Kamienica z burzliwą historią. W jej sprawie interweniował prezydent

Bijące po oczach kolorowe światła zwróciły uwagę Aleksandra Miszalskiego. Przedostawały się przez okna zabytkowej kamienicy, którą kiedyś miasto utraciło.

Końcem sierpnia prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zamieścił wpis na Facebook'u, dotyczący kamienicy przy placu Wszystkich Świętych 11. Gdy późnym wieczorem wychodził z magistratu, zwrócił uwagę na okna zabytkowego budynku, przez które przebijał się blask różnokolorowych świateł. „Poczułem się, jakbym był w Vegas, a nie w ścisłym centrum naszego miasta” – napisał Miszalski.

Różnokolorowe światła

Gdy przejeżdżaliśmy obok kamienicy w miniony piątek późnym wieczorem, różnokolorowe światła już nie biły tak po oczach. Wyglądało to tak, jakby różnego rodzaju instalacje zostały przestawione nieco dalej od okien, wychodzących na plac Wszystkich Świętych. Dzięki temu światła nie są emitowane bezpośrednio w przestrzeń publiczną. Z pełnymi wyjaśnieniami pospieszył nam przedsiębiorca, który w kamienicy prowadzi centrum rozrywki z grami. Odniósł się m.in. do wpisu prezydenta Krakowa, w którym ten wspomniał o Vegas.

„W naszym lokalu cała dostępna rozrywka dopasowana jest do dzieci, młodzieży, czy też rodzin z dziećmi. W samym lokalu nie posiadamy i nie będziemy mieć dostępnego w sprzedaży alkoholu, a wszystkie automaty, jakie posiadamy, są automatami rozrywkowymi. Można więc stwierdzić, że jest to Vegas, ale dla dzieci” – podkreślił. I dodał: „W związku z interwencjami ściągnęliśmy kolorowe ledy oraz usunęliśmy wszystkie inne nieprawidłowości”.

Budynek przy placu Wszystkich Świętych 11 jest wpisany do rejestru zabytków. Na fasadzie umieszczono płaskorzeźbę, przedstawiającą złotego słonia. Jak wspomnieliśmy, lata temu na parterze kamienicy działała apteka.