Jacek Majchrowski: Stanąłbym przed komisją reprywatyzacyjną [Rozmowa]
Prezydent Krakowa w rozmowie z LoveKraków.pl deklaruje, że stanąłby przed komisją reprywatyzacyjną, aby wyjaśnić wszystkie sprawy związane z przejmowaniem kamienic.
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Mówił Pan w jednym z wywiadów, że na pewno nie wystartuje w wyborach pod jednym warunkiem: jeżeli zmieni się ordynacja wyborcza i będą dwie komisje. Co złego widzi Pan w tych dwóch komisjach?
Jacek Majchrowski, Prezydent Miasta Krakowa: Jeśli jedna komisja ma przyjmować głosy, a druga ma je liczyć, to pozwolę sobie zacytować Stalina "Nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy". Dwie komisje to nie jest jedyny pomysł – tam jest też kilka innych rzeczy, m.in. propozycja tego, żeby tylko partie polityczne zgłaszały kandydatów. A teraz jeszcze, z tego co wiem, jest przygotowywana ekspertyza, czy nie wrócić do takiego modelu, że to rada wybiera prezydenta.
Powrócę jeszcze do tych dwóch komisji, bo np. w Belgii czy we Francji są też po dwie komisje wyborcze. Jakie jest w tym zagrożenie? Ma Pan przedstawiciela w jednej i w drugiej.
Oczywiście, że wszystko zależy od tego jak ta komisja wyglądała i z kogo się będzie składała. Ale tak generalnie to nie mam zaufania do takich pomysłów.
Powiedział Pan jasno i wyraźnie, że szef PSL-u mógłby uzyskać Pana poparcie, oczywiście, pod pewnymi warunkami. Czy Pan to podtrzymuje? Skąd taka dobra współpraca?
Powiedziałem, ponieważ moim zdaniem pan Kosiniak-Kamysz jest bardzo roztropnym, rozsądnym, wyważonym politykiem i uważam, że nadawałby się na tego typu stanowisko. Ma jedną wadę, mianowicie jest szefem partii, a ja zawsze chciałem, żeby samorząd był niepartyjny.
Czyli rozumiem, że to jest bardziej teoretyczne rozważanie, bo szefowanie partii skazuje go teraz na niepowodzenie?
Moim zdaniem on już na tyle wszedł, jako szef partii i polityk ogólnopolski, były minister, w orbitę warszawską, że nie byłoby mu po drodze cofanie się – jeśli można to tak powiedzieć – do miasta.
Pojawiają się też inne nazwiska. M.in. Jadwiga Emilewicz, która stwierdziła – jeszcze zanim PiS ogłosił, że nie będzie kandydatką – że era prezydenta Majchrowskiego się skończyła.
Muszę powiedzieć, że z przykrością odbieram takie wypowiedzi, szczególnie młodych ludzi. Nie ja ich będę uczył kultury.
Ale wcześniej chyba było problemu z współpracą z minister Emilewicz, przynajmniej na poziomie miasta, różnych instytucji miejskich czy urzędów?
Nie, nie było i do tej pory nie ma. Wszystko jest w porządku, tylko, że ludzie uważają, że kiedy wchodzą w taką wielką politykę, to mają się zachowywać nieelegancko – ja tak nie uważam.
Skoro już jesteśmy przy polityce ogólnopolskiej, to wyszła ostatnio sprawa z Magdaleną Sroką. Jak Pan odbiera zakończenie współpracy, czy mówiąc wprost – wyrzucenie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej?
Już się przyzwyczailiśmy do tego, że obecna władza w ten sposób postępuje. Usuwa wszystkich, którzy nie myślą w ten sam sposób. To było bardzo nieeleganckie załatwienie sprawy. Wszyscy wiedzieli, że osoba, która napisała to pismo i wykorzystała jej faksymile, podszyła się pod Magdalenę Srokę, za co została wyrzucona. Mimo, że sprawa jest jasna, wyrzuca się dobrego prezesa.
Przewiduje Pan jakieś stanowisko, albo zatrudnienie prezydent Sroki w strukturach urzędu?
Kiedyś z nią rozmawiałem, kiedy już się spodziewała, że będzie wyrzucona, czyli jakieś trzy tygodnie temu. Zapytałem, co zamierza i powiedziała mi, że będzie szukała czegoś w Warszawie. Ona już tam osiadła.
Ale gdyby się sytuacja zmieniła, to rozumiem, że Pan ją przyjmie?
