Koniec szpetnych reklam na latarniach ulicznych?
Decyzja urzędników o znacznym utrudnieniu wieszania szpecących miasto dykt reklamowych na latarniach jest wynikiem uchwały kierunkowej, jaką przyjęła Rada Miasta Krakowa. W dokumencie miejscy radni wezwali prezydenta Krakowa do nowego uregulowania zasad wieszania reklam w formie dykt na słupach, tak by zadbać o estetykę przestrzeni miejskiej.
Jacek Majchrowski poparł walkę z dyktami w przestrzeni miejskiej. – Uważam, że jest to bardzo sensowne rozwiązanie, bo to tylko szpeci miasto. A skoro dbamy o miasto, robimy uchwałę krajobrazową, to i z tym powinniśmy się pożegnać – mówił kilka miesięcy temu prezydent Krakowa.
– Bardzo się cieszę, że urzędnicy przychylnie spojrzeli na naszą uchwałę i częściowo ją realizują. Udało się za trzecim razem, bowiem wcześniejszą uchwałę, zakazującą w ogóle wieszania dykt wyborczych, przyjętą z mojej inicjatywy unieważnił wojewoda małopolski – komentuje Rafał Komarewicz, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa i jeden z inicjatorów walki z paździerzowymi dyktami na latarniach.
Pracownicy ZDMK wprowadzili nowe regulacje w tym zakresie, które normalizują procedurę wieszania dykt – głównie wyborczych w trakcie kampanii. Od teraz kandydaci w poszczególnych wyborach nie mają możliwości wieszania paździerzowych dykt, do których przyklejony jest plakat. Mogą oni wieszać jedynie plastikowe lub metalowe konstrukcje, gdzie plakat musi być trwale związany z powierzchnią. Nowe zasady dotyczą też wielkości reklam – mają mieć jeden, stały i określony wymiar (1,2 m x 0,8 m).
Komitety wyborcze, chcące umieścić swoje nośniki reklamowe na latarniach, muszą dostarczyć cały szereg dokumentów, poczynając od specjalnych map ewidencyjnych, wskazania numeru słupa oświetleniowego czy uzyskania opinii plastyka.