Jak urzędnik chowa głowę w piasek

Witold Liguziński złożył skargę do prezydenta Majchrowskiego na dyrektora wydziału spraw administracyjnych oraz dyrektora ZIKiT-u. Jego zdaniem, urzędnicy złamali prawo, gdy wyznaczyli miejsca postojowe na Rynku Głównym oraz postawili tam znaki. Sprawa najprawdopodobniej trafi do prokuratury.

Liguziński ze Stowarzyszenia „Obywatel na Straży” złożył skargę, opierając się miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego obszaru "Stare Miasto" z 2011 roku. Jest tam jasno napisane:„zakaz wykorzystania terenu placu na miejsca postojowe, z wyjątkiem miejsc postojowych dla pojazdów konnych”.

Aktywista oczekuje, że urzędnicy wycofają się ze swoich (bezprawnych) decyzji i skończy się parkowanie na płycie Rynku Głównego. Jeśli jednak tak się nie stanie, sprawę zgłosi do prokuratury, ponieważ nie tylko ma dość samochodów w historycznym centrum, ale też skupia się na tym, by prawo było przestrzegane. Więcej na ten temat: http://lovekrakow.pl/aktualnosci/rynek-glowny-bez-samochodow-taki-jest-…

„Możliwe stanowisko”

Zadaliśmy więc kilka pytań dyrektorowi Tomaszowi Popiołkowi, dyrektorowi wydziału spraw administracyjnych.

Dostaliśmy lakoniczną odpowiedź, że do jego działu wpłynęła skarga, a postępowania reguluje kodeks postępowania administracyjnego. Skargę ma rozpatrzyć prezydent i wówczas udzieli odpowiedzi. Dyrektor nie odniósł się do pytania, czy faktycznie plan miejscowy nie zezwala na wyznaczanie miejsc postojowych na płycie Rynku. Jeszcze raz zacytujmy zapisy planu miejscowego dotyczącego Rynku Głównego: „zakaz wykorzystania terenu placu na miejsca postojowe, z wyjątkiem miejsc postojowych dla pojazdów konnych”.

Za maksymalnie 30 dni powinniśmy się jednak dowiedzieć, czy dyrektorzy stoją ponad prawem, czy tego prawa po prostu nie znają. Jeżeli sprawa jest naprawdę skomplikowana, to ustawodawca dał dodatkowy miesiąc urzędnikom na sprawdzenie obowiązującego prawa. Chyba tyle wystarczy, by uchwałę rady miasta przejrzeć i zapoznać się z dołączanym do niej rysunkiem.