Konflikt o krakowskie dorożki. „Rotacja koni na Rynku Głównym jest większa niż tych z Morskiego Oka”
Ponad 2,1 tys. osób podpisało się pod petycją do prezydenta Krakowa, w której apelowano do Aleksandra Miszalskiego, by miasto odwołało przetarg na przyznanie uprawnień do korzystania z miejsc postojowych dla dorożek konnych na Rynku Głównym. Chodzi o uprawnienia na lata 2025-2027. Autorzy petycji (m.in. radna miejska Aleksandra Owca z Krakowa dla Mieszkańców) domagali się, żeby przed podejmowaniem dalszych decyzji w sprawie przyszłości dorożek, władze miasta przeprowadziły dialog społeczny z mieszkańcami. Zwrócili uwagę, że praca koni w centrum Krakowa budzi wiele emocji oraz zastrzeżeń.
– Informacje o przekazywaniu/sprzedawaniu koni do rzeźni, liczby podawane przez aktywistów, należy traktować wyłącznie w kategorii fake newsów. To są informacje nieprawdziwe, podawane przypuszczalnie dla wywołania histerii i negatywnych emocji wokół dorożek – twierdzi przedstawiciel dorożkarzy. Dodaje, że konie mogą pracować aktywnie do 25 roku życia. – Konie krakowskich dorożkarzy są cenione jako dobrze przygotowane, zdrowe i jako takie mają „wzięcie” jako konie do zaprzęgu, a także do prowadzenia zajęć z dziećmi – mówi Nęcek.
Podkreśla, że dorożki jeżdżą z powodzeniem w Wiedniu, Nowym Jorku oraz w innych miastach na całym świecie. Społecznicy podają z kolei przykłady tych, które zlikwidowały już transport konny. Fundacja Viva! twierdzi, że przykładowo „w USA zakazy wprowadzono w Las Vegas, Chicago, Biloxi, Camden, Key West, Palm Beach, Pompano Beach, Treasure Island czy Salt Lake City”. „Na naszym kontynencie zakazy obowiązują w Paryżu, Londynie, Oxfordzie, Barcelonie czy Rzymie. Tymczasem krakowskie dorożki mają się całkiem dobrze, choć konie je ciągnące już niekoniecznie” – podkreślają społecznicy.
I wymieniają szereg argumentów, dlaczego konie nie powinny pracować w mieście. „Zanieczyszczenie, hałas, kluczowe znaczenie mają też zjawiska atmosferyczne, ruch samochodowy” – wskazują w Fundacji Viva! Eryk Nęcek zapewnia, że dorożkarze dysponują „licznymi badaniami, prowadzonymi przez specjalistów, w tym m.in. uznanego eksperta, prof. Marka Tischnera z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Według ekspertów „konie nie są wykorzystywane, męczone oraz nie wykonują aktywności ponad siły”.