Kiedy Wisła wygra w Krakowie?

Po dobrym spotkaniu w Poznaniu kibice Wisły liczyli na gładkie zwycięstwo swoich ulubieńców w meczu z Ruchem Chorzów. "Niebiescy" jak na razie nie przypominają zespołu z ubiegłego sezonu. Mimo atutu własnego boiska Biała Gwiazda tylko zremisowała 2:2 (1:1).

Mecz był wyjątkowy dla trójki nowych piłkarzy Wisły Kraków. Michał Buchalik, Maciej Sadlok i Maciej Jankowski jeszcze w poprzednim sezonie występowali przy Cichej. Piłkarze Ruchu przyjechali pod Wawel podbudowani awansem do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Początek meczu mógł zacząć się dla nich idealnie, ale Jakub Kowalski pomylił się naprawdę minimalnie. Jeszcze lepszą okazję do zdobycia prowadzenia miała Wisła. Ładnie całą akcję pociągnął Łukasz Burliga i podał do wbiegającego w pole karne Pawła Brożka. Snajper mimo asysty oddał strzał na bramkę. Górą w tej sytuacji był Krzysztof Kamiński.

Stefański w roli głównej

W 14 minucie sędziujący Daniel Stefański podjął decyzję zrozumiałą chyba tylko dla niego samego. Piłka przed polem karnym uderzyła zawodnika "Niebieskich", dopadł do niej Brożek i po rykoszecie zdobył bramkę. Kiedy Wiślacy cieszyli się z prowadzenia, Stefański odgwizdał wolnego. Ale w 16 minucie Biała Gwiazda dopięła swego. W polu karnym sfaulował Jankowskiego Marcin Malinowski. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a karnego wykorzystał wykonał Rafał Boguski i Wisła objęła prowadzenie 1:0. W 32 minucie Biała Gwiazda miała dwustuprocentową okazję na 2:0. Kapitalną akcję przeprowadzili Boguski i Semir Stilić. Ten drugi zagrał do świetnie ustawionego Łukasza Garguły. Pomocnik Wisły zamiast spokojnie podwyższyć prowadzenie, trafił wprost w bramkarza Ruchu. I to zemściło się w 43 minucie. Filip Starzyński zagrał do Bartłomieja Babierza. Ten wypatrzył jeszcze lepiej ustawionego Daniela Dziwniela, który ze spokojem wykorzystał sytuację i do przerwy mieliśmy remis 1:1.

Pierwszy raz Brożka

Druga połowa zaczęła się od świetnej sytuacji Brożka. Napastnik Wisły chybił jednak minimalnie. W 63 minucie "Niebiescy" ośmieszyli się w polu karnym gospodarzy. Doskonałe podanie na wprost bramki otrzymał Grzegorz Kuświk, ale fatalnie przestrzelił. W 73 minucie niestety dla Wisły znowu niezrozumiałą decyzję podjął prowadzący zawody Stefański. W polu karnym był faulowany Tomasz Zając. Sędzia nakazał grać dalej, a kontrę na drugiego gola po ładnym strzale przy słupku zamienił Michał Efir. Biała Gwiazda mogła wyrównać za sprawą Brożka w 80 minucie. Snajper Wisły nie wykorzystał jednak świetnego dośrodkowania Emmanuela Sarkiego. Ale w 83 minucie "Broziu" wpisał się wreszcie na listę strzelców po kapitalnym "szczupaku". Wynik do końca nie uległ zmianie i Wisła po raz trzeci w tym sezonie zremisowała.