Karniści: Poczta Polska może donieść przesyłkę, a nie organizować wybory

Krakowski Instytut Prawa Karnego wydał opinię dotyczącą przekazywania spisu wyborców Poczcie Polskiej. Jest jednoznaczna: takie polecenie nie posiada podstawy prawnej i może nosić znamiona przestępstwa. Prezydent Krakowa powiedział, że prośba o przekazanie spisu przyszła do urzędu miasta, ale on nie zamierza niczego udostępniać do czasu ewentualnych zmian w prawie.

23 kwietnia KIPK wydał 22-stronicową jednoznaczną opinię dotyczącą umocowania prawnego Poczty Polskiej w organizacji wyborów na prezydenta kraju.

Wiąże się z tym m.in. przekazanie spisu wyborców. Te dane są w dyspozycji władz samorządowych. Jak się okazuje, obecnie urzędnicy nie mają prawa tego zrobić.

– Polecenie przekazania Poczcie Polskiej SA spisu wyborców zawierających dane wszystkich wyborców, celem organizacji wyborów korespondencyjnych, w stanie prawnym na dzień 23 kwietnia 2020 r. nie posiada podstawy prawnej i może nosić znamiona przestępstwa. Przestępstwem może być także przekazanie spisu wyborców (informacji chronionych) podmiotowi nieuprawnionemu – piszą karniści.

Prawnicy przypominają, że dane spisu wyborców są chronione – zarówno na podstawie prawa polskiego, jak i prawa europejskiego. – I jedynie na podstawie ustawy władze publiczne mogą udostępniać dane o obywatelach, a i to tylko w zakresie niezbędnym w demokratycznym państwie prawnym (art. 51 ust. 2 Konstytucji) – czytamy w opinii.

Na straży naszych danych stoją też zapisy RODO. Zdaniem karnistów „przetwarzanie danych osobowych m.in. dla wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym jest możliwe tylko i wyłącznie, gdy podstawa do określonego sposobu przetwarzania znajduje się w prawie Unii Europejskiej lub w prawie państwa członkowskiego”.

Jak możemy przeczytać w opinii, w obecnie obowiązującym stanie prawnym nie ma zapisu, który upoważniałby np. prezydenta Krakowa do przekazania danych Poczcie Polskiej, która ma osobowość prawną. Dodatkowo prawo nie pozwala na pozyskanie przez spółkę danych i dalsze je przetwarzanie.

Jeśli jednak prezydenci, burmistrzowie czy wójtowie udostępnią spis wyborców, mogą odpowiadać za to karnie. Podobnie jak urzędnicy, którzy otrzymali polecenie służbowe w tej sprawie.

Zadania techniczne

KIPK zauważa również, że Poczta Polska w wyborach pełni wyłącznie zadanie techniczne, czyli dostarczanie zaadresowanej wcześniej przesyłki.

– Do wykonania tych czynności technicznych nie są w żadnym zakresie potrzebne dane zawarte w spisie wyborców – podkreślają eksperci.

I jak dodają później: „w obowiązującym stanie prawnym brak jest jakichkolwiek regulacji prawnych przewidujących udział operatora pocztowego w wyborach na urząd Prezydenta RP”.

Autorzy uważają również, że w przypadku zapisu ustawy antycovidowej naruszany jest art. 51 Konstytucji RP.

Cała opinia dostępna jest TUTAJ

Prezydent Krakowa podczas wczorajszego wywiadu dla miejskiej telewizji podkreślił, że nie przekaże spisu wyborców Poczcie Polskiej. Jak dodał, obecnie obowiązujące przepisy nie dają operatorowi jakichkolwiek uprawnień w czynnościach wyborczych.

Dopiero jak zacznie obowiązywać ustawa o powszechnych wyborach korespondencyjnych, to będzie musiał podporządkować się zapisom prawa.

– Dostaliśmy wiadomość o z Poczty Polskiej o 2 w nocy z prośbą o przekazanie spisu wyborców. Mamy na to dwa dni. Uważamy jednak, że to jest bezpodstawne. Nie możemy przekazywać danych wrażliwych spółce prawa handlowego. Opinie prawne są jednoznaczne – nie ma umocowania ustawowego w tej sprawie – powiedział Jacek Majchrowski.

Prezydent wypowiedział się również o wyborach jako całości. Przypomniał, że to nie tylko głosowanie, ale cały ciąg zdarzeń, jak na przykład kampania wyborcza. – Ustawodawca dał kandydatom 90 dni na kampanię. Teraz żaden z nich, za wyjątkiem jednego, nie ma możliwości prowadzenia kampanii. To nie są wybory – uważa Majchrowski.

Jeśli jednak zostaną przeprowadzone, niezależnie w jaki sposób, to zdaniem prezydenta Krakowa wszystkie instytucje w tym Sąd Najwyższy mogą uznać, że ich wynik obowiązuje. – Ale w świadomości części ludzi będą nielegalne, bo ludzie widzą, że jest to robione na wariackich papierach, ze złamaniem konstytucji, ustawy, na regulaminie sejmu skończywszy – stwierdził prezydent.

Na pytanie, czy lepiej zbojkotować wybory, czy jednak brać w nich udział z nadzieją, że coś się ugra, nie chciał jasno odpowiedzieć. – Każdy musi sobie sam na to pytanie odpowiedzieć – powiedział Jacek Majchrowski.