Komisarz stawia sprawę jasno. Tor motocyklowy nie powstanie

Podczas nadzwyczajnej sesji rady miasta komisarz Krakowa zadeklarował, że tor motocyklowo-samochodowy za ok. 35 mln zł nie będzie realizowany w obecnej formule.

Spór o kosztowny tor

Część nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Krakowa poświęcona była przede wszystkim planom budowy toru motocyklowo‑samochodowego wywołał jedną z najgorętszych dyskusji. 

Radni pytali, czy w obecnej sytuacji budżetowej Krakowa miasto stać na inwestycję, której szacowany koszt urósł do około 35 mln zł, z czego znaczną część pochłonęłaby sama droga dojazdowa.

Radny PiS Michał Ciechowski dopytywał o zabezpieczenie środków i możliwości wstrzymania inwestycji.

Zwracał uwagę, że 10 lat od głosowania w budżecie obywatelskim zmieniły się zarówno realia finansowe, jak i oczekiwania mieszkańców, a rada – przy okazji walki z hałasem – sama przyjmowała uchwały ograniczające uciążliwe źródła hałasu w mieście.

Podobne wątpliwości zgłaszali radni klubu Kraków dla Mieszkańców, wskazując, że 30 mln zł to dziesięciokrotność pierwotnego kosztu projektu z budżetu obywatelskiego i że w mieście są dziś zadania o wyższym priorytecie.

Radni: są ważniejsze potrzeby niż tor

Sala posiedzeń Rady Miasta Krakowa
Sala posiedzeń Rady Miasta Krakowa
Rada Miasta Krakowa

W dyskusji wielokrotnie wracał wątek zadłużenia miasta i podwyżek opłat, które ostatnio dotknęły mieszkańców. Radny PiS Mariusz Kękuś pytał wprost, czy krakowianie chcą spłacać kredyt na tor motocyklowy, skoro jednocześnie płacą więcej za bilety komunikacji miejskiej, parkowanie czy inne usługi miejskie. Jego zdaniem inwestycje, które nie podnoszą bezpośrednio komfortu życia mieszkańców, nie powinny być dziś finansowym priorytetem.

– To projekt sprzed ponad dekady, a kontekst urbanistyczny i społeczny tej okolicy zdążył się zmienić – argumentowała radna niezależna Agnieszka Łętocha, sugerując zamrożenie inwestycji i przesunięcie środków na ważniejsze społecznie cele.

Z kolei przewodniczący dzielnicy Podgórze Szymon Toboła przyznał, że z punktu widzenia idei budżetu obywatelskiego tor stał się symbolem niewywiązania się miasta z obietnic. Jego zdaniem realizacja inwestycji – choćby w innej lokalizacji – mogłaby odbudować zaufanie do tej formuły. 

Jednocześnie podkreślał, że obecny teren jest przedmiotem szerszej dyskusji o przyszłym zagospodarowaniu i trzeba jednoznacznie zdecydować, czy stawia się tam na rozwój mieszkaniowy, czy utrzymanie funkcji przemysłowych.

Inicjatorzy i petycje mieszkańców

Tor motocyklowo-samochodowy
Tor motocyklowo-samochodowy

W obronie projektu wystąpił Łukasz Filipiak, inicjator budowy toru w budżecie obywatelskim, działacz Koalicji Obywatelskiej. Przypominał, że w pierwotnym zamyśle miał to być obiekt typowo szkoleniowy – przeznaczony dla pojazdów z homologacją drogową, a więc takich, jakie i tak poruszają się po ulicach miasta. Miał służyć zarówno kierowcom chcącym poprawić swoje umiejętności, jak i środowiskom uczelnianym, modelarskim czy rowerowym.

Filipiak podkreślał, że budżet obywatelski jest formą konsultacji społecznych, a mieszkańcy już raz – i to z rekordowym poparciem – opowiedzieli się za takim obiektem. 

Zwrócił uwagę, że znaczny wzrost kosztów wynika m.in. z konieczności budowy drogi dojazdowej oraz z faktu, że miasto rozbudowało projekt w stosunku do pierwotnej koncepcji. Jednocześnie deklarował, że środowisko wnioskodawców nie upiera się przy konkretnej lokalizacji – zależy im przede wszystkim na tym, by tor szkoleniowy w Krakowie powstał.

Wątek poparcia mieszkańców przywołał też przewodniczący klubu KO Grzegorz Stawowy, przypominając petycję podpisaną przez 290 osób, którą do prezydenta złożył Łukasz Gibała. Przekonywał, że skoro część mieszkańców nadal domaga się realizacji toru, rada miasta nie powinna tego głosu całkowicie ignorować.

Gibała: pomysł tak, obecna formuła nie

Łukasz Gibała, szef klubu Kraków dla Mieszkańców, odpowiadał na zarzuty o rzekomą zmianę stanowiska. Przyznał, że od lat popiera ideę toru szkoleniowego i pierwszą lokalizację projektu uważał za poprawną.Podkreślił jednak, że dziś mówimy o innym miejscu i zupełnie innych pieniądzach. 

– Nie można używać argumentu, że głosowanie nad projektem za 3 mln zł w jednym miejscu ma legitymizować budowę toru za 30 mln zł gdzie indziej – mówił.

Gibała ocenił, że przy tak dużym wydatku i zmianie lokalizacji konieczne są zarówno analiza hałasu, jak i konsultacje społeczne z mieszkańcami okolicznych osiedli. Porównał sytuację do hipotetycznego przenoszenia przegłosowanego w budżecie obywatelskim placu zabaw z jednej dzielnicy do drugiej – jego zdaniem byłoby to sprzeczne z ideą tej formy partycypacji.

Komisarz: tego projektu nie będziemy realizować

Stanisław Kracik komisarzem zastępującym dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego
Stanisław Kracik komisarzem zastępującym dotychczasowego prezydenta Aleksandra Miszalskiego
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Najważniejsza deklaracja padła jednak ze strony władz miasta. Sekretarz Krakowa Antoni Fryczek przypomniał, że komisarz Stanisław Kracik już na początku prac zapowiedział, iż bez zgody rady nie będzie wnioskował o zwiększenie środków na tor.

W budżecie zapisano 1 mln zł, podczas gdy oferta w przetargu opiewała na około 1,5 mln zł, a wstępne szacunki całej inwestycji sięgają 35 mln zł.

– Jestem po konsultacji z panem prezydentem. Wsłuchując się w to, co pada na tej sali, powiem wprost: ten projekt nie będzie realizowany – oświadczył Fryczek. 

Podkreślił, że przy braku woli rady i przy obecnym poziomie kosztów tor i tak nie miałby szans na realizację. 

W praktyce oznacza to, że komisarz Krakowa zamyka temat budowy toru motocyklowo‑samochodowego w zaproponowanej formie.