Tak, oczywiście, bo to jest bardzo dobry pracownik.
Kolejny temat to kwestia reprywatyzacji. Minister Ziobro podczas swojej niedawnej konferencji prasowej poruszył ten temat, mówiąc że wszystkie postępowania w Krakowie powinny być zbadane. Jak to wygląda? Czy urząd miasta zgłaszał zawiadomienia do prokuratury o jakichś nieprawidłowościach?
Oczywiście. Po pierwsze, trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć: to nie my podejmowaliśmy decyzję o zwrocie, tylko sądy. Inaczej było w Warszawie. My mieliśmy obowiązek wydać nieruchomość, jeżeli była w naszym zarządzie. Czasami protestowaliśmy przeciwko temu i nie chcieliśmy wydać, w związku z czym adwokaci tamtej strony skarżyli nas do sądu. Sąd wydawał wyrok nakazujący nam wydanie – czego nie chce teraz zrobić z panem Waksmundzkim przy Oleandrach. I jeszcze musieliśmy pokrywać koszty sądowe.
W urzędzie powstał specjalny referat do spraw reprywatyzacji.
Teraz to już jest osobne wydzielone biuro.
Czy to biuro prowadzi jakąś współpracę z Ministerstwem Spraw Zagranicznych?
Głównie z Ministerstwem Finansów, bo to oni mają umowy indemnizacyjne. Jest też stała współpraca z prokuraturą. My tutaj nie mamy nic do ukrycia. Wiele razy występowaliśmy o dostęp do akt indemnizacyjnych. Jeszcze jako wojewoda pisałem do ministra finansów i zawsze byłem zbywany. Muszę powiedzieć, żeby była jasność: dopiero ostatnimi czasy zaczęto nam udostępniać dokumenty.
Czyli na współpracę z obecnym rządem nie może Pan narzekać, a wręcz można pochwalić, że coś zaczęło się dziać?
Tak to odbieram. Moim zdaniem jest tu jeszcze potrzebna jedna rzecz: ustawa reprywatyzacyjna, na którą się też nie można się od lat doczekać.
Ostatnio zaprezentowane zostały założenia projektu dużej ustawy reprywatyzacyjnej i to chyba jest jakąś odpowiedzią na całą sytuację warszawską. Panie Prezydencie, a gdyby teoretycznie powstała komisja do spraw reprywatyzacji, taka jak w Warszawie, stawiłby się Pan przed nią? Prezydent Gronkiewicz-Waltz ciągle odmawia.
Gdyby była na tych samych zasadach, jak w Warszawie, to bym poszedł, zaznaczając, że moim zdaniem to nie jest komisja, która w świetle prawa ma moc decyzyjną.
Ale rozumiem, że gdyby padały pytania o konkretne sprawy, to by Pan odpowiadał?
Tak. Uważam, że trzeba odpowiadać, bo wiele spraw trzeba raz na zawsze wyjaśnić i zamknąć.
Chciałbym teraz zapytać o utrudnienia komunikacyjne, które miały miejsce w Krakowie. Co się stało, że nagle odbył Pan ostre rozmowy z szefostwem ZIKiT-u ?
To nie był tylko ZIKiT, ale też jeszcze PKP i ZUE, bo był najwyższy czas, żeby w takim gronie poukładać współpracę. Ale też trzeba pamiętać, że samochodów osobowych jest prawie trzykrotnie więcej niż w czasach, kiedy objąłem urząd. Do tego 120 tysięcy samochodów dziennie wjeżdża do Krakowa z zewnątrz. Wtedy był pierwszy dzień zajęć na uczelniach, to 50 tysięcy studentów też przyjechało samochodami. Kraków nie jest w stanie pomieścić takiego ruchu.
Ale widzi Pan jakąś winę w działaniach czy ZIKiT-u, czy koordynacji z PKP?
W mojej ocenie, koordynacja z PKP nie była najlepsza. Zbyt łatwo przyjęto warunki PKP. Podczas spotkania ustaliliśmy właśnie zasady dotyczące koordynacji prac na linii kolej – miasto.
Czy zamierza Pan wskazać ZIKiT-owi jakiś kierunek działań, jeśli chodzi o reorganizację strefy płatnego parkowania, czy to sprawa już zamknięta?
Poprosiłem o dokładne sprawozdanie, jeżeli chodzi o wprowadzane zmiany i wtedy odpowiem na to pytanie.