Jacek Zieliński: Coś się działo, ale w plecy
Cracovia nie zdołała odnieść przy Łazienkowskiej historycznego zwycięstwa. Po starciu z mistrzem Polski wraca do Krakowa bez punktów i z dwoma bramkami bagażu.
Pierwsza połowa pokazała, że Cracovia nie boi się Legii, która kilka dni wcześniej w Lidze Mistrzów zremisowała z Realem Madryt. Krakowski zespół wyszedł na murawę, by toczyć walkę jak równy z równym. – Z bólem serca ocenia się mecz po porażce. To porażka w takim "polskim" stylu – powiedział krótko na pomeczowej konferencji prasowej trener Pasów Jacek Zieliński.
Cztery celne strzały to dorobek Cracovii w pierwszych 45 minutach. Gdyby nie znakomita interwencja Jakuba Czerwińskiego, to krakowski zespół cieszyłby się z gola Krzysztofa Piątka w 37. minucie. Niestety dla gości, to gospodarze tuż przed przerwą objęli prowadzenie. – Fajna gra, coś się działo, ale znowu w plecy. Dużymi fragmentami graliśmy dobrą piłkę, widać było, że chcemy wygrać z Legią. Nie mam nic do zarzucenia chłopakom. Zagrali ambitnie i z dużym zaangażowaniem – zaznaczył opiekun krakowian.
Po zmianie stron ofensywa Cracovii nieco opadła z sił. Defensywa jednak spisywała się dobrze i nie pozwalała gospodarzom zbytnio się rozgościć we własnym polu karnym. Gole dla przyjezdnych jednak nie padły, choć na trzy minuty przed upływem regulaminowego czasu gry przed utratą prowadzenia po strzale Sebastiana Stebleckiego uratował Legię słupek. – Przez długie fragmenty, to my kreowaliśmy grę. Jednak to Legia trafiała do siatki. Gratuluję Legii zwycięstwa. My tego zwycięstwa musimy szukać w kolejnych meczach – zakończył trener Zieliński.