Kapitalny mecz w Chorzowie. Cracovia górą po raz pierwszy od 65 lat!

Zespół Cracovii pokonał po emocjonującym spotkaniu Ruch Chorzów 3:2. Jest to pierwsze od 65 lat zwycięstwo Pasów w Chorzowie.

Wydarzenie: Kibice zgromadzeni na stadionie przy Cichej byli świadkami dobrego i prowadzonego w szybkim tempie spotkania. Naprzeciw siebie stanęły dwie ekipy, które są na górze tabeli i dzieli je niewielka różnica punktowa. Cracovia szybko zdobyła gola, co spowodowało, że Ruch zaczął napierać na bramkę strzeżoną przez Grzegorza Sandomierskiego i ku uciesze własnych kibiców, coraz pewniej oddawał strzały. Duet Mazek-Stępiński zapewnił chorzowianom prowadzenie do przerwy 2:1.

Po zmianie stron emocji w dalszym ciągu nie brakowało. Tym razem jednak, to piłkarze gości byli w natarciu. Bramki wyrównująca na 2:2 i dająca prowadzenie Pasom padły w odstępie zaledwie dwóch minut. Niebiescy cały czas szukali swoich szans, lecz nie zdołali po raz kolejny pokonać Sandomierskiego.

Bohater: –  Jeżeli chodzi o Kamila Mazka, to graliśmy już na zespoły, które miały szybkich zawodników i dawaliśmy sobie radę. Musimy zagrać mądrze i czujnie, zwłaszcza z tej strony, gdzie gra ten piłkarz – zapowiadał przed spotkaniem trener Cracovii Jacek Zieliński. Pomocnik Niebieskich z łatwością gubił defensorów Pasów. Już w 34. minucie trener gości zdecydował się zmienić Łukasza Zejdlera, który nie radził sobie na lewej obronie.

Mazek w pierwszych 45 minutach strzelił gola i miał kilka groźnych sytuacji. W 40. minucie miał szansę na asystę, lecz piłkę po jego prostopadłym zagraniu na piąty metr wybił na rzut rożny Jakub Wójcicki. Pomocnik Niebieskich w duecie z Mariuszem Stępińskim mocno zamieszał w szeregach Cracovii i po pierwszym dobrym kwadransie Pasów, zupełnie odebrał gościom atuty w ataku, zmuszając ich do cofnięcia się pod własne pole karne.

Rozczarowanie: Ciężko szukać rozczarowań w spotkaniu, gdzie pada dużo goli, wysokie tempo meczu utrzymuje się prawie przez pełne 90 minut i kiedy boisko pomimo wielu przebiegniętych po nim kilometrów, wtedy kiedy inne toną w błocie, ciągle przypomina zielony dywan.

Przyczepić można się jedynie do tego, że Cracovia po świetnym otwarciu pozwoliła się zepchnąć do defensywy. Do końca pierwszej połowy piłkarzom Pasów brakowało pomysłu, by wydostać się z własnej połowy. Szczęśliwie dla podopiecznych trenera Zielińskiego po przerwie udało się wrócić z dalekiej podróży.

Warto zwrócić uwagę: Szybko rozpoczęło się strzelanie przy Cichej. W 5. minucie Cracovia miała rzut rożny. Po wybiciu piłki z narożnika boiska zakotłowało się w polu karnym Ruchu. Z szóstego metra uderzał Boubacar Diabang, lecz bramkarz zdołał odbić piłkę. Pasy nie odpuściły i zamieszanie w polu bramkowym wykorzystał Erik Jendrisek.

- Chorzowianie po utracie gola usiłowali odpowiedzieć. Ich ataki początkowo nie stwarzały większego zagrożenia pod bramką Grzegorza Sandomierskiego. Bardzo aktywny był Mariusz Stępiński, który wpierw uderzał ponad bramką, a chwilę później w dobrej sytuacji dał się złapać na spalonym. W 21. minucie Stępiński trafił w poprzeczkę, dobijać próbował jeszcze Mazek, ale szczęśliwie z opresji wyszedł bramkarz Pasów.

- Dobra i ofensywna gra Niebieskich została nagrodzona. W 24. minucie Mazek przypieczętował serię niewykorzystanych sytuacji Stępińskiego i wykorzystał odegranie Macieja Iwańśkiego. Sędzia tym razem nie dopatrzył się spalonego. Ruch był cały czas w natarciu. Pięć minut po bramce wyrównującej swoją znakomitą sytuację po rzucie wolnym miał Marek Zieńczuk, lecz trafił tylko w słupek.

- Do końca pierwszej połowy Pasy musiały się bronić. Kiedy w 37. minucie zdołały wydostać się z własnej połowy i zbliżyć do bramki Ruchu, chorzowianie dość łatwo przejęli futbolówkę. Patryk Lipski ruszył z kontrą. Odegrał do Łukasza Surmy, a ten do Stępińskiego, który strzałem na pustą bramkę dał prowadzenie Niebieskim.

- W drugiej połowie dwa mocne ciosy zadali piłkarze Pasów. W 59. minucie Deleu w tempo obsłużył Mateusza Cetnarskiego, który w szesnastce Ruchu obrócił się z piłką i ładnym strzałem dał wyrównanie Cracovii. Chwilę później Piotr Polczak powalczył w powietrzu o futbolówkę, która spadła wprost pod nogi Damiana Dąbrowskiego. Pomocnik Pasów uderzeniem z jedenastu metrów wyprowadził Cracovię na prowadzenie.

Ruch Chorzów – Cracovia 2:3 (2:1)

Bramki: Mazek (24.), Stępiński (38.) – Jendrisek (5.), Cetnarski (59.), Dąbrowski (61.)

Ruch: Putnocky – Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy, Surma (82. Efir), Lipski, Iwański (89. Hanzel), Mazek, Zieńczuk (73. Moneta), Stępiński.

Cracovia: Sandomierski – Deleu, Polczak, Wołąkiewicz, Zejdler (33. Budziński), Cetnarski (86. Wdowiak), Dąbrowski, Wójcicki, Kapustka, Diabang (69. Vestenicky), Jendrisek.

Żółte kartki: Zejdler (23.), Polczak (75.), Vestenicky (90.)

Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)