Jak funkcjonuje krakowska mapa zagrożeń? Podinsp. Ciarka: Nie robimy na statystyki
Po niecałym miesiącu funkcjonowania Krajowej Mapy Zagrożeń, krakowianie poinformowali o prawie 1300 wykroczeniach i przestępstwach. Najwięcej zgłoszeń pojawiło się w centrum miasta – ponad pół tysiąca. Kolejne 140 w okolicach granic z Wieliczką. W całym kraju ludzie nanieśli na mapę już ponad 62 tys. zgłoszeń.
Interaktywna mapa działa w taki sposób, że gdy zauważymy dane przestępstwo lub wykroczenie, możemy je zgłosić, nanosząc na konkretne miejsce. Do wyboru mamy 25 różnych kategorii. Poinformować więc możemy policjantów, gdy zauważymy m.in. akty wandalizmu, bezdomność, żebractwo, dzikie wysypiska śmieci, miejsca grupowania się małoletnich, nielegalną wycinkę drzew, nieprawidłowe oznakowanie drogi, nieprawidłowe parkowanie, niewłaściwą infrastrukturę drogową, przekraczanie dozwolonej prędkości czy spożywanie alkoholu bądź środków odurzających.
Mapa działa?
W Krakowie policjanci na razie potwierdzili ok. 600 zgłoszeń. Prawie 400 jest weryfikowanych. Najwięcej dotyczyło nieprawidłowego parkowania (225 zgłoszeń z czego 206 zostało potwierdzonych), spożywania alkoholu w miejscach publicznych (162 z czego 50 potwierdzonych) i przekraczania dozwolonej prędkości (69).
Weryfikacja w 7 dni
Jak wygląda praca nad zgłoszeniami? Nad mapą w samej tylko Małopolsce pracuje 73 koordynatorów, którzy przesyłają zgłoszenia dalej, do odpowiednich komórek po wcześniejszej weryfikacji. Następnie do policjantów należy potwierdzenie doniesienia. Jeśli tak się stanie, zostaje ono na stałe wpisane na mapę. Funkcjonariusze mają w sumie siedem dni na weryfikację.
Jak przypominał we wrześniu komendant wojewódzki, insp. Tomasz Miłkowski, należy pamiętać, że tego typu zgłoszenia nigdy nie zastąpią telefonu i w nagłych przypadkach trzeba dzwonić na numer 112 lub 997.
O mapie porozmawialiśmy z rzecznikiem Komendy Głównej Policji, podinspektorem Mariuszem Ciarką
Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Jak z punktu widzenia centrali funkcjonuje mapa?
Podinsp. Mariusz Ciarka, KGP: Mamy już ponad 620 tysięcy odsłon w skali całego kraju i 62 tysięcy zgłoszeń. 25% z nich udało się potwierdzić. Widać, że sporo osób wchodzi na naszą stronę i patrzy, czy w danej okolicy jest bezpiecznie. Cały czas też poprawiamy jej funkcjonalność, reagujemy na sugestie do nas przesyłane.
Warto również wspomnieć, że mapa się sprawdza, bo nie ma wśród zgłoszeń tych nieprawdziwych czy złośliwych. Niska potwierdzalność nie znaczy, że jest ich dużo.
Co więc znaczy?
Jeśli ktoś źle zaparkuje samochód lub ktoś zgłosi, że w danym miejscu zbiera się młodzież i pije alkohol, a my to faktycznie potwierdzimy raz, ale później już się to nie powtarza, to uznajemy to za przypadek. Nie kwalifikuje się on do tych uciążliwych i stąd brak potwierdzenia na mapie.
Warto też dodać, że nie tylko policja pracuje nad rozwiązywaniem problemów. Zaangażowana jest straż miejska, wspólnota mieszkaniowa lub zarządca drogi, jeśli trzeba np. wstawić znak lub stworzyć miejsce do parkowania.
A jak policjanci podchodzą do mapy?
Przede wszystkim raz jeszcze chciałbym powtórzyć, że ta mapa nie jest do zgłoszeń nagłych. Od tego jest telefon.
Jeśli chodzi o średni szczebel kierowniczy, to widzimy, że nie ma zarzutów, że robimy coś pod statystyki, a policjanci pracują tylko dla liczb. Pokazujemy, że jest to dla ludzi i dyslokujemy siły tam, gdzie są one potrzebne. Ta lokacja służb nie jest oparta na naszych analizach czy widzimisię w zgłoszeniach obywateli, którzy czują się w danym miejscu zagrożeni.