„Jesteśmy traktowani jak darmozjady”

Jedni zawdzięczają im ogromną oszczędność czasu przy wykonywaniu transakcji mieszkaniowych, inni zaś traktują jak zwykłych naciągaczy. Jak wygląda sytuacja pośredników w Krakowie?

Społeczny stereotyp

Według badania serwisu Starbroker przy współpracy z agencją badawczą SW Reseach, 70% pośredników uważa, że społeczeństwo ma o nich negatywne zdanie. Przez lata wielu właścicieli nieruchomości spotykało na swojej drodze nieuczciwych agentów, co wpłynęło na negatywną opinię o całym środowisku.

Na rynku wtórnym pośrednik zarabia od 1-3% wartości mieszkania, jednak nieuczciwe praktyki i zawyżane prowizje przez wielu z nich przyczyniły się do powstawania przykrych stereotypów o całej branży.

– Według mnie pośrednicy w Polsce traktowani są jak darmozjazdy. Praca, którą wykonujemy, mimo wszystko nie jest adekwatna do zarobków. Jak ktoś widzi fakturę, którą wystawia się na kwotę 10 tysięcy za transakcję, to nie widzi pracy, którą w to włożyliśmy. Ta praca wiąże się także z ogromną ilością umiejętności i znajomością prawa. Transakcje muszą być wykonywane w sposób płynny i prawidłowy – wyjaśnia Adam Stefanko, pośrednik nieruchomości.

Agent agentowi nie równy

Często wybierając pośrednika nie do końca mamy pojęcie jakie są jego kompetencje. Szkolenia dla przyszłych agentów zależą zazwyczaj od poziomu usług oferowanych przez firmy. Możemy trafić na osoby, które przeszły wielotygodniowe szkolenia i są specjalistami w swojej branży, ale zdarzają się też tacy, którzy wszystkiego musieli uczyć się sami, co rzutuje na ich przygotowanie zawodowe.

– Wszystko zależy od tego w jakiej firmie się wyląduje. Ja, pracując już w 6 firmach widzę, że w każdej z nich było inaczej. W niektórych były personalne szkolenia 3-tygodniowe, w innych odbywały się tygodniowe kursy, również profesjonalne. Zdarzało się też niestety tak, że dawali mi laptopa i telefon i na tym kończyła się ich pomoc. Wyglądało to tak: jedź w teren, pozyskuj mieszkania i radź sobie sam – wspomina Adam Stefanko.

Krakowska mentalność nie sprzyja

Wpływ na zainteresowanie usługami ma również miejsce zamieszkania. Według Adama Stefanko, lokalna mentalność i tryb życia wolniejszy niż w stolicy utrudniają pracę. W stolicy ludzie są bardziej zabiegani i nie zawsze mają czas na samodzielne rozeznanie się w rynku nieruchomości, co mocno rozwija rynek.

– Mam sporo znajomych pośredników w Warszawie i tam to wygląda zupełnie inaczej. Na rynku krakowskim przez wiele lat było kiepsko, ale sytuacja zaczęła się trochę poprawiać. Myślę, że ludzie tutaj niezbyt chętnie pracują z agentami. Bierze się to z takiej naszej krakowskiej oszczędności. Warszawa jest bardziej przedsiębiorcza i żyje na wyższych obrotach – porównuje Adam Stefanko.

Jaka przyszłość czeka pośredników?

Dynamiczny rozwój rynku deweloperskiego w Krakowie może mieć pozytywny wpływ na rozwój usług pośredniczych. Z drugiej strony jednak zwiększa się mobilność firm i w dużej mierze klienci zajmują się nieruchomościami na własną rękę. Młodsze pokolenie, które ma więcej umiejętności technologicznych, będzie szło w kierunku mobilnych ofert deweloperów.

– Ludzie świadomi będą chcieli pośrednika. Muszą wiedzieć na czym polega nasza praca i zacząć doceniać wartości, które oferujemy. Niestety rozwijające się mobilne technologie mogą zahamować zainteresowanie naszymi usługami. Mimo wszystko cieszy, że krakowski rynek zaczyna się rozwijać, jednak nigdy nie będzie to taki kaliber jak w Warszawie – podsumowuje Adam Stefanko.