Gminy, Skarbu Państwa, częściowo prywatnych właścicieli. W związku z powyższym, trzeba będzie wszystko scalić oraz wykupić. To jest praca na parę lat.
Projekt nowej Nowej Huty ma szanse na realizację, czy to wizja, która nigdy nie będzie spełniona?
Oczywiście, że będzie zrealizowana, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że to jest projekt na dobrych kilka lat.
Czyli możemy założyć, że w 2030 roku będziemy mogli cieszyć się z nowej dzielnicy Krakowa?
To będzie wielkie miasto na powierzchni pięciu i pół tysiąca hektarów.
Czy Kraków dalej będzie stawiał na linie tramwajowe? W umowie o współpracy między Panem a Platformą Obywatelską był punkt o rozpoczęciu badań nad budową metra.
Przypominam, że jest uchwała Rady Miasta Krakowa dotycząca pre-metra, to znaczy linii tramwajowych, które częściowo znajdowałyby się nad ziemią, częściowo pod ziemią. W tym przypadku będą prowadzone prace projektowe.
Pozostajemy przy koncepcji Krakowskiego Szybkiego Tramwaju.
Z częściowym puszczeniem go pod ziemią.
Nie ma szans na metro z prawdziwego zdarzenia?
Koszty wybudowania podziemnej kolejki są ogromne. Później dochodzą również wielkie opłaty za utrzymanie metra. Doprowadzilibyśmy do sytuacji, w której musielibyśmy oprócz dokładania do tramwajów i autobusów, dołożyć się również do metra.
Ponad dekadę rządzi Pan już Krakowem. Czuje się Pan zmęczony?
Można powiedzieć, że albo zmęczony, albo już tak wprawiony w rządzenie, że można stwierdzić: „Co to dla ciebie, wszystko już dobrze znasz”.
Które sprawy najbardziej męczą?
Najbardziej męczą kwestie finansowe. Szczególnie relacje fiskalne z rządem.
Czyli odwieczny problem zadań przekazywanych z rządu, za którymi nie idą pieniądze.
Klasyczny przypadek obietnicy pana premiera, że po złotówce będą godziny w przedszkolu. Godzina w przedszkolu w rzeczywistości kosztuje między 4,50 a 5 zł, to znaczy, że różnice, czyli 4 złote będzie musiał dołożyć samorząd. Premier obiecał, że da samorządom 500 milionów w skali całego kraju. Informuję, że my wydajemy na przedszkola w samym Krakowie połowę tej kwoty.
Nie będzie Pana zgody na tak postawioną sprawę?
Bardzo nie lubię, gdy ktoś cudzym kosztem próbuje coś zrobić.
Z Platformy Obywatelskiej mamy czterech kandydatów, którzy chcą ubiegać się o fotel prezydenta Krakowa. W przypadku której osoby powie Pan, jak w 2010 roku, że trzeba uchronić miasto przed nią i przed jej wizjami?
Przed Panią Różą Thun na pewno trzeba będzie ratować miasto, bo ona nie ma pojęcia o czym mówi.
Czyli Pana zdaniem posłanka Thun nie ma pojęcia o problemach miasta?
Nie ma pojęcia, bo nie wie nic o mieście ani nie ma doświadczenia w zarządzaniu. Ona zawsze była politykiem. Polityk ma to do siebie, że rzuca pewne hasła i slogany bez konieczności ich realizacji i bez patrzenia na to, czy one są realne.
Mogę wnioskować, że będzie Pan prezydent startował w wyborach?
Jeśli będzie kandydować Pani Thun, to ja na pewno wystartuję.
Ale nie mówi Pan, że nie wystartuje?
Jeżeli Zbigniew Ziobro będzie kandydował, to ja również będę ubiegał się o reelekcję.