Kobiety w Służbach Mundurowych: Służba Celna [Rozmowa]
Służba Celna została powołana ustawą z dnia 24 lipca 1994 roku. Jest to formacja mundurowa, która podlega Ministrowi Finansów. Służba ta zalicza się w poczet instytucji bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej i jest organem ścigania. Formacja nie zajmuje się jedynie obsługą klienta. W jej skład wchodzą również grupy mobilne, które dokonują kontroli celnej np. na szlakach komunikacyjnych.
O pracy w krakowskiej Izbie Celnej opowiadają nam dwie funkcjonariuszki. Lilla Kozioł to Zastępca Naczelnika Urzędu Celnego w Krakowie. Wywodzi się z rodziny mundurowej, a funkcjonariuszką SC jest już 24 lata. Aneta Kozłowska-Szydłowska ukończyła studia prawnicze. Pracuje jako Ekspert Służby Celnej, rachmistrz celny z Referatu Dochodzeniowo-Śledczego UC Kraków. Jest funkcjonariuszką od 2002 roku.
Barbara Cyrek, LoveKraków.pl: W ogólnym przekonaniu panuje pogląd, że służby mundurowe są zdominowane przez mężczyzn. Jak wyglądają statystyki w Służbie Celnej?
Aneta Kozłowska-Szydłowska: W Izbie Celnej w Krakowie zatrudnionych jest około 43% kobiet. Mniej więcej tyle samo kobiet zatrudnionych jest w tej branży w skali kraju.
Lilla Kozioł: Od kilkunastu lat te proporcje utrzymują się na podobnym poziomie, jednak w czasie kiedy rozpoczynałam służbę, to jest prawie 24 lata temu, było nas znacznie mniej, może 20, najwyżej 25%. Wydaje mi się, że kobiet w Służbie Celnej jest relatywnie dużo w porównaniu z innymi służbami mundurowymi. Prawdopodobnie wynika to ze specyfiki naszej służby, która skierowana jest na obsługę szeroko rozumianego klienta, a tylko w nielicznych komórkach organizacyjnych realizowane są zadania, do których wymagana jest szczególna sprawność fizyczna, czy też konieczne może być użycie środków przymusu bezpośredniego lub broni.
Czy któreś wydziały Służby Celnej są szczególnie sfeminizowane?
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Jeśli chodzi o Izbę Celną w Krakowie, kobiety zatrudnione są głównie w komórkach finansowych, komórkach kadrowych, komórkach orzecznictwa i komórkach dochodzeniowo-śledczych. Komórki kontrolne, zajmujące się kontrolą w terenie (na drogach, na bazarach) obsadzane są głównie przez mężczyzn, z bardzo niewielkim odsetkiem kobiet.
Lilla Kozioł: Faktycznie, liczebność kobiet w komórkach terenowych jest znacznie mniejsza niż mężczyzn. Nie przeszkadza to jednak, by nawet tam kobiety pełniły funkcje także kierownicze i w niczym nie ustępowały swoim kolegom.
Czy podczas rekrutacji do SC kobiety mogą liczyć na łagodniejsze wymogi?
Lilla Kozioł: Jeśli chodzi o zatrudnienie w Służbie Celnej, co do zasady nie ma żadnych szczególnych wymogów dotyczących rekrutacji kobiet i istnieją te same wymagania. Jednak w niektórych komórkach organizacyjnych, gdzie realizowane są np. zadania związane z użyciem broni palnej lub obserwowaniem i rejestrowaniem zdarzeń, przeprowadzane są testy sprawności fizycznej i badania psychologiczne. W tym wypadku dla kobiet określone zostały inne (łagodniejsze) parametry dotyczące wymogów w zakresie testów sprawnościowych.
Aneta Kozłowska-Szydłowska: W przypadku testów sprawnościowych wymagania w stosunku do kobiet są rzeczywiście nieco łagodniejsze, rozporządzenie Ministra Finansów z grudnia 2010 roku przewiduje inne tabele norm dla kobiet (na przykład dla kobiet przewidziany jest bieg na dystansie 600m, a dla mężczyzn bieg na dystansie 1000m oraz marszobieg na dystansie 1200 m dla kobiet i 2000m dla mężczyzn).
Praca w służbie uchodzi za typowo męską dziedzinę. Czy w związku z tym pracuje się Paniom łatwiej lub trudniej na zajmowanych przez Panie stanowiskach?
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Kobiety na pewno nie pracują mniej od mężczyzn. W Służbie Celnej nie ma wobec kobiet taryfy ulgowej, wymagania dotyczące danego stanowiska są zawsze takie same. Czy pracują inaczej?... Panie z reguły są bardzo dokładne i na pewno nie pracują gorzej od panów, jeśli chodzi o podejście do obowiązków służbowych wykonują je z takim samym zaangażowaniem jak mężczyźni, wyróżniają się też, moim zadaniem, bardzo dobrą organizacją pracy.
Lilla Kozioł: Czy służba przysparza nam więcej trudności niż naszym kolegom? Sądzę, że nie ma tu większego znaczenia ani sam mundur, ani płeć. Jak w każdej pracy, o powodzeniu w realizowanych zadaniach decyduje raczej osobowość, podejście do obowiązków, kompetencje, czy w końcu sam fakt utożsamiania się ze swoją rolą zawodową, a w tym przypadku ze służbą. Oczywiście, należy pamiętać, że nasza dyspozycyjność wynikająca z pełnienia służby wygląda trochę inaczej niż świadczenie pracy „cywilnej”, i w tym miejscu można zadać pytanie jak „matki dzieciom” i „żony mężom” godzą służbę ze swoją rolą w domu, w życiu prywatnym. Myślę jednak, że dzisiaj, w dobie równych praw dla kobiet i mężczyzn, a także zacierającego się stereotypowego podziału ich obowiązków w życiu rodzinnym, można powiedzieć, że podobny skutek ta dyspozycyjność może przynosić funkcjonariuszowi tak kobiecie jak i mężczyźnie.
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Myślę, że kobietom generalnie jest trudniej w życiu, choćby ze względu na rożne obowiązki domowe czy rodzinne. Jednak mimo wielu zobowiązań poza pracą i mimo takich samych jak w stosunku do mężczyzn wymagań w pracy, kobiety są w stanie im sprostać, są w stanie wykonywać powierzone im zadania bardzo dobrze.
Czy praca w Służbie Celnej jest dla kobiet atrakcyjna?
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Praca w służbie to nie tylko odpowiednia pensja i stabilizacja, tak bardzo potrzebne w przypadku kobiet będących w związkach, posiadających dzieci. Praca w służbie może być atrakcyjna również ze względu na jej nieprzewidywalność, codzienne wyzwania, co powinno zachęcić ludzi młodych, aktywnych i szukających nowych wyzwań. W służbie również można się rozwijać i kształcić, zdobywać nowe umiejętności, więc jest to także praca dla ambitnych.
Lilla Kozioł: Pozwolę sobie jeszcze raz wyrazić stanowisko, że to charakter i osobowość, a nie płeć, decydują o naszym powodzeniu w pracy czy służbie i że nie ma powodów, aby ograniczać i zastrzegać pewne zawody wyłącznie dla mężczyzn. I jeszcze jedno. Jestem przekonana, że mundur nie odbiera kobietom nic z ich kobiecości, co zapewne są w stanie przyznać nasi mężowie, przyjaciele i koledzy.
Jak Służba Celna jest postrzegana w Krakowie? Czy Panie, z racji płci, macie jakieś nietypowe doświadczenia?
Lilla Kozioł: Przez lata swojej pracy wielokrotnie obserwowałam i doświadczałam, że mundur celniczy nie był rozpoznawalny w społeczeństwie. Bywało, że pytano mnie lub moich kolegów, czy jesteśmy leśnikami. Dopiero od kilu lat uległo to zmianie i otoczenie nie ma większych problemów z identyfikacją naszych mundurów ze Służbą Celną. Na zmianę taką wpływ miały nowe wzory naszego umundurowania, na którym pojawiły się widoczne loga i napisy Służby Celnej, a także zmiana naszych zadań i nowe role, jakie służba zaczęła pełnić od około dziesięciu lat. Mam tu na myśli objęcie kontrolą podatku akcyzowego czy gier hazardowych, a więc odejście o typowej roli celnika na granicy. Nie odczułam nigdy dyskryminacji z racji tego, że jestem kobietą w mundurze. Wręcz odwrotnie, raczej spotykałam się z uznaniem i szacunkiem.
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Nigdy nie spotkałam się z przypadkami dyskryminacji kobiet w mundurach w Krakowie, wręcz przeciwnie, myślę, że osoba w mundurze wzbudza większy szacunek społeczeństwa. Nie jest to tylko moje odczucie, ale także moich współpracowników, którzy niejednokrotnie opowiadali o sytuacjach, gdzie spotykali się z większym niż zazwyczaj szacunkiem, kiedy wykonywali czynności służbowe w mundurze poza urzędem celnym.
A w obrębie samej Służby?
Lilla Kozioł: Kilkanaście lat temu objęłam stanowisko kierownicze w komórce organizacyjnej, w której pracowali niemal sami mężczyźni. W pierwszych dniach wspólnej pracy byli mili i życzliwi, ale jednak czułam też pewien dystans. Odnosiłam wrażenie, że „badali” mnie, moje zachowanie i stosunek do nich. Po jakimś czasie dowiedziałam się, że na pytanie kolegów z innego działu „jak tam nowa szefowa?” padła odpowiedź „niby fajnie, ale to jednak kobieta”. Zdałam sobie wówczas sprawę, że postrzeganie mnie jako przełożonego przez pryzmat płci może utrudnić mi budowanie autorytetu. Myślę jednak, że z czasem udało nam się wypracować zasady współpracy i panowie, z którymi pracowałam, przyzwyczaili się do szefowej na tyle, że płeć przestała odgrywać jakiekolwiek znaczenie we wzajemnych relacjach.
Przeprowadzone przeze mnie wywiady wykazały, że – wbrew powszechnym przekonaniom – kobiety w mundurach nie otrzymują taryf ulgowych, nie są też słabsze czy gorzej przeszkolone.
Aneta Kozłowska-Szydłowska: Moim zdaniem wiele kobiet ma predyspozycje do pracy w służbie mundurowej. Statystyki podają, że kobiety są też lepiej wykształcone od mężczyzn i dorównują im pod względem sprawnościowym. Kobiety są też z reguły bardziej komunikatywne, potrafią pozyskiwać sympatię i zaufanie innych, mają zdolności interpersonalne. Myślę że te cechy są bardzo przydatne w dzisiejszych czasach, które charakteryzują się dynamicznymi zmianami. Dlatego też uważam, że powinno być więcej kobiet w służbach mundurowych.