Kiedy Wisła uwolni się od siłowni „Miśka”? Jednak chcą zapłacić później za mecze [AKTUALIZACJA]

W obiektach TS Wisła Kraków wciąż działa siłownia White Star Power, należąca do Pawła M., który przebywa w areszcie. Dziennikarz Szymon Jadczak informuje, że umowa ma zostać rozwiązana z dniem 1 stycznia, ale klub tego nie potwierdza. Z kolei w siłowni wciąż można kupować karnety na trzy miesiące.

Umowa TS-u z Pawłem M. ps. „Misiek” jest dla Białej Gwiazdy wizerunkowym strzałem w kolano. Władze od lat odcinają się od powiązań ze środowiskiem pseudokibiców i światem przestępczym, ale trudno się bronić, gdy w klubowych obiektach działa siłownia gangstera, o którym w ostatnich miesiącach znów było bardzo głośno.

Paweł M. do 16 stycznia będzie przebywał w areszcie. Trafił tam po przewiezieniu z Włoch, gdzie ukrywał się od maja. Usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz przestępstw narkotykowych.

Karnet wciąż kupisz

W ostatnich miesiącach prezes Wisły Marzena Sarapata mówiła, że klub rozmawia z pełnomocnikiem Pawła M. na temat rozwiązania umowy zawartej w 2013 roku. We wtorek dziennikarz Szymon Jadczak, autor głośnego materiału Superwizjera TVN „Piłka nożna i gangsterzy” o Wiśle, poinformował na Twitterze, że umowa ma zostać rozwiązana z dniem 1 stycznia 2019 roku.

TS Wisła nie potwierdza, że udało się dojść do porozumienia. – Zarząd TS Wisła Kraków prowadzi rozmowy, których celem jest rozwiązanie umowy z panem Michalskim. Jednak na dzień dzisiejszy żadne wiążące decyzje nie zostały w tym zakresie podjęte – informuje Iwona Stankiewicz, rzecznik prasowa klubu.

Pracownicy siłowni na razie nie informują klientów, by siłownia niedługo miała zostać zamknięta. Wciąż można kupować karnety, nawet te obowiązujące na dłużej niż miesiąc. „Trzeba tylko, tak jak zawsze, zapłacić z góry” – usłyszeliśmy od pracownicy.

REKLAMA


Dług

Piłkarska spółka prowadzona przez TS jest w opłakanej sytuacji. Jej dług wynosi 20 milionów złotych. Klub od miesięcy nie płaci zawodnikom i sztabowi trenerskiemu. Wynagrodzenia nie dostają także dyrektor sportowy i członkowie zarządu. Opóźnienia mają inni pracownicy, którzy zarabiają znacznie mniej.

Klub spłaca zadłużenie zgodnie z zawartym z miastem porozumieniem (62 tys. zł miesięcznie), a za wynajem stadionu płaci z wyprzedzeniem (ostatnio dzięki pożyczkom bogatych sponsorów). Bieżący dług jednak nie maleje, bo Wisła nie zapłaciła dwóch ostatnich faktur za wynajem pomieszczeń biurowych (25 tys. zł), a niedługo Zarząd Infrastruktury Sportowej wystawi kolejną – płatną do 10 grudnia.

Poradzą sobie sami?

W poniedziałkowym artykule w „Gazecie Krakowskiej” rzeczniczka prezydenta Jacka Majchrowskiego mówiła, że prezydent zastanawia się nad odroczeniem płatności klubu za wynajęcie stadionu na dwa ostatnie w tym roku mecze na stadionie przy Reymonta. Okazuje się jednak, że ze strony klubu taka prośba nie wyszła.

– Były wstępne rozmowy, ale nie mamy takiego wniosku. To dobrze, bo oznacza, że klub sobie poradzi i jak dotąd terminowo będzie płacił za dzierżawę – mówi nam Chylaszek.

Za jeden mecz Wisła płaci miastu 123 tysiące złotych. Kolejny przed własną publicznością odbędzie się 8 grudnia. Przelew musi być zaksięgowany dwa dni wcześniej.
Prezes Marzena Sarapata wciąż nie ma czasu, by spotkać się z krakowskimi dziennikarzami. Ostatnio udzieliła wywiadu, ale na pytanie odpowiedziała mailowo.

AKTUZALIZACJA, godzina 15:25:
Otrzymaliśmy nowe informacje od rzeczniczki prezydenta. – Wisła jest jednak zainteresowana pomocą i późniejszą płatnością. Jest to pomoc publiczna, więc musi spełnić warunki. Jeżeli klub złoży wniosek, decyzja zostanie podjęta na początku przyszłego tygodnia. Wówczas za rozegraniu meczu z Jagiellonią będzie musiała zapłacić nie do 6 a do 12 grudnia. W przypadku meczu z Lechem termin również zostanie przesunięty. O osiem dni – z 19 na 27 grudnia.

Chirurgiczne cięcie

Choć umowa z „Miśkiem” w tym momencie nie jest najważniejszym problemem, to jej rozwiązanie poprawiłoby postrzeganie klubu z ulicy Reymonta. – Atmosfera wokół Wisły nie jest dobra – mówi Aleksander Miszalski, radny Platformy Obywatelskiej, sympatyk Białej Gwiazdy.

– Wiemy, co się dzieje. Czekamy na finał rozmów z potencjalnymi inwestorami. Umówiłem się też na rozmowę z radnym Andrzejem Hawrankiem [przewodniczący komisji budżetowej poprzedniej kadencji – przyp. red.], by porozmawiać, czy będzie można w jakikolwiek sposób pomóc klubowi. Najważniejsze jednak, by Wisła się oczyściła od środka. Rozwiązanie umowy z panem M. na pewno będzie dobrym sygnałem – podkreśla szef małopolskiej PO.

Magdalena Zawadzka-Wojtaszek z agencji Desing PR uważa, że nawet po rozwiązaniu umowy klub przez jakiś czas nadal będzie kojarzony z Pawłem M. – Jak długo? Zależy od podejścia władz TS Wisła do tematu. Potrzebna jest tu niezwłocznie dobrze przemyślana strategia marki klubu sportowego, uwzględniająca sytuacje kryzysowe – przekonuje ekspert.

– Mimo to to będzie dobry wizerunkowy krok. Cięcia chirurgiczne w takich sytuacjach się sprawdzają. Ważne, aby obie strony rozumiały powagę sytuacji i dla dobra klubu rozstały się w poprawnych relacjach. A klub powinien niezwłocznie zająć się poprawą wizerunku, odzyskaniem utraconego społecznego zaufania oraz wzmocnieniem pozycji sportowego partnera. To w końcu kawał historii Krakowa – mówi Zawadzka-Wojtaszek.