Kolejny fragment bulwarów pod nadzorem kamer
Radny prezydenckiego klubu nie zaprzestaje forsowania pomysłu stworzenia „taniego i skutecznego” systemu monitoringu, opartego o bezprzewodowe kamery. Na skutek zwiększonej liczby wypadków nad Wisłą, w tym śmiertelnych, wyszedł z propozycją objęcia okiem kamer Bulwarów Wiślanych.
Tyle że według miasta połowa bulwarów już jest objęta monitoringiem wizyjnym. Na pewno część od mostu Dębnickiego do mostu Grunwaldzkiego. – Trwają prace nad przygotowaniem dokumentacji niezbędnej do ogłoszenia zamówienia publicznego na montaż kamer w dalszej części bulwarów – do Galerii Kazimierz – informuje wiceprezydent miasta Andrzej Kulig. Konkretnej daty jednak nie ma.
Mają dość?
Wygląda na to, że urzędnicy są zmęczeni ciągłymi zapytaniami i interpelacjami w tej sprawie. Z zazwyczaj merytorycznych odpowiedzi, wyłania się frustracja działaniami radnego Łukasza Wantucha.
Wiceprezydent odpowiada, że wielokrotnie radny był informowany o tym, iż monitoring w Krakowie powstaje zgodnie z przyjętym planem. – Standardy przyjęte przez wydział bezpieczeństwa UMK są stosowane we wszystkich większych miastach w Polsce i na świecie – tłumaczy Kulig.
Zastępca Jacka Majchrowskiego dodaje, że proponowane przez Wantucha rozwiązania według wielu ekspertów nie zapewnią niezawodności.
Andrzej Kulig wyraził też nadzieję, że te informacje „definitywnie zakończą” dalsze próby forsowania „rozwiązań niesprawdzonych technicznie, nieprzydatnych w budowie monitoringu wizyjnego na dużą skalę”.
Było blisko
Jeszcze na początku roku w miejskim budżecie zarezerwowane zostało 3,5 mln złotych na pilotażowy projekt radnego. Zakłada on m.in. montaż 3,5 tys. kamer tylko na Prądniku Czerwonym.
Na każdej latarni miała być zamontowana tzw. kamera podstawowa z przyciskiem 112, a co kilka słupów miała pojawiać się kamera główna. Osprzęt to głośnik, mikrofon i nadajnik Wi-Fi lub LTE do przesyłu i odbioru danych.
Najważniejszym elementem miał być przycisk, który uruchamia osoba zagrożona lub świadek przestępstwa. Wtedy następuje aktywacja systemu i połączenie z najbliższym komisariatem. Później pomysł był modyfikowany, ale ostatecznie, po krytyce ze strony urzędników i specjalistów, upadł.