Kompromitacja Cracovii w Lidze Europy

Cracovia przegrała ze Skendiją 1:2 drugi mecz eliminacji Ligi Europy. Choć chęci ze strony piłkarzy Pasów były, to zabrakło doświadczenia i determinacji, by przed własną publicznością odwrócić losy dwumeczu i wywalczyć awans do kolejnej fazy rywalizacji.

Wydarzenie: Marzenia o Lidze Europy dla Cracovii zakończyły się na pierwszej rundzie eliminacji, choć przed sezonem prezes Janusz Filipiak zapowiadał, że celem minimum jest awans do fazy grupowej. Po pierwszym przegranym meczu włodarz Pasów ciągle pozostawał optymistą. Mimo ambicji i oczekiwań, krakowski zespół brutalnie zderzył się z europejską rzeczywistością i szybko zakończył swoją przygodę z Ligą Europy.

Bohater: Skendija większość pracy wykonała u siebie - zaaplikowała rywalowi dwie bramki, podcinając mu skrzydła. Jakby tego było mało już w pierwszym kwadransie meczu w Krakowie dołożyła kolejne trafienie, które zdecydowanie zwiększyło jej szanse na awans do kolejnej fazy eliminacji. Co ważne, Macedończykom w historii ich poczynań w europejskich rozgrywkach, dopiero przy piątym podejściu udało się wygrać dwumecz i awansować do kolejnej fazy rywalizacji.

Rozczarowanie: Cracovia grała z nożem na gardle. Bagaż w postaci dwóch bramek przywieziony z Macedonii mocno ciążył piłkarzom Jacka Zielińskiego. Pomimo prób i kilku ciekawych sytuacji gole dla Pasów nie padały. Gospodarze byli stroną dominującą, lecz na boisku brakowało wiary, że uda się strzelić przynajmniej trzy bramki. Nadzieje kibiców były spore, lecz malały z każdą minutą. Na chwilę ożyły w 68. minucie meczu, kiedy piłka po strzale Mateusza Cetnarskiego odbiła się jeszcze od któregoś z zawodników Skendiji i wpadła do bramki.

Warto zwrócić uwagę: W pierwszej połowie Cracovia mając na uwadze wynik z pierwszego spotkania, przeważała i nie schodziła z połowy Macedończyków. Rywal z kolei grał mądrze w defensywie i czekał na swoje okazje z kontrataków. Groźnie pod bramką Pasów zrobiło się w 12. minucie. Blagoja Todorvski z niebywałą łatwością urwał się obrońcom Pasów, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i zagrał do Besarta Ibraimiego, który płaskim strzałem pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

- Ambicji graczom Pasów odmówić nie można. W 23. minucie Deleu po ładnym strzale mógł dać Cracovii wyrównanie. Przymierzył z woleja, lecz piłka nie wpadła do bramki. Chwilę później Anton Karachanakov dostał piłkę na jedenasty metr i próbował strzelać. Skutecznie powstrzymali go jednak obrońcy Skendiji. Sędzia nie dopatrzył się w tej sytuacji naruszenia przepisów i nie odgwizdał rzutu karnego.

- Trener Jacek Zieliński szybko reagował. Po przerwie zdjął z boiska Damiana Dąbrowskiego i Tomasa Vestenickiego, a w ich miejsce wpuścił doświadczonego Mateusza Cetnarskiego i młodego Mateusza Wdowiaka. Ten duet wniósł nieco świeżości w poczynania Pasów. Cetnarski był głównym autorem gola dla Cracovii, a Wdowiak miał kilka sytuacji, lecz niestety zabrakło mu skuteczności. W 50. minucie opiekun Pasów zmuszony był przeprowadzić trzecią zmianę, ponieważ urazu doznał Anton Karachanakov. Na murawie zastąpił go Sebastian Steblecki.

Cracovia – Skendija 1:2 (0:1)

Bramki: Cetnarski (68.) - Ibraimi (12.), Hasani (90+3.)

Cracovia: Sandomierski – Wójcicki, Polczak, Wołąkiewicz, Deleu – Covilo, Dąbrowski (46. Wdowiak), Vestenicky (46. Centanrski) – Budziński, Karachanakov (50. Steblecki), Jendrisek.

Skendija: Zahov – Todorovski, Bejtulai, Cuculi, Demiri – Alimi (71. Polozhani), Vujcic, Radeski (83 Taipi)., - Hasani, Salazar, Ibraimi (88. Nildo).

Żółte kartki: Steblecki, Budziński - Radeski, Vujcic, Cuculi.

Sędziował Gunnar Jarl Jonsson (Islandia).