Jak przetrwać Juwenalia?

Może nas to cieszyć, może irytować, ale krakowska kultura młodzieżowa jest w głównym stopniu animowana przez studenterię. Nic dziwnego. Według danych krakowskiego Urzędu Statystycznego w zeszłym roku akademickim studiowało tu ponad 200 tysięcy żaków, a całej Małopolskie na 10 tysięcy mieszkańców przypada około 600 studentów, czyli o 150 głów więcej niż wynosi średnia krajowa. Ta tendencja ma zresztą długoletnią tradycję, przypomnę, że obchodzimy 650-lecie powstania Uniwersytetu Jagiellońskiego i nic nie wskazuje na to, żeby nadchodzące lata miały przynieść zmianę.

Od 12 do 18 maja całe miasto żyło będzie szeregiem imprez studenckich znanych wszystkim jako Juwenalia. Pierwsze Juwenalia w dzisiejszej formie odbyły się równo 50 lat temu właśnie w Krakowie. W nawiązaniu do dawnych tradycji studenci symbolicznie przejmują władzę w mieście. Przywilej przekazania władzy spoczywa od 12 lat w rękach prezydenta Jacka Majchrowskiego. Nie jestem pewien czy przekazanie władzy jest tylko symboliczne. Ma się wrażenie, że miasto rzeczywiście zostaje na tydzień opanowane przez młodych ludzi.

Jednak moja teza na dzisiaj brzmi: wpadłeś między wrony, kracz jak i one! W tym całym studenckim imprezowym pędzie jest zbyt dużo czystej radości i pozytywnej energii, by siedzieć w miejscu i narzekać na tłumy w centrum. Radzę odłożyć plany na przyszły tydzień i pozwolić sobie na spontaniczność. Nie będę wymieniać kabaretów, koncertów i całej gamy imprez sportowych albo kulturalnych, a najbardziej polecę tradycyjny korowód, kolorowy jak nowoorleańskie Mardi Gras. Tegoroczny przejdzie ulicami miasta w piątek, 16 maja. Żywe trupy, lalki Barbie, rycerze Jedi i króliczki Playboya po przekazaniu kluczy i słownej walce o prymat swoich uczelni rozejdą się pewnie po knajpach Starego Miasta, co jest swoistym widowiskiem. Tradycją jest spotkanie przebierańców w BaniaLuce na placu Szczepańskim 6.

BaniaLuka zresztą już przyszykowała grunt pod gości, organizując 13 maja, czyli dzisiaj, swoje trzecie urodziny. Znana z pełnych kieliszków i domowego jedzenia, wychodzi tego dnia naprzeciw potrzebom tłumów i obniża o połowę ceny za wszystko. W skrócie: bania wódki lub piwo za 2 zł, shot dobrego whisky za 3 zł, a każde danie za jedyne 4 zł! To się nazywa duch Juwenaliów. Jakby miało być za mało kolorowo, knajpa zapowiada, że barmanki zamienią stroje na stylówkę lat 80-tych i wszystkich gości zachęca do tego samego - na najlepiej przebranych czekać będą nagrody.

W tym roku nie zamierzam stać w korku na Alejach, czekając na przejazd kolarskiego maratonu, nie zamierzam psioczyć na tłumy w centrum, ani że klub pęka w szwach na koncercie mojego O.S.T.R.-a. Skoro nic nie poradzę na to, że w maju Kraków to miasto beztroskiej zabawy, to nie pozostaje nic innego, jak dać się ponieść beztrosce. I nic nikomu do tego, że już nie jestem studentem.