Kibole, ruble, naklejki. Rosyjskie macki w Krakowie

Andriej G. i Aleksiej T. rozlepili w Krakowie co najmniej 151 naklejek z logo Grupy Wagnera. Według sądu był to element wojny hybrydowej. Kim są mężczyźni i jakie mają powiązania? Zapoznaliśmy się z aktami sprawy.

Obcy wywiad

Andriej G. i Aleksiej T. zostali zatrzymani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2023 roku. Prokuratura oskarżyła ich m.in. o branie udziału w działalności obcego wywiadu.

Zdaniem śledczych oskarżeni Rosjanie prowadzili rekrutację polskich obywateli oraz cudzoziemców do wojskowej służby najemnej, zakazanej przez prawo międzynarodowe.

Chodzi o Grupę Wagnera.

Wyrok w pierwszej instancji zapadł w lutym 2025 roku. Mężczyźni zostali skazani przez krakowski sąd na kary łączne 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Mieli też wpłacić po 30 tys. złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Akta
Akta
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Na tym jednak nie koniec, ponieważ sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Krakowie

Ostatecznie zaskarżony wyrok został utrzymany w mocy.

Obrońcy mężczyzn przekonywali, że działania Rosjan bardziej przypominały gang Olsena niż działalność związaną z terroryzmem.

Gang Olsena to seria czternastu duńskich kryminalnych komedii filmowych, które opowiadają o fikcyjnym duńskim gangu sympatycznych przestępców-nieudaczników.

Czy za takich można uznać Andrieja G. i Aleksieja T.?

Zakazana organizacja

Zapoznaliśmy się z aktami sprawy. Z uzasadnienia wyroku wynika, że np. Andriej G. miał świadomość, że Grupa Wagnera to organizacja zarządzana przez Rosję i że jest zakazana.

Mężczyzna przyznał, że jego zadaniem było rozklejenie 3 tys. ulotek w Krakowie i Warszawie. Miał to zrobić w toaletach oraz w miejscach publicznych, w których bywa wiele osób.

Andriej G. oraz Aleksiej T. przyjechali z Wiednia do Krakowa 9 sierpnia 2023 roku. Wynajęli dwuosobowy pokój w jednym z hoteli.

W kartach meldunkowych nie wpisali, że są obywatelami Rosji

Wynajęli rowery i ruszyli w miasto. Z uzasadnienia wyroku wynika, że rozlepili co najmniej 151 naklejek z logo Grupy Wagnera i napisem: „Jesteśmy tutaj. Dołącz do nas”

Kod QR przekierowywał na stronę internetową, która dotyczyła naboru do wspomnianej grupy.

Stare Miasto
Stare Miasto
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W zakładce „wakaty” wskazano m.in. takie stanowiska jak: operatorzy i technicy dronów na cele dalekobieżne, strzelec szturmowy, snajper czy sanitariusz.

Naklejki pojawiły się m.in. na krakowskich wiaduktach, w tunelu rowerowym, na przystankach, słupach ogłoszeniowych, reklamowych, sygnalizacji świetlnej, znakach informacyjnych, koszach na śmieci oraz w toaletach, znajdujących się w restauracjach, kawiarniach, a nawet muzeach.

Kolejnego dnia Rosjanie zabrali bagaże z hotelu, wsiedli do auta, a następnie wyjechali do Warszawy.

Pokrycie wydatków

Z uzasadnienia wyroku wynika, że mężczyźni podjęli się zadania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Otrzymali ok. 500 tys. rubli na pokrycie wydatków.

Za wykonanie zadania każdy z nich miał otrzymać między 2,5 a 3 tys. euro, w zależności od tego, jak się z niego wywiążą.

Według sądu rozklejanie naklejek było formą wojny hybrydowej.

Poza naborem najemników do Grupy Wagnera akcja ta zawierała element sondowania nastrojów społeczeństwa polskiego i jego sympatii wobec Rosji lub Ukrainy.
Uzasadnienie wyroku

Grupa Wagnera to organizacja o charakterze zbrojnym, która realizuje interesy Federacji Rosyjskiej, w tym różnego rodzaju służb tego państwa, np. GRU czy FSB. 

Jej podstawowy trzon tworzą byli wojskowi, a część członków to osoby skazane za ciężkie przestępstwa.

W marcu 2023 roku litewski parlament uznał grupę za organizację terrorystyczną.

Rosyjscy neonaziści

Czy Andriej G. i Aleksiej T. to przypadkowi mężczyźni, którzy chcieli wyłącznie dorobić na rozklejaniu naklejek?

Z uzasadnienia wyroku wynika, że obaj są związani ze środowiskiem kiboli Spartaka Moskwa.

„(...) wśród kontaktów w mediach społecznościowych mają osoby ze środowisk rosyjskich neonazistów” – stwierdził krakowski sąd.

Andriej G. prowadzi działalność gospodarczą, która była związana ze sprzedażą odzieży sportowej przez Internet. Duże partie ubrań były zamawiane przez Stowarzyszenie „Dwugłowy Orzeł”.

Członkiem tego stowarzyszenia był niejaki Stepan Krivosheev, który bezpośrednio zlecił oskarżonym rozklejenie naklejek.

Z ogólnodostępnych informacji w Internecie wynika, że jest poszukiwany przez policję m.in. za szpiegostwo.

Wspomniane stowarzyszenie odwołuje się do ideologii, która w Rosji jest nazywana „oświeconym konserwatyzmem”. 

Akta, zdjęcie ilustracyjne
Akta, zdjęcie ilustracyjne
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Łączy wątki imperialne z fundamentalizmem prawosławnym i posłannictwem Rosji jako „Trzeciego Rzymu”.

Aleksiej T. też był członkiem stowarzyszenia. Sąd wspomina w uzasadnieniu, że mężczyzna zajmował się tam m.in. sporządzaniem raportów finansowych.

Fanatycy klubów

Z uzasadnienia wyroku wynika, że Andriej G. i Aleksiej T. brali udział w pomocy na rzecz 106. Batalionu Moskwa, która polegała m.in. na organizowaniu dostaw żywności i sprzętu wojskowego.

Wspomniany batalion został utworzony z fanatyków różnych klubów piłkarskich Rosji.

Aleksiej T. uczestniczył też w uroczystościach pogrzebowych Darii Dugin.

To córka prokremlowskiego ideologa Aleksandra Dugina. 

Zginęła 20 sierpnia 2022 roku w wyniku wybuchu samochodu pod Moskwą.

T. organizował również szkolenia ze strzelania, gdzie instruktorami byli mężczyźni ze specnazu oraz służący w Grupie Wagnera.

Jeden ze skazanych Rosjan
Jeden ze skazanych Rosjan
LoveKraków.pl

Andriej G., podejmując się zleconego mu zadania, faktycznie chciał zarobić pieniądze, bo ma kredyty, dzieci i chorego ojca. Według sądu nie był to jednak jedyny cel.

W uzasadnieniu zauważono, że mężczyzna ma nacjonalistyczne poglądy, akceptował i wspierał działania Federacji Rosyjskiej w Ukrainie.

Z kolei Aleksiej T. miał wrogi stosunek do Ukraińców. Przekonywał, że to, co robili z Andriejem G., było raczej wandalizmem niż przestępstwem. Takie wyjaśnienia jednak sądu nie przekonały.

Co istotne, sąd ocenił społeczną szkodliwość popełnionego przez Rosjan czynu jako wysoką. 

Dostrzegł jednocześnie okoliczności łagodzące. Podkreślił, że czyn przypisany oskarżonym trwał tylko kilka dni, tymczasem znane są przypadki, kiedy udział w obcym wywiadzie trwa latami. 

Mężczyźni nie byli wcześniej karani. Nie odbywali służby wojskowej.