Jak budować chodniki? Zapowiadany dokument powstanie z opóźnieniem
Przygotowanie standardów pieszych Zarząd Transportu Publicznego przedstawiał jako jedno ze swoich kluczowych zadań. Chodzi o stworzenie jednolitych dla całego miasta zasad, które miałyby zastosowanie przy budowie czy modernizacji ciągów pieszych. W grę wchodzi np. rodzaj nawierzchni, wysokość krawężników, oznakowanie, sposób wyznaczania przejść dla pieszych, oświetlenie, uspokajanie ruchu – wszystko, co wpływa na bezpieczeństwo i komfort osób poruszających się pieszo.
Przygotowaniem takiego dokumentu miała zająć się zewnętrzna firma. Jak można się dowiedzieć z odpowiedzi na interpelację radnego Łukasza Sęka, rozpoczęcie prac było już bardzo blisko. Jedyna firma, która zgłosiła się w postępowaniu, oczekiwała za napisanie dokumentu prawie 96 tysięcy złotych. Ostatecznie jednak zrezygnowała i nie podpisała umowy.
Zbędny wydatek?
Zdaniem miejskiego aktywisty i radnego dzielnicy Czyżyny Jakuba Łoginowa miasto nie powinno takiej usługi zamawiać na zewnątrz. W jego ocenie dokument będzie skuteczniejszy, jeśli będzie krótki i treściwy. – To zbędny wydatek. Takie standardy można przygotować we własnym zakresie, bazując na pracownikach ZTP. Bo te dokumenty, które obowiązują w innych miastach i są zbyt szczegółowe, po prostu nie działają – komentuje. Równocześnie zwraca uwagę, że obowiązująca już w Krakowie prosta zasada, by nie budować chodników z fazowanej kostki, z drobnymi wyjątkami zdążyła się już przyjąć i jest stosowana.
Łoginow jest zdania, że jednym z ważniejszych problemów jest kwestia ustalenia oczekiwanej nawierzchni w ścisłym centrum, tam, gdzie oczekiwania pieszych zderzają się z wytycznymi konserwatorskimi lub próbami układania droższej i niewygodnej kamiennej kostki bez historycznego uzasadnienia. Drugi priorytet to w jego ocenie nawierzchnia w parkach – tak, by poza leśnymi fragmentami stosowano gładki asfalt lub żywicę.
Jednak wewnątrz
ZTP zapowiada teraz, że zmieni formułę przygotowania dokumentu. Projekt będzie prawdopodobnie realizowany wewnątrz jednostki, co wiązałoby się z czasowym zatrudnieniem odpowiedzialnego za to pracownika lub pracowników.
Urzędnicy również są zdania, że dokument nie powinien być zbytnio rozbudowany. – Chcemy, by wyglądało to inaczej niż w przypadku standardów rowerowych, gdzie mamy 90 stron opisów i wytycznych, ale w praktyce w planowaniu inwestycji nie są one uwzględniane. Nasze założenie jest takie, żeby każdy projektant się z tym zapoznał. Wszyscy jesteśmy pieszymi – podkreśla Sebastian Kowal z ZTP.