Kilkanaście dzieci rocznie. „Nawet jeśli skala nie jest duża, ciężar jest ogromny”

Liczba noworodków pozostawianych co roku w krakowskich szpitalach oscyluje w granicach od kilku do kilkunastu. Choć skala nie jest duża, eksperci i mieszkańcy podkreślają: dla tych dzieci liczy się każdy dzień.

Kilkanaście dzieci rocznie zostaje w szpitalu

Choć liczby nie są wysokie, problem istnieje. W krakowskich placówkach co roku po porodzie pozostaje od kilku do kilkunastu noworodków, których rodzice nie zabierają do domu. Sprawą zainteresowała się radna miejska Aleksandra Owca, która skierowała interpelację do prezydenta Krakowa z pytaniem o skalę zjawiska i procedury postępowania w takich sytuacjach.

Z odpowiedzi wiceprezydent Marii Klaman wynika, że w latach 2020–2025 w krakowskich placówkach medycznych pozostawiono łącznie kilkadziesiąt noworodków. Najwięcej przypadków odnotowano w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego oraz Szpitalu Miejskim im. Gabriela Narutowicza.

W 2022 roku w krakowskich szpitalach pozostawiono łącznie 11 dzieci, a rok później – 12. W 2024 roku liczba ta spadła do 6, a w 2025 – do 3.

Radna Aleksandra Owca tłumaczy, że interpelacja była efektem sygnałów od mieszkańców. W rozmowie z LoveKraków.pl wyjaśnia, że z problemem zwrócił się do niej jeden z Krakowian. Podkreśla przy tym, że choć statystyki ogólnopolskie są znane, często brakuje aktualnych danych dotyczących sytuacji w konkretnych miastach. 

Aleksandra Owca
Aleksandra Owca
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jednym z mieszkańców, którzy zwrócili uwagę na problem, jest Adam Łoński. W rozmowie z nami podkreśla, że nawet jeśli skala zjawiska nie jest duża, jego znaczenie jest ogromne.

Nawet jeśli skala zjawiska nie jest masowa, jego ciężar moralny i emocjonalny jest ogromny
Adam Łoński

Pierwsze tygodnie życia w szpitalnym łóżeczku

Krakowianin przyznaje, że impulsem do zainteresowania się tematem, była zarówno analiza ogólnopolskich danych, jak i osobiste doświadczenie ojcostwa. Zwraca uwagę, że szczególnie poruszające były rozmowy z personelem oddziałów neonatologicznych.

– Bardzo ważne były też bezpośrednie rozmowy z pracownikami oddziałów neonatologicznych – mówi. 

I dodaje: – To od nich usłyszałem, jak w praktyce wygląda codzienność takich dzieci – jak długo potrafią czekać i jak bardzo personel, mimo ogromnego serca, ma poczucie, że szpital nie jest miejscem, w którym zdrowy noworodek powinien spędzać pierwsze tygodnie życia.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez krakowskie szpitale i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej procedura w takich przypadkach jest jasno określona. Gdy rodzice pozostawią dziecko w szpitalu, personel informuje pracownika socjalnego, który kieruje sprawę do sądu rodzinnego. Ten wydaje decyzję o umieszczeniu noworodka w pieczy zastępczej.

Następnie dziecko trafia pod opiekę MOPS-u, który organizuje miejsce w rodzinie zastępczej lub – jeśli jest to konieczne – w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Najczęściej noworodki kierowane są do zawodowych rodzin zastępczych pełniących funkcję tzw. pogotowia rodzinnego.

Proces przekazania dziecka trwa średnio od dwóch dni do dwóch–trzech tygodni, choć w niektórych przypadkach może być dłuższy.

W 2025 roku w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie pozostawiony został jeden noworodek. Jaka była przyczyna  jego porzucenia i w jakich okolicznościach do tego doszło?

Jak przekazała dr Agnieszka Ochoda-Mazur, kierownik oddziału neonatologii, skala zjawiska w tej placówce jest bardzo niewielka. 

Lekarka wyjaśnia, że w takich sytuacjach szpital obejmuje matkę wsparciem psychologicznym i przeprowadza wywiad środowiskowy. Następnie placówka informuje właściwy sąd rodzinny, który podejmuje dalsze decyzje. Podkreśla przy tym, że przyczyny oddania dziecka do adopcji stanowią część tajemnicy lekarskiej.

Wyróżnieni lekarze na co dzień pracują w Szpitalu Uniwersyteckim
Wyróżnieni lekarze na co dzień pracują w Szpitalu Uniwersyteckim
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

By skrócić czas pobytu

Adam Łoński zwraca uwagę, że kluczową rolę w pierwszych tygodniach życia odgrywa bliskość drugiego człowieka. Jak podkreśla, kontakt „skóra do skóry”, stała obecność jednej osoby i poczucie bezpieczeństwa mają ogromne znaczenie dla rozwoju dziecka.

– Personel medyczny robi bardzo dużo, ale nie jest w stanie zastąpić rodziny – zaznacza.

Dlatego, jak dodaje, warto szukać rozwiązań, które skrócą czas pobytu noworodków w szpitalach i zapewnią im jak najszybciej domową opiekę. Wśród możliwych działań wymienia m.in. rozwój wolontariatu wspierającego oddziały neonatologiczne, zwiększenie liczby rodzin zastępczych oraz jeszcze lepszą koordynację między sądami, szpitalami i miejskimi instytucjami.

– Nie jest to zarzut wobec miasta czy personelu medycznego – podkreśla.

To apel, by w statystykach nie zgubić człowieka i by pierwsze tygodnie życia tych dzieci potraktować jako absolutny priorytet.
Adam Łoński