Konfederacja oficjalnie włącza się w referendum. „Nie chcieliśmy partyjniactwa, ale polityka i tak przyszła”
Konfederacja dołącza do zbiórki podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz całej Rady Miasta Krakowa.
W piątek politycy ugrupowania poinformowali o tym podczas konferencji prasowej przed głównym gmachem Urzędu Miasta Krakowa. To kolejna formacja, która publicznie zadeklarowała wsparcie dla inicjatywy zapoczątkowanej przez obywatelski komitet referendalny.
We wtorek komitet, na którego czele stoi adwokat Jan Hoffman – przewodniczący Rady Dzielnicy Stare Miasto – ogłosił rozpoczęcie zbiórki podpisów.
Tego samego dnia poparcie dla inicjatywy zadeklarował Ruch Narodowy, będący – obok Nowej Nadziei – jednym z dwóch filarów Konfederacji. Piątkowa konferencja była pierwszym oficjalnym wystąpieniem całego ugrupowania w tej sprawie.
W środę do akcji włączyło się stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały oraz politycy Prawa i Sprawiedliwości.
„Nie chcieliśmy wchodzić z partyjnym szyldem”
– Nie ogłaszaliśmy tego wcześniej ze względu na dobro tej inicjatywy – mówił poseł Konfederacji Konrad Berkowicz. – Przypominam, że to jest inicjatywa mieszkańców Krakowa. Nie chcieliśmy robić tu partyjniactwa i warszawskiej polityki – dodawał.
Jak tłumaczył, decyzja o oficjalnym włączeniu się Konfederacji zapadła dopiero wtedy, gdy swoje poparcie dla referendum zaczęły deklarować kolejne partie polityczne.
– Skoro wszystkie inne środowiska polityczne uznały, że mogą już otwarcie mówić o swoim udziale, to dziś z przyjemnością ogłaszamy, że Nowa Nadzieja, a tym samym cała Konfederacja, bierze aktywny udział w referendum przeciwko Aleksandrowi Miszalskiemu – podkreślał Berkowicz.
Poseł nie krył krytycznej oceny obecnych władz miasta. – Byłem przez lata krytykiem Jacka Majchrowskiego, ale po tym krótkim okresie rządów Aleksandra Miszalskiego zaczynam za nim tęsknić – mówił.
„To konsekwencja decyzji prezydenta”
Głos zabrał także Bartosz Bocheńczak, jeden z liderów Konfederacji w Małopolsce. Jak podkreślał, referendum nie jest – jego zdaniem – akcją polityczną, lecz odpowiedzią na decyzje podejmowane w Krakowie w ostatnich miesiącach.
Bocheńczak poinformował, że działacze Konfederacji już wcześniej – nieoficjalnie – pomagali w zbiórce podpisów.
– Nasi ludzie, jako wolontariusze, również zbierali podpisy. Na ten moment jesteśmy gotowi przekazać organizatorom niemal trzy tysiące podpisów – zapowiedział. Jak dodał, jeszcze w piątek mają zostać ogłoszone lokalizacje oficjalnych punktów zbiórki prowadzonych przez Konfederację.
Bosak: „Mróz i śnieg nie powstrzymają zbiórki”
Poparcie dla referendum potwierdził także lider Ruchu Narodowego i wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. W piątek rano opublikował wpis w serwisie X, w którym zapowiedział intensyfikację działań w terenie.
„Prognozy na weekend przewidują w Krakowie mróz i śnieg, ale to nie powstrzyma zbiórki podpisów pod referendum za odwołanie Aleksandra Miszalskiego” – napisał. Wskazał przy tym na rekordowe zadłużenie miasta i wprowadzenie – jak określił – „strefy zakazu wjazdu dla tańszych samochodów”.
12 tysięcy podpisów w trzy dni
W piątek w południe lider komitetu referendalnego Jan Hoffman poinformował, że w ciągu zaledwie trzech dni udało się zebrać już ponad 12 tysięcy podpisów mieszkańców Krakowa.
Do złożenia wniosku referendalnego potrzeba minimum 60 tysięcy ważnych podpisów, co odpowiada 10 procentom uprawnionych do głosowania mieszkańców miasta. Organizatorzy mają czas na ich zebranie do końca marca.
– To bardzo dobry początek, ale wiemy, że najtrudniejsza część dopiero przed nami – podkreślają inicjatorzy referendum.
Co dalej, jeśli podpisy uda się zebrać szybciej?
Jeśli komitet zebrałby wymaganą liczbę podpisów do końca lutego, wniosek mógłby trafić do komisarza wyborczego na przełomie lutego i marca. Komisarz ma 30 dni na jego weryfikację i wydanie postanowienia o przeprowadzeniu referendum.
W przypadku pozytywnej decyzji oficjalna kampania referendalna rozpoczęłaby się w kwietniu.
Samo głosowanie – zgodnie z ustawą – musiałoby odbyć się w dzień wolny od pracy, nie później niż w 50. dniu od publikacji postanowienia. Oznacza to, że mieszkańcy Krakowa mogliby pójść do urn w drugiej połowie maja lub na początku czerwca.
Aby referendum było ważne, udział w nim musiałoby wziąć co najmniej 3/5 liczby wyborców, którzy głosowali w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2024 roku. Dopiero przy spełnieniu tego warunku możliwe byłoby odwołanie zarówno prezydenta Krakowa, jak i całej Rady Miasta Krakowa.