Józef Pilch: "Stąpam twardo po ziemi" [Rozmowa]

W czwartek rano Józef Pilch przejął obowiązki wojewody Małopolski od Jerzego Millera. Z nowym reprezentantem rządu w województwie rozmawialiśmy o Światowych Dniach Młodzieży, zmianach w służbach oraz współpracy z samorządami.

Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Jak po pierwszym dniu urzędowania (rozmawiamy w środę przyp. red)?

Józef Pilch, Wojewoda Małopolski: Spadł na mnie nawał wiedzy. Jestem zmęczony i muszę rozłożyć sobie w czasie te zadania, a później je realizować. Teraz telefony, komputery, urzędnicy, no nie jestem w stanie tego na razie opanować. Ale jest sympatycznie.

I jeszcze media męczą.

Tak jest… Napisaliście o tej fladze…

Napisaliśmy. Teraz czytam w jednej z gazet, że „pracownicy urzędu mieli łzy w oczach”, kiedy flagi Unii były ściągane.

Flaga została ściągnięta, a nie flagi. Jest teraz w środku budynku.

Dobrze, ale po co to panu było?

Ponieważ to jest urząd państwowy. Ja nie jestem urzędnikiem Unii, tylko Rzeczpospolitej, dlatego zostały tylko nasze flagi. Unijna stoi wewnątrz budynku. Poproszę sejmik, żeby również umieścili ją u siebie. Goście zagraniczni będą widzieć, że jesteśmy również w UE. Jednak Polacy muszą wiedzieć, że znajdują się w urzędzie państwowym. (W czwartek flagi wróciły na maszt. Wojewoda tłumaczył, że źle go zrozumiano - przyp. red).

Zostawmy flagę. Musiał się pan przygotowywać do objęcia urzędu od dłuższego czasu, ale dokumenty i zakres zadań, jaki będzie miał pan w swoich obowiązkach musi być przytłaczający.

Dostałem foldery, dokumenty, z którymi muszę się zapoznać. Weekendy już sobie zarezerwowałem na to, by je przeczytać i zapoznać się z moimi uprawieniami i kompetencjami.

Najważniejsze rzeczy w 2016 roku to ŚDM i przygotowania do budowy obwodnicy. Damy radę?

Oczywiście, są w naszym zasięgu, ponieważ nie takie rzeczy już organizowaliśmy. Trzeba jasno powiedzieć, że musimy podwoić czujność, odpowiedzialność i zaangażowanie – wszystkich sił. Rozmawiałem z marszałkiem Jackiem Krupą, z przewodniczącą sejmiku Urszulą Nowogórską, bo chcę, aby sejmik również się w to włączył. Tak samo potrzebne jest zaangażowanie ze strony prezydentów i burmistrzów małopolskich miast i gmin. Jeśli dobrze to zorganizujemy, to skorzysta cała Małopolska.

Doszły do mnie słuchy, że w Komitecie Organizacyjnym pojawiły się osoby, które chcą przy okazji zarobić. Niekoniecznie o dobrej opinii.

Panie redaktorze, powiem tak. Nie wiem, przez kogo zostali powołani tacy ludzie. Ja to wszystko zweryfikuję. Obiecałem pani premier, że się w to osobiście zaangażuję, choć ze strony rządu będziemy mieć pełnomocnika (dziś został powołany na to stanowisko Paweł Majewski, były dziennikarz Rzeczpospolitej – przyp. red). Proszę mi wierzyć, nie zostawię tego moim zastępcom, osobiście będę się tą sprawą zajmował. W przyszłym tygodniu jestem umówiony z biskupem Muskusem. Będę chciał spotkać się z urzędnikami i służbami, aby złożyli mi sprawozdanie, co zostało zrobione, a co jeszcze trzeba zrobić.

A propos służb. Rozważa pan zmianę na stanowiskach kierowniczych w straży pożarnej czy policji?

To leży w gestii ministra spraw wewnętrznych. W piątek będę rozmawiał o tym z panem Mariuszem Błaszczakiem.

No, ale pan będzie rekomendował. Zna pan dobrze tych ludzi.

Jednak wolałbym porozmawiać z panem ministrem, aby dowiedzieć się, jakie są oczekiwania z jego strony. Być może warunki spełnią osoby, które wciąż kierują służbami. To nie jest też tak, że przychodzi nowy człowiek i wszystko wie. Stąpam twardo po ziemi. Żeby wymienić kogoś na stanowisku, trzeba już mieć zapewnionego zastępcę.

Rozmawiałem w środę z politykami – w większości Platformy Obywatelskiej. Samorządowcy cieszą się, że został pan wybrany na to stanowisko, ponieważ pochodzi pan z rady miasta. Mają nadzieję na dobrą współpracę.

Potwierdzam. Będę jak najlepiej starał się współpracować ze wszystkimi samorządami. Pierwsze co zrobię, to objadę całe województwo, by spotkać się z wójtami i burmistrzami. Muszę poznać ich oraz problemy z jakimi się mierzą, dowiedzieć się, czego oczekują od wojewody. I wtedy będę mógł stwierdzić, w jaki sposób będę mógł pomóc.

Z drugiej strony padło stwierdzenie, że może być pan funkcjonariuszem partyjnym, jak to stwierdził Łukasz Gibała.  Jest się czego obawiać?

Zgadam się, że jestem urzędnikiem, ale nie partyjnym. Takie zadanie zostało mi powierzone przez premiera – być urzędnikiem realizującym zadania rządu polskiego. Jest to przykre, co mówi pan Gibała, bo uważałem, że jest mądrzejszy.