Kolejne dzikie wysypiska w Krakowie. Ich usuwanie kosztuje

Liczba nielegalnych wysypisk w Krakowie nie jest znana. Z roku na rok rośnie natomiast liczba zgłoszeń, które dotyczą takich składowisk.

Liczba zgłoszeń ciągle rośnie

Ten problem jest widoczny gołym okiem. Ostatnio choćby w rejonie ulic Sołtysowskiej i Na Załęczu, gdzie ktoś porzucił w trawie deski i worki.

Liczba nielegalnych wysypisk w Krakowie nie jest znana. Z roku na rok rośnie natomiast liczba zgłoszeń, które dotyczą takich składowisk.

Z danych urzędu miasta wynika, że w 2019 roku było ich ponad 150

W kolejnych latach liczba zgłoszeń rosła: i to kilkukrotnie. W ubiegłym roku odnotowano ich już 670.

Napływają drogą tradycyjną, jak i poprzez specjalne aplikacje.
Urząd Miasta Krakowa

Zużyta odzież, części samochodowe

Likwidacją dzikich wysypisk na działkach gminy lub Skarbu Państwa, gdzie lądują odpady komunalne, zajmuje się Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania. Ma w tej sprawie zawartą z miastem odpowiednią umowę.

W Krakowie stale pojawiają się dzikie wysypiska – nie kryją w urzędzie.

Przykładowo w 2020 r. takich składowisk ujawniono 735. Natomiast w ubiegłym roku 978, z kolei do września tego roku już 844.

W magistracie pytamy, co ląduje na takich wysypiskach? Urzędnicy wymieniają m.in. różnego rodzaju opakowania, zużytą odzież czy odpady budowlane. Zdarzają się również zdemontowane części samochodów.

Usuwanie śmieci to koszty

Likwidacja dzikich wysypisk, na których znajdują się odpady komunalne, kosztuje. Za usunięcie tych, które ktoś urządził na terenach gminy bądź Skarbu Państwa, trzeba było zapłacić, np. w ubiegłym roku, nieco ponad 377 tys. złotych.

Dobra informacja jest taka, że na razie na terenie Krakowa nie zlokalizowano wysypisk, na których znajdują się odpady niebezpieczne. Tak wynika z informacji, które przekazał nam urząd miasta.