Jeszcze większy obszar Dębnik pod ścisłą kontrolą. „Mieszkańcy wzięli się za inwestorów”
Katarzyna Urbańska na początku lutego zdecydowała o rozpoczęciu procedury wpisu układu urbanistycznego Dębnik do rejestru zabytków. Ochroną ma zostać objęta historyczna część dzielnicy, ograniczona ulicami Szwedzką, Monte Cassino, Marii Konopnickiej oraz Bulwarem Wiślanym.
– Wszczęcie niniejszego postępowania oraz sam wpis do rejestru mają na celu ochronę historycznej zabudowy Dębnik, zwłaszcza w obliczu nowych inwestycji, które powinny uwzględniać skalę, gabaryty oraz formę zabytkowej tkanki tej małomiasteczkowej zabudowy – informował Jan Kozakowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
Ważny obszar pod ochroną
Pod koniec lutego małopolska konserwator zaktualizowała obszar mający trafić do rejestru. Zgodnie z mapą włączone mają zostać tereny po zachodniej stronie ulicy Konopnickiej – od strony Mostu Dębnickiego do Ronda Grunwaldzkiego, a więc ulice: Zamkowa i Sandomierska wraz z bulwarami oraz Muzeum Manggha.
Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim zawieszenie wszystkich inwestycji – w tym rozbudów, przebudów i nadbudów. Nie wolno prowadzić żadnych prac, które mogłyby naruszyć substancję lub zmiany wyglądu zabytku, czyli w tym przypadku całego kwartału.
Konserwator zrobiła swoje
Grzegorz Stawowy, przewodniczący Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta Krakowa, przypomniał, że z przyczyn historycznych i prawa własności działka przy Rynku Dębnickim została w planie miejscowym określona jako budowlana. – Nikt natomiast nie zakładał, że powstanie tam coś takiego, jak w przedstawionym projekcie – przyznaje.
Pytany o ogólną ocenę działań Katarzyny Urbańskiej w Dębnikach, uważa, że konserwator robi to, co do niej należy.
Dębniki znajdują się w tzw. otulinie obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co zobowiązuje do szczególnej ochrony historycznego krajobrazu przed zbyt intensywną zabudową. Kluczowym elementem tej ochrony jest zachowanie osi widokowej na Wawel, która nie może zostać zaburzona przez obiekty o niewłaściwej skali czy wysokości.
Wzięli sprawę w swoje ręce
– Od lat walczyliśmy o to, by ten obszar zachował swoją historyczną wartość. Wysłałam wniosek do pani konserwator i bardzo się cieszę, że to przyniosło skutek Paradoksalnie pomogła nam kontrowersyjna inwestycja przy Rynku Dębnickim – mówi Inga Gryszka, mieszkanka ulicy Zamkowej.
Jak dodaje, dużym impulsem do podjęcia działań był projekt przebudowy jednej z kamienic na tej samej ulicy. Budynek planowano podnieść o trzy kondygnacje, miała powstać szklana winda zewnętrzna, widziana do strony Wawelu i oficyna, a pod działką – garaż podziemny. To wzbudzało obawy o stosunki wodne podczas ewentualnych powodzi.
– W 1997 i 2009 roku nasze piwnice były zalane pod sufit. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby inwestor usunął tyle ziemi spod kamienicy – mówi Gryszka. Cieszy się ona, że wojewódzka konserwator zabytków wzięła pod uwagę m.in. opinię Narodowego Instytutu Dziedzictwa o słuszności wpisania tego obszaru do rejestru.
– Do końca procedury jeszcze daleko, ale można powiedzieć, że mieszkańcy w końcu wzięli się za inwestorów i widać, że ich działania przynoszą efekty – podsumowuje Inga Gryszka.