Kontroler nieugięty. Nie ma co liczyć na "dogadanie się" [Video]

Kontrolerzy z firmy Renoma będą musieli wystawić co najmniej sześć tysięcy mandatów w miesiącu. W praktyce będzie ich z pewnością więcej: w minionych latach za brak ważnego biletu MPK karało rocznie około 100 tysięcy osób. Teraz kontrole mają być jeszcze skuteczniejsze.

Od 1 lutego obowiązek kontroli biletów przejmie od MPK sopocka firma Renoma. Połowa kontrolerów będzie pracować w mundurach, zmieni się też adres biura obsługi i rodzaj czytników do kart miejskich.

Urzędnicy chcą poprawić wizerunek kontrolerów, ale równocześnie zależy im na skuteczności. Minimum wpisane w umowie z firmą to co najmniej 15 tysięcy kontroli w miesiącu (w ciągu wakacji – 10,5 tysiąca) oraz 6 tysięcy wystawionych „opłat dodatkowych” (w wakacje 4200). To daje rocznie niecałe 64 tysiące mandatów. – Taki zapis musiał być wpisany do umowy, żeby Gmina mogła skutecznie kontrolować sprawność wykonywanej przez firmę pracy – tłumaczy Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Czytnik wymusza mandat

Można jednak założyć, że te liczby będą znacząco wyższe. Już do tej pory MPK wyłapywało znacznie więcej osób jeżdżących bez biletu lub bez dokumentu uprawniającego do ulgi. – To jest zawsze w granicach 100 tysięcy. W 2013 roku ukaranych zostało 106 240 osób, a w 2014 - 95 500. Minionego roku nie mamy jeszcze ostatecznie podsumowanego, ale też będzie to między 90 a 100 tysięcy osób – mówi Marek Gancarczyk, rzecznik miejskiego przewoźnika.

Po lutowych zmianach pasażer nie ma co liczyć na to, że uda mu się „polubownie” załatwić sprawę z kontrolerem. Po pierwsze, utrudni to samo oprogramowanie czytnika do kart miejskich. Kiedy w trakcie kontroli zostanie przyłożony do nieważnego biletu, nie będzie odwrotu: kontroler będzie już musiał wystawić mandat. Czytnik ma też wbudowany moduł GPS, który ułatwi monitorowanie wypełniania obowiązków przez pracownika firmy.

Tajemniczy klient

Po drugie, Renoma będzie też prowadzić wewnętrzne kontrole. – Swoistym novum będzie to, że przy realizacji tego kontraktu pracownik będzie musiał przed rozpoczęciem pracy przyjść do naszej siedziby, gdzie będzie weryfikowany jeśli chodzi o kwestie związane z ubiorem i wyglądem. Jest też wymogiem, że za każdym razem kontroler będzie badany przy użyciu alkomatu – zapowiada Sławomir Pujszo, Zastępca Dyrektora ZW „Renoma”.

Jakość wykonywanej pracy ma też sprawdzać „tajemniczy klient” – podstawiona osoba, która udaje pasażera. Może nawet próbować przekupić pracownika. – Kontrolerzy nigdy nie wiedzą, kto im proponuje jakąś korzyść majątkową za odstąpienie od wezwania do zapłaty. Jeśli taka sytuacja się zdarza, droga jest tylko jedna: automatycznie rozwiązujemy umowę w trybie dyscyplinarnym – mówi Sławomir Pujszo.