Konformista 2029. Dlaczego gotowe odpowiedzi nie są receptą na życie?

Poszukiwanie gotowych odpowiedzi, pozorne poczucie bezpieczeństwa i dostosowanie do większości. Czy taki wybór faktycznie jest receptą na życie? Odpowiedź poznamy zapewne podczas spektaklu „Konformista 2029” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego, który od piątku zagości w repertuarze Łaźni Nowej.

Tytułowy bohater, czyli Marcel Klerykowski, nie żyje pełnią życia. Poszukuje gotowych rozwiązań, które zwalniałyby go z odpowiedzialności. Zależy mu na tym, aby dostosować się do większości i opanować lęk. Jednak taki wybór niekoniecznie musi się okazać receptą na życie bez lęku. Co może z tego wyniknąć, przekonamy się już niebawem – w najbliższy piątek na deskach Łaźni Nowej premiera „Konformisty 2029” w reżyserii Bartosza Szydłowskiego.

Tytułowy „Konformista” to bohater głośnej powieści Alberta Moravii, wydanej w 1951 roku, która stanowi przenikliwe studium ludzkiej natury. Film Bernardo Bertolucciego o tym samym tytule, został nagrodzony na Berlinale w 1970 roku.

„Normalność zabija człowieczeństwo”

– W książce autor rysuje pejzaż faszystowskich Włoch lat 20-tych. Bohater jest uwikłany w historię, system, ma wiele rozterek etycznych. Zupełnie nieprzypadkowo tamte czasy stały się dla nas inspiracją do opisywania naszych własnych lęków i zastanawiania się nad tym, w jaką pułapkę myślenia może człowiek wpaść, kiedy ufa temu co wewnątrz, a zbyt mało ufa temu, co na zewnątrz – mówi Bartosz Szydłowski.

Dodaje, że podążanie za normalnością „gwarantuje spokój, ale zabija w nas człowieczeństwo”. – Stanie się tak, gdy zbyt mało uwagi poświęcimy na pilnowanie przestrzeni idei i wolności, a podążać będziemy za światłem gotowych idei czy receptur – tłumaczy reżyser spektaklu.

Sztukę podzielono na dwie części – widzowie zobaczą przestrzeń w Polsce w 2029 roku, a kontrapunktem dla niej będzie jaskinia Platona, czyli świat idei.

Na scenie zobaczymy m.in. Szymona Czackiego, Krzysztofa Globisza, Iwonę Budner, Romana Gancarczyka czy Marcina Kalisza. Nie zabraknie też amatorów – będzie to grupa chłopaków w wieku 10–12 lat. – W trakcie spektaklu będą próbowali w niektórych momentach „roznieść scenę”. Dzięki temu pokażemy żywioł niewinności – w tym czasie zło jest poza przestrzenią rozpoznania etycznego – dodaje Szydłowski.