Koniec serii zwycięstw. Uryga zabrał Wiśle komplet punktów
Piłkarze Wisły Kraków w ostatniej minucie doliczonego czasu gry stracili prowadzenie i zremisowali 2:2 z Wisłą Płock. Gospodarze nie wyrównali rekordu sześciu zwycięstw z rzędu należącego do rywala. We wtorek Białą Gwiazdę czekają derby.
Kibic Białej Gwiazdy przychodzący na sobotni mecz nie miał powodów do narzekania. Po pięciu wygranych z rzędu zespół wygrzebał się ze strefy spadkowej i mozolnie zaczął budować przewagę. Do tego na stadion przy Reymonta przyjechała Wisła Płock prowadzona przez czczonego w tym miejscu byłego kapitana Radosława Sobolewskiego, który w pierwszym składzie wystawił innego wieloletniego wiślaka – Alana Urygę.
Debiut w pierwszym składzie i gol
Gdy jednak kibic nieco powertował w archiwum, zauważył, że to od wrześniowego spotkania z Nacfiarzami zaczęło się powolne blednięcie Białej Gwiazdy, które udało się zatrzymać dopiero po dziesięciu porażkach z rzędu. Podobnie jak jesienią, krakowianie otworzyli wynik. W Płocku zrobił to nieobecny dziś w kadrze meczowej Paweł Brożek, a w sobotę w dziesiątej minucie swój debiut w wyjściowym składzie uczcił Lubomir Tupta. Dominik Furman stracił piłkę na rzecz Gieorgija Żukowa, który oddał ją Vukanovi Savicevicovi. Serb idealnie wyłożył ją Tupcie, który nie miał problemów z pokonaniem Thomasa Dahne.
Słowacki talent zastąpił 17-letniego Aleksandra Buksę, któremu trener Skowronek postanowił dać odpocząć. Nie ma się co dziwić, bo na złote dziecko Wisły trzeba chuchać, a we wtorek 13-krotni mistrzowie Polski rozegrają po drugiej stronie Błoń prestiżowe derby. Nastolatek wszedł na ostatnie 20 minut, a kibice skandowali jego nazwisko.
Koniec serii
Pierwsza połowa przypominała niedawne starcie z Koroną Kielce. Miejscowi szybko objęli prowadzenie, ale po chwilowej kontroli nad przebiegiem meczu, stracili je. Płocczanie mieli kilka stałych fragmentów, które są ich najgroźniejszą bronią. Krakowianie dobrze się bronili, ale w 23. minucie dali się przechytrzyć w powietrznej walce. Po dośrodkowaniu Alan Uryga przedłużył podanie w stronę Dominika Furmana, który mocnym strzałem nie dał szans Michałowi Buchalikowi.
Bramkarzowi Wisły zabrakło 12 minut, by ustanowić nowy rekord minut bez puszczonego gola. Jego passa skończyła się na 293 minutach, a najlepsza seria trwała 304.
Drugie 45 minut wiślacy zaczęli równie dobrze, jak pierwsze. Po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny po faulu Damiana Rasaka na Saviceviciu. Jedenastkę wykorzystał Jakub Błaszczykowski, który uderzył bardzo mocno. Miał przy tym trochę szczęścia. Piłka najpierw odbiła się od poprzeczki, po czym spadła za linią.
W końcówce Nafciarze zaczęli osiągać przewagę. W 85. minucie krakowianie mieli sporo szczęścia, gdy po strzale Urygi piłka zatrzymała się na poprzeczce. W piątej doliczonej minucie Uryga uderzył już skutecznie.
Wisła Kraków – Wisła Płock 2:2 (1:1)
Bramki: Tupta (10.), Błaszczykowski (50., karny) – Furman (23.), Uryga (90.)
Wisła K.: Buchalik – Niepsuj, Klemenz, Janicki, Sadlok – Basa, – Błaszczykowski (79. Boguski) Savicević, Żukow (61. Kubveljić), Wojtkowski – Tupta (69. Buksa).
Wisła P.: Dahne – Michalski, Uryga, Marciajnik, Angel – Furman – Gjertsen, Szwoch, Rasak (81. Adamczyk), Merebaszwili (74. Sahiti) – Sheridan.
Żółte kartki: Żukow, Savicević – Szwoch, Rasak, Angel.
Sędziował Łukasz Szczech (Warszawa).