Jedenaście dni do ligi. Czy Wiśle uda się załatać dziury?

Do startu sezonu 2013/14 T-Mobile Ekstraklasy pozostało 11 dni. Wszystko wskazuje na to, że Wisła Kraków przystąpi do niego z kadrą o wiele słabszą, od tej, która zakończyła poprzednie rozgrywki.

Z końcem sezonu lekką ręką pozbyto się aż ośmiu zawodników. Ubytków po rozstaniu z nimi nadal nie udało się uzupełnić. Tymczasem w kilku miejscach składu Białej Gwiazdy zieją dziury wymagające natychmiastowego załatania.

Zaciskanie pasa i oglądanie każdej wydawanej złotówki z obu stron trwa przy Reymonta w najlepsze. W klubowym autokarze, który w sobotę przywiózł drużynę do Krakowa po zakończonym zgrupowaniu, znalazło się wprawdzie kilka nowych twarzy, ale tylko Fabian Burdenski może pochwalić się podpisanym kontraktem (zrobił to jeszcze przed wyjazdem do Grodziska Wielkopolskiego). Reszta nadal przebywa z zespołem na zasadzie testów.

Najbliżej porozumienia z krakowskim klubem jest Ostoja Stjepanović. Jak zapewnia prezes Jacek Bednarz, umowa z 28-letnim Macedończykiem została już uzgodniona i na dniach dojdzie do finalizacji rozmów. Tym bardziej, że prezes i Franciszek Smuda są zadowoleni z jego postawy w sparingach i treningach. - Mam nadzieję, że wszystko będzie jasne za jakieś trzy dni - powiedział Stjepanović po sobotnim meczu z GKS-em Katowice.

Znacznie mniejsze szanse na angaż mają testowani przybysze z Ameryki Południowej. Ani pomocnik Carlos Eduardo, ani napastnicy Alessandro Celin i Jose Rafael Romo Perez jak dotąd nie rzucili Smudy na kolana. - Na razie nie chcę ich oceniać, bo testowanie trwa. Będę mógł się wszystkim przyjrzeć jeszcze przez tydzień, ale wybór nie będzie trudny - stwierdził szkoleniowiec.

To spory problem, bo w klubie liczyli, że Romo lub Celin przynajmniej częściowo rozwiążą kwestię braku napastnika. Z konieczności na tej pozycji występuje Rafał Boguski, dla którego środek ataku nigdy nie był naturalnym środowskiem. Niewykluczone, że były selekcjoner "z braku laku" będzie musiał zdecydować się na któregoś z nich, by w ogóle dysponować jakimś polem manerwu.

Daleka od ideału jest też sytuacja w defensywie. Po jej bokach do dyspozycji są bardzo przeciętny Burliga, niedoświadczony Stolarski (po jego błędzie w ustawieniu GKS zdobył w sobotę bramkę) i naturalny stoper Bunoza. W środku grali ostatnio Głowacki z Jovanovicem i choć spisywali się nieźle, trudno znaleźć dla nich alternatywę. Do dyspozycji Smudy aktualnie jest tylko powracający z wypożyczenia do Termaliki Michał Nalepa. Z urazami zmagają się bowiem Uryga i Czekaj, zaś Osman Chavez wraz z reprezentacją Hondurasu szykuje się do występu w Złotym Pucharze CONCACAF.

Niewykluczone, że zmierzy się tam ze swoim nowym klubowym kolegą. W zeszłym tygodniu prezes Bednarz ogłosił, iż uzgodniono warunki kontraktu z haitańskim lewym obrońcą Wilde Donaldem Guerrierem (Haiti i Honduras trafili do grupy B turnieju). Przeszkodą w ściągnięciu zawodnika do Krakowa jest jednak nie tylko jego występ w Gold Cup, ale i zagmatwana sytuacja kontraktowa.

- Właśnie próbujemy ustalić z jego obecnym klubem jego status – zapewnia Bednarz i dodaje, że Wisła powinna dojść do porozumienia z klubem America des Cayes odnośnie sumy odstępnego. Jutro treningi z drużyną rozpocznie zaś Nigeryjczyk Daniel Ignatius Mendie. 22-latek, polecany przez Ibrahima Sundaya (sprowadził do Wisły Emanuele Sarkiego), także występuje na lewym boku defensywy.

Franciszek Smuda ma niespełna dwa tygodnie, by z tej skomplikowanej układanki złożyć zespół, który po 30 kolejkach zakwalifikuje się do ósemki walczącej o europejskie puchary. Zanim wiślacy zainaugurują sezon meczem z Górnikiem Zabrze (19 lipca w Krakowie), szkoleniowiec będzie miał jeszcze trzy okazje na przećwiczenie różnych wariantów gry w meczu. W środę Biała Gwiazda zmierzy się z Limanovią, a w sobotę w Ruchem Chorzów. Próbą generalną będzie zaś starcie z Herthą w Berlinie 16 lipca.