Kibice z dalekich stron
Mieszkają setki kilometrów od Krakowa, ale mimo to kibicują Wiśle lub Cracovii. Część z nich ściska kciuki za wybraną krakowską drużynę, wspominając lata jej świetności, inni podążają drogą wskazaną przez stowarzyszenia kibiców z miast, w których mieszkają. Są rozproszeni po całej Polsce. Poznajcie kibiców krakowskich drużyn z dalekich stron.
Wielu naszych rozmówców pokochało Wisłę Kraków w latach jej świetności. Z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy Biała Gwiazda błyszczała wyjątkowo mocno na arenie międzynarodowej, tocząc wspaniałe bojowe z takimi klubami jak hiszpański Real Saragossa, Lazio Rzym czy Schalke 04 Gelsenkirchen.
„W mojej miejscowości nie jestem jedynym fanem Wisły”
– W 2002 roku zacząłem interesować się piłką po tym, jak Wisła pokonała Schalke, której nie zdołała wyeliminować wówczas Legia. Tak spodobała mi się gra Białej Gwiazdy, że zacząłem kibicować właśnie temu klubowi – wspomina Maciej z Kuźni Raciborskiej i dodaje: – Dopiero potem dowiedziałem się, że w mojej okolicy króluje Górnik Zabrze i Ruch Chorzów. Mimo, że po 2002 roku Wisła nie osiągała już takich sukcesów, niezmiennie im kibicuję. W kolejnych latach zacząłem jeździć na stadion krakowskiego klubu i spodobało mi się to jeszcze bardziej. Na ich spotkania jeżdżę w miarę regularnie od prawie dwóch lat.
Odległość dla naszego rozmówcy nie stanowi większej bariery. – Staram się być na każdym meczu przy Reymonta chociaż mam ok. 300 km w obie strony. Wiadomo, że paliwo dużo kosztuje, do tego nie zawsze udaje się skrzyknąć znajomych i zapełnić auto na taki wypad, więc koszty ponoszę sam. Od momentu, gdy Wisła podniosła ceny biletów, a dodam do tego paliwo i bramki na A4, koszt takiego wyjazdu to ok. 200 zł. Jak Odra była w ekstraklasie, wówczas jeździłem do Wodzisławia dopingować Białą Gwiazdę. Byłem też kilka razy we Wrocławiu, Gliwicach i Chorzowie dopingować Wisłę. W mojej miejscowości nie jestem jedynym fanem Białej Gwiazdy, ale u nas rządzi jednak Górnik Zabrze – mówi Maciej.
Mieszkańcom Ostrołęki zdecydowanie bliżej do Białegostoku lub Warszawy. Pochodzący stamtąd nasz kolejny rozmówca, Sebastian, nie dopinguje jednak walczących obecnie o mistrzostwo Polski Jagiellonii lub Legii, ponieważ jest fanem krakowskiej Wisły. – Od kilku lat mieszkam w Krakowie, natomiast Wisełce kibicuję od dawna, właściwie od okresu, gdy grała w europejskich pucharach. Mecze z Schalke czy z Lazio - na nich się wychowywałem. Co do mojej obecności na stadionie, byłem na kilku w sezonie. Zwykle chodzę na sektor C, ale zdarzyło mi się też być na tzw. „piknikach” – tłumaczy Sebastian.
Złota era Cupiała
– Jestem kibicem Wisły właściwie od początków ery Bogusława Cupiała, czyli od 1998 roku. Wówczas zrobiło się o niej głośno. Właściwie dokładnie nie pamiętam jak to się zaczęło, po prostu od zawsze moim klubem była Wisła. Aktywnie na mecze późno zacząłem uczęszczać, brakowało w rodzinie Wiślaków, a moi rodzice raczej nie byli przychylni, abym jeździł na mecze. W maju 2007 roku pierwszy raz wybrałem się na wyjazdowe spotkanie Białej Gwiazdy. Obecnie pochłaniają mnie obowiązki, pracuję w innym mieście, jak jest możliwość to jednak oczywiście jestem na meczu, również na innych wiślackich sekcjach. Za czasów studenckich byłem kilka razy we Wrocławiu oglądać bój Wisły ze Śląskiem – mówi Tomasz z Katowic.
– Obecnie pracuję w katowickiej firmie jako analityk sportowy, mam styczność z ludźmi z różnych stron. Jedna osoba jest za Wisłą, od święta uczęszcza na mecze. Kibiców Cracovii brak, sporo osób kibicuje Lechowi, znajdą się też kibice Zagłębia Sosnowiec, Ruchu czy Legii. Ale wszyscy to bardziej niedzielni fani, którzy raz na ruski rok wpadną na jakieś spotkanie – dodaje Tomasz.
Mateusz z Gliwic kibicem Wisły stał się w czasach, gdy chodził do gimnazjum. Duży wpływ na jego decyzję miał kolega, wspomniany wyżej Tomasz. – Jego zaangażowanie i wręcz fanatyczne oddanie klubowi z Reymonta spowodowało, że też złapałem bakcyla. Do końca liceum z ogromnym zaangażowaniem oglądałem mecze Wisły, szczególnie te w europejskich pucharach. – wspomina Mateusz i wspomina: – W okresie studiów częściej bywałem na meczach Wisły na R22, gdyż studiowałem w Krakowie. Z kolegami chodziliśmy na stadion i dopingowaliśmy Białą Gwiazdę. Ciekawe było to, że ci znajomi pochodzili z Chełma (woj. lubelskie) oraz z Lubaczowa (woj. podkarpackie).
– Aktualnie mieszkając i pracując w Gliwicach, śledzę Wisełkę tylko w telewizji i w Internecie. Podczas każdej kolejki ekstraklasy dopinguję ich z całego serca, bo przecież Piast Gliwice to nie to samo, co Wisła. Na wyjazdy nigdy nie jeździłem, określiłbym się jako kibica piknikowego – dodaje Mateusz.
Kibic z Suwałk: „Wspaniale było poczuć atmosferę stadionu”
– Wisła jest moim klubem od pamiętnych spotkań z Realem Saragossa. W tamtych czasach było to czymś wielkim. Cała moja rodzina kibicuje Jagiellonii Białystok, ponieważ pochodzę z okolic, ale ja wybrałem inny klub. Doskonale pamiętam wspaniałe mecze krakowian z Parmą, Schalke i Lazio. Moja miłość do Wisły na przestrzeni lat ciągle rosła. Kiedy skończyłem liceum, zdecydowałem się pójść na studia w Krakowie. Wreszcie miałem okazję spełnić swoje marzenie i zobaczyć Wisełkę na żywo. Biała Gwiazda grała z warszawską Legią. Wspaniale było poczuć atmosferę stadionu. Teraz niestety skończyłem już studia, wróciłem w rodzinne strony, ale na bieżąco oglądam mecze w telewizji, jednak gdy Wisełka przyjeżdża do Białegostoku, jadę ją dopingować – podkreśla Marcin z Suwałk.
Czasy, gdy Biała Gwiazda błyszczała w europejskich pucharach, a w lidze jej rywale marzyli by chociaż z nią zremisować, są jednak przeszłością. Odkąd w 2011 roku sen Wisły o Lidze Mistrzów upadł za sprawą gola straconego w końcówce spotkania z APOELem, Biała Gwiazda znalazła się na skraju bankructwa. Mimo upływu czterech lat, stan finansów klubu wciąż jest fatalny. Piłkarze Kazimierza Moskala wciąż mają jednak szansę, by w tym sezonie zająć miejsce w czołówce i wrócić do Europy. Czy jednak są w stanie to osiągnąć? Przed nimi trzy bardzo trudne i arcyważne spotkania, które będą bardzo ważne w kontekście przyszłości krakowskiego klubu.
Koledzy fani i sztamy
– W 2010 roku zainteresowałem się piłką nożną podczas pobytu w Anglii. Moich dwóch kolegów było wielkimi kibicami Wisły. Dzięki nim zaraziłem się miłością do krakowskiego klubu. Opowiadali mi o tym, jak chodzą na mecze dopingować Białą Gwiazdę. Po powrocie z Anglii obejrzałem w telewizji spotkanie Wisły i było to dla mnie naturalne, że im kibicuję. Atmosfera wokół Wisły i Krakowa była taka, że nie żałuję, iż się w to wkręciłem. Na żywo widziałem ich spotkanie ze Śląskiem, zamierzam w przyszłości jeszcze wybrać się na jakiś mecz Wisełki – mówi Tomasz z Wielunia.
Kibice Wisły przyjaźnią się z fanami Śląska i Lechii. Udało nam się skontaktować z Patrykiem, fanem gdańskiego klubu. – Jestem fanatykiem Lechii Gdańsk, trzymam kciuki także za Wisłę z którą mamy kibicowską zgodę. Byłem na ponad 50-ciu meczach Biało-zielonych. Gdyby między zaprzyjaźnionymi klubami, Wisłą i Śląskiem, doszło do niespodziewanego zakończenia zgody, z pewnością wybrał bym Białą Gwiazdę, ponieważ czuję z Wiślakami mocniejszą więź i z pewnością podążałbym za tym, jak zadecydowaliby nasi bracia z Krakowa. Szczególnie nie podoba mi się to, że Śląsk ma sztamę z lublińskim Motorem, z którym jak wiadomo nie od dziś, my nie żyjemy w najlepszych stosunkach – tłumaczy Patryk z Gdańska.
Fanki Cracovii
Karolina z Węgorzewa kibicuje Cracovii odkąd pamięta. Dawniej mieszkała w Krakowie i rodzice zabierali ją na mecze Pasów. W rozmowie z nami podkreśla, że jej ulubionym piłkarzem był Marek Citko. Od pięcie lat mieszka na drugim końcu Polski, w Węgorzewie w województwie warmińsko-mazurskim. – Przeprowadzka nie sprawiła jednak że przestałam być fanką Cracovii, a wręcz przeciwnie. W ostatnich sezonach byłam na trzech wyjazdach Pasów, kiedy grali z Lechią Gdańsk, Jagiellonią Białystok i Legią Warszawa. W tym sezonie wybrałam się na derby Krakowa w których mój zespół był gospodarzem. W minioną sobotę na żywo oglądałam także mecz w Białymstoku Jagiellonia - Wisła. Oczywiście trzymałam kciuki za Jagą i cieszy mnie to, że wygrała – stwierdza Karolina.
Ania z Tychów również jest fanką Cracovii. Podkreśla, że jest to spowodowane kibicowską zgodą miejscowego klubu z Pasami. Chodzi na hokejowe mecze GKS-u Tychy z Cracovią. Obie drużyny należą do czołówki ligi w tej dyscyplinie sportu. Jej koleżanka Kasia również sympatyzuje z Pasami ze względu na sztamę. – Jak się mieszka w mieście, w którym nasz zespół ma zgodę z danym klubem, przyjęło się, że lubimy także tamtą drużynę. Nie jestem zawziętą fanką Cracovii, kibicuję jej z podanej wcześniej przyczyny. Nie jeżdżę też na mecze Pasów, chyba że grają z naszym GKS-em – tłumaczy Kasia.