Komisja ds. ZIO: Nie dowiedzieli się nic nowego
Po pierwszym posiedzeniu komisji rady miasta ds. organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Krakowie wiemy niewiele więcej niż przed nim. Radni miejscy albo się rozgrzewali, albo byli zupełnie nieprzygotowani do konfrontacji z przedstawicielami magistratu oraz Komitetu Konkursowego Kraków 2022.
Choć spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia radnego Adama Kality z PiS, który zapytał o to, jaka będzie przyszłość KKK 2022 i zasugerował rozwiązanie, nie dostał żadnej wiążącej odpowiedzi. Obecny na posiedzeniu komisji Rafał Dyląg, dyrektor biura komitetu odpowiedział, że wszelkie decyzje zostaną podjęte dopiero w czwartek po spotkaniu prezydenta Krakowa, Zakopanego oraz marszałka województwa.
500 tysięcy wydało miasto
Sporo wątpliwości w krakowskiej prasie wywołał temat domniemanej tajemnicy zatrudnienia w komitecie. – 10 osób jest u nas zatrudnionych na umówię o pracę. Nie robiliśmy żadnego konkursu, ponieważ nie było takich wymogów. Osoby te mają pewną pracę do lipca – do momentu, kiedy zdecyduje się, czy przejdziemy do kolejnego etapu – tłumaczył dyrektor biura komitetu Rafał Dyląg.
Padło również pytanie o to, jaką kwotę przeznaczyło miasto na działalność stowarzyszenia. Wątpliwości radnych wyjaśniła dyrektor wydziału sportu w UMK Barbara Mikołajczyk. Stwierdziła ona, że w 2013 roku komitet dostał od miasta 233 tysiące złotych, natomiast w tym roku kwota ta wyniosła 300 tysięcy złotych. Członkowie speckomisji poprosili dyrektora Dyląga, aby na następne posiedzenie przygotował konkretne informacje, na co zostały wydane te pieniądze.
Co z tym logo?
Jednym z punktów do omówienia była sprawa logo Krakowa – miasta aplikującego. Skróconą biografię parzenicy oraz Rynku Głównego w jednym, streścił Marcin Kandefer, dyrektor Wydziału Informacji, Turystyki i Promocji Miasta. Z opowieści urzędnika wynika, że ogólnopolski konkurs na logo, który został ogłoszony w listopadzie 2013 roku, nie został rozstrzygnięty z prostej przyczyny: żaden z 113 projektów nie zdobył serca ekspertów zasiadających w komisji konkursowej. – Została więc zawarta umowa z firmą EKS. Przedstawili wstępny projekt, a następnie rozpoczęły się negocjacje, w wyniku których 3 lutego została podpisana umowa – mówił dyrektor Kandefer. Już 17 lutego znany był ostateczny wygląd logo oraz księga znaków w trzech językach. Jednak dopiero miesiąc później został on zaprezentowany opinii publicznej.
I również tutaj swoje wątpliwości wyrazili radni z Prawa i Sprawiedliwości. – Dlaczego logo stworzone przez szwajcarską firmę nie zostało ocenione przez ekspertów z komisji konkursowej, tylko przez urzędników? – pytał Adam Kalita. Natomiast radna Marta Patena chciała, aby dyrektor wyjaśnił, dlaczego logo nie kosztowało założonych trzydziestu kilku tysięcy i dlaczego nie ogłoszono kolejnego konkursu lub przetargu. Marcin Kandafer bronił się brakiem czasu. – Konkurs nie został rozstrzygnięty, a musieliśmy składać dokumenty do MKOl-u – stwierdził dyrektor i dodał, że koszty logo nie powinny dziwić, bowiem logo IO w Londynie kosztowało 2 miliony złotych, a Kraków ostatecznie zapłacił z kasy miejskiej 39 tysięcy złotych.