Koniec głośnej sprawy patostreamera. Chce dobrowolnego poddania się karze

Jakub W. miał prowadzić transmisje z wynajmowanego mieszkania w Krakowie. Prokuratura postawiła mu zarzuty. Sprawa będzie miała swój koniec w sądzie.

Przestępstwa seksualne

To była głośna sprawa. W połowie ubiegłego roku Jakub W., znany w internecie jako ajemge 1, został zatrzymany przez krakowską policję.

Prokuratura przedstawiła patostreamerowi zarzuty dotyczące m.in. przestępstw o charakterze seksualnym. Mowa była również o bezprawnym rozpowszechnianiu wizerunku.

Cała sytuacja zakończyła się aktem oskarżenia, który początkiem tego roku śledczy skierowali do krakowskiego sądu.

Prokuratura ustaliła trzy pokrzywdzone osoby. 

– Sprawa dotyczyła przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości – podają krótko śledczy z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Tymczasowy areszt

Początkowo sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu młodego mężczyzny na dwa miesiące: do 24 sierpnia 2025 roku.

Akta, zdjęcie ilustracyjne
Akta, zdjęcie ilustracyjne
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jednak już 11 sierpnia prokuratura postanowiła zamienić areszt m.in. na policyjny dozór.

Mężczyzna otrzymał również zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich. Podobnie w przypadku świadków.

– Jakubowi W. nakazano również m.in. powstrzymanie się od prowadzenia transmisji internetowych na żywo – przekazał nam Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Jakuba W. wypuszczono na wolność z kilku powodów. 

Wykonano bowiem wszystkie czynności ze świadkami i pokrzywdzonymi, ustalono również ostateczny krąg osób poszkodowanych – wyjaśniają krakowscy śledczy, tłumacząc, że w takiej sytuacji areszt nie był już konieczny.

Kluczowa okazała się również postawa mężczyzny. – Przyznał się do części czynów, a ostatecznie złożył nawet wniosek o dobrowolne poddanie się karze za zarzucane mu przestępstwa – dodaje Mariusz Boroń.

Bez rozprawy

Do sądu wpłynął akt oskarżenia wraz z wnioskiem prokuratora o skazanie Jakuba W. bez przeprowadzenia rozprawy – przekazał nam krótko sędzia Maciej Czajka, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie.

Termin posiedzenia został wyznaczony na początek maja.

Jakub W. miał prowadzić transmisje z wynajmowanego mieszkania w Krakowie. 

„Przychodziły tam młode osoby, najczęściej zaproszone przez fałszywe konta na Tinderze. Wiele osób, dowiedziawszy się na wejściu o streamie, natychmiast wychodziło z lokalu” – podawała Niezależna.pl. 

„Ale były także takie, które zostały, spożywały alkohol, a później mogły jedynie żałować tego, co trafiło do sieci. Koniec końców: transmisjami zainteresowały się organy ścigania” – informowali dziennikarze